Zapraszam do zapoznania się z kolejną częścią serii artykułów na MMARocks pod tytułem „Historyczny szlak MMA”. W każdym z wpisów opisuję najważniejsze etapy w historii naszego ukochanego sportu. Od samych początków, przez erę UFC i Pride, aż do czasów teraźniejszych. W dzisiejszej publikacji przedstawię kulisy wielkiego rewanżu pomiędzy Roycem Gracie, a Kenem Shamrockiem, a także narodziny nowych gwiazd UFC – Dana Severna i Tanka Abbotta.

Wszystkie artykuły z serii można znaleźć TUTAJ.

Zapaśnik

UFC zaczęło mieć coraz większe problemy z trafieniem  w gusta widzów. Royce Gracie reprezentował w perfekcyjny sposób sztukę brazylijskiego jiu-jitsu, ale widzowie podawali w wątpliwość poziom jego przeciwników. Nie byli oni prawdziwymi sportowcami. W najgorszym przypadku specjalizowali się wyłącznie barowych bójkach, a w najlepszym byli zwykłymi instruktorami kung fu lub innego stylu w jakimś podrzędnym klubie. Gracie i Ken Shamrock to prawdziwi zawodowcy, fighterzy z najwyższego szczebla. Potrzebowali jednak lepszych rywali, którzy naprawdę mogą poszczycić się zdobytymi osiągnięciami. UFC szukało osoby, która będzie szanowana wśród kibiców. Powitajcie Dana Severna.

Dan Severn jako reprezentant Arizona State University trzykrotnie zdobył tytuł All-American w akademickich zapasach. Dwa razy startował w kwalifikacjach do Igrzysk Olimpijskich. Był świetnym zapaśnikiem, ale przede wszystkim sportowcem z krwi i kości. Nie było żadnych wątpliwości co do umiejętności Severna, dzięki czemu UFC zyskało sporo na wiarygodności.

Campbell McLaren opowiada: „Sprowadziliśmy Dana, ponieważ posiadał prawdziwe kwalifikacje do tego sportu i mógł sprawić, że będziemy traktowani jak poważna organizacja”.

Severnowi nie udało się dostać do drużyny na Igrzyska w 1992 roku i odpuścił sobie zapasy. Amerykanin zaczął startować w profesjonalnym wrestlingu w Japonii pod szyldem UWF-I. Była to odmiana wrestlingu, w której wynik walki wciąż był ustalany z góry, ale kładziono większy nacisk na jak najbardziej realistyczną potyczkę. UFC wydawało się idealnym kierunkiem dla zawodnika pokroju Severna, ale on nawet nie zdawał sobie wówczas sprawy, że powstała taka organizacja.

Dan Severn tłumaczy: „Nigdy nie słyszałem o UFC, ponieważ w Coldwater w Michigan nie było dostępu do PPV. Mój przyjaciel oglądał dwie pierwsze gale i to było coś naprawdę dzikiego. Zasugerował mi, żebym zastanowił się nad startami, pomimo tego, że ludzie skaczą sobie tam po głowach i biją w krocze. Oczywiście pokazał mi tego chudzielca od brazylijskiego jiu jitsu, który pokonuje każdego na swojej drodze. Mowa naturalnie o Roycie Graciem. Pomyślałem sobie okej, żeby ktoś mnie uderzył to musimy się znaleźć w odpowiednim zasięgu od siebie. Stwierdziłem, że uda mi się uniknąć przyjmowania ciosów, jeśli będę się szybko poruszał, zdobywał klincz i obalał, a na ziemi nie zostawiał przestrzeni moim rywalom. Moim planem było położenie ich na plecach i robienie swojej magii z góry”.

Severn wysłał swoje zgłoszenie do UFC, ale nie dostał żadnej odpowiedzi od Arta Daviego, podobnie jak setki pozostałych chętnych. Phyllis Lee, manager Dana, namówił Arta na obejrzenie występu swojego podopiecznego w pro wrestlingu. Przed UFC 4, które miało odbyć się 16 grudnia 1994 roku, Art Davie miał niemały problem do rozwiązania. W ostatniej chwili kontuzji doznał jeden z zawodników i pilnie szukano kogoś na zastępstwo. Wybór padł na Dana Severna, który do swojego debiutu w MMA trenował zaledwie przez 5 dni. Severn do pierwszego występu w oktagonie przygotowywał się z pro wrestlerem Alem Snowem, który zakładał uczniom zapasów rękawice bokserskie i kazał im uderzać Severna. Ten natomiast starał się unikać ciosów i sprowadzać walkę do parteru. Davie był sceptyczny co do zatrudnienia Severna. Nie wyglądał jak fighter, bardziej jak wujek z wąsem, który woli pograć w karty, a walki komentować sprzed telewizora. Przed samą galą inni zawodnicy myśleli, że to Al Snow jest Danem Severnem i będzie z nimi rywalizował.

„Od chwili gdy wysiedliśmy z samolotu, każdy mierzył wzrokiem pozostałych i oceniał” – wspomina Al Snow. „Siedzieliśmy na spotkaniu dotyczącym omówienia zasad i 3-4 gości ciągle się na mnie gapiło. Pomyślałem sobie „Czemu oni się na mnie tak patrzą? Chyba nie myślą, że też walczę?”. Mieli na sobie owijki na łokcie i kolana, więc Dan też chciał, żebym mu takie załatwił. Poszedłem po nie, a dwóch kolesi podbiło do mnie. Powiedzieli „Powodzenia w piątek”. Podziękowałem i opisałem Danowi sytuację. Reszta zawodników myślała, że to ja wystąpię na gali. Dan też to zauważył, widział jak 5 facetów mnie obczaja. Stwierdziłem, że zadziała to na naszą korzyść. Będą spodziewać się mnie, a do walki wyjdzie Dan”.

Severn nie był jedynym zapaśnikiem, który debiutował na UFC 4. Jeff Blatnick, złoty medalista olimpijski w zapasach z 1984 roku, dołączył do Bruce’a Becka oraz Jima Browna na stanowisku komentatora. Blatnick doskonale rozumiał wszystkie zapaśnicze techniki używane przez Severna i mógł pochwalić się swoją wiedzą na ten temat przed telewidzami.

Pierwsze dwie walki UFC 4 były jak płachta na byka dla przyszłych przeciwników UFC w postaci polityków. Najpierw Royce Gracie pokonał Rona von Cliefa, który w trakcie występu miał aż 51 lat! Brazylijczyk poddał o ponad 20 lat starszego przeciwnika duszeniem zza pleców. Następnie Joe Son zmierzył się z karateką Keithem Hackneyem. Tak jak Hackney obiecał w magazynie „Black Belt”, tak zrobił. Podczas walki uderzył Sona w genitalia aż 7 razy z rzędu. Joe nie mógł zrobić nic innego, jak tylko odklepać.

Kiedy Dan Severn wszedł do oktagonu, widzowie w końcu mogli obejrzeć coś przypominającego sport. Severn dwukrotnie obalił Anthony’ego Maciasa przy użyciu efektownego „german suplex”. Podczas poprzednich gal UFC można było ujrzeć brutalne ciosy, kopnięcia, poddania. Akcje Severna były jednak czymś zupełnie nowym.

„W UFC nikt wcześniej nie podniósł całego swojego przeciwnika i nie rzucił nim dookoła” – tłumaczy Severn. „Wygiąłem się i BUM! Poleciał prosto na głowę i ramiona. Wstał i rzuciłem nim drugi raz, teraz jeszcze mocniej. Uderzył o ziemię tak mocno, że własnym kolanem rozciął sobie łuk brwiowy. Tak duża była siła uderzenia”.

W półfinale Severn pokonał w niecałą minutę Marcusa Bossetta, a Gracie wygrał z Hackneyem. Nadszedł czas na wielki finał. Amerykanin musiał stanąć oko w oko z niepokonanym Graciem. Severn obalił Royce’a i właściwie to wszystko co potrafił zrobić przez 15 minut walki.

„Próbowałem wielu rzeczy” – wspomina Severn. „Gracie jednak momentalnie na wszystko reagował. Starałem się go udusić, ale chował głowę w taki sposób, że nie mogłem znaleźć jego tchawicy. Trochę go porozbijałem, ale nie umiałem przejść jego nóg. Cały czas trzymał mnie blisko przy sobie. Udawało mi się go uderzyć, ale nie były to ciosy z pełną siłą. Nie miałem jak zrobić mu krzywdy”.

Dan Severn został twórcą nowego sposobu na walkę. Sposobu, który jest wręcz nienawidzony przez fanów, zwłaszcza gdy zapaśnik wymęczy decyzję nad ich ulubieńcem. Ten styl to „lay & pray”, czyli w skrócie: POŁÓŻ się na przeciwniku i MÓDL się, aby wygrać. Bez odpowiedniego wyszkolenia w poddaniach i uderzeniach, Severn mógł liczyć wyłącznie na cud.

„Dan jest prawdziwym zapaśnikiem, ale nie jest prawdziwym fighterem. To jest różnica. Dan nie mógł skończyć tej walki, nie uderzał ani dobrze, ani mocno. Dan jest po prostu dobrym człowiekiem. Przypomina mi trochę konie z reklamy Budweisera, rasę Clydesdale. Są w stanie pociągnąć cały wóz, ale nigdy nie wygrają żadnego wyścigu. Każdy chciał zobaczyć co się wydarzy podczas jego kolejnej walki, jak się rozwinął. Nikt nie mówił „Ale gówno, nie oglądam już tego”. I tak nikt nie robił bardziej interesującego widowiska od nas” – opowiada McLaren.

W końcu Gracie złapał Severna w trójkąt i udusił. Komentator Jeff Blatnick nie rozumiał co się dzieje w tym momencie, zapewniał, że Danowi nic nie grozi, a tak naprawdę Gracie użył tej techniki, aby rozproszyć Severna i uciec z pozycji. Kilka sekund później Severn odklepał.

Jim Brown, drugi z komentatorów, był wręcz zachwycony. Blatnick nie potrafił pozostać bezstronnym i przez większość gali gorliwie wychwalał amerykańskich zapaśników, a w szczególności oczywiście Dana Severna. Brown cieszył się widząc grymas porażki na twarzy Blatnicka, nie miał ochoty dłużej słuchać o wspaniałych zapaśnikach. Jeff musiał się jeszcze wiele nauczyć. Trzeba jednak przyznać, że włożył w późniejszym czasie wiele serca, aby zrozumieć ten sport i pomóc mu w rozwoju. Dzięki niemu MMA nazywa się właśnie MMA – „mixed martial arts”. Uważał, że określenie „no holds barred” źle się kojarzy i nie oddaje w pełni zasad tego sportu. Zasad, które również i on współtworzył. Jeff zmarł w 2012 roku, a 3 lata później dołączył do UFC Hall of Fame.

„Imponujące było widzieć jak ktoś o tak drobnej posturze poddaje Dana” – wspomina Blatnick. „Kiedy to wszystko się działo, to nie wiedziałem, że Dan jest w tarapatach, dopóki nie zobaczyłem jak próbuje się wyrwać i faktycznie nie ma jak oddychać. Wtedy sobie to uświadomiłem. Nie wiedziałem wcześniej czym jest jiu jitsu. Od tego momentu zacząłem się go uczyć”.

Pojedynek był nudny i okazał się kompletnym niewypałem, nie licząc efektownego zakończenia i kolejnego triumfu Brazylijczyka. Niestety dla UFC, widzowie oglądający galę przed telewizorem nie mogli obejrzeć walki do końca. SEG wykupiło tylko 2 godziny bloku transmisyjnego, a kiedy czas ten dobiegł końca, transmisja UFC 4 została przerwana w trakcie finałowego starcia. UFC straciło miliony, kiedy fani zaczęli żądać zwrotu pieniędzy od telewizji kablowych.

UFC 5

UFC 5, które odbyło się 7 kwietnia 1995 roku, było największym wydarzeniem PPV UFC, aż do czasu drugiej walki Liddella z Couturem w 2005 roku. Nic w końcu dziwnego, bo właśnie na UFC 5 doszło do długo oczekiwanego rewanżu. Każdy chciał zobaczyć tę walkę. Dwóch zawodników, którzy podbili serca widzów jak nikt inny wcześniej. Dwóch zawodników, którzy byli o kilka poziomów wyżej nad innymi. Żądny rewanżu Ken Shamrock nareszcie dostał szansę, aby zmazać plamę na honorze po porażce z Roycem Gracie.

Na UFC 5 wystąpił również powracający Dan Severn, a także debiutujący w oktagonie Oleg Taktarov, były rosyjski żołnierz i specjalista od sambo, który na początku został odrzucony przez UFC. Większość kandydatów musiała przejść jakąś próbą przed dołączeniem do UFC i podobnie było z Olegiem. Został on zestawiony do sparingu z Pedro Sauerem, uznanym zawodnikiem BJJ i poradził sobie wyjątkowo dobrze. Rorion Gracie, prawdopodobnie ze strachu przed ewentualną porażką Royce’a z Olegiem, przekazał Artowi Daviemu, że Rosjanin jest beznadziejny i do niczego się nie nadaje. Davie obejrzał jednak kasety z nagraniami walk Taktarova i był zupełnie odmiennego zdania. W półfinale turnieju UFC 5 spotkał się właśnie z Severnem, a starcie obu panów można uznać za przedwczesny finał.

Tym razem widzowie zobaczyli kompletnie odmienionego Dana Severna. Już nie obawiał się uderzać, był groźniejszy i agresywniejszy, a nie wycofany jak na poprzedniej gali.

„Nie spodziewałem się, że Severn będzie atakował kolanami i uderzeniami” – wyjaśnia Taktarov. „Widziałem jego walkę z Roycem i tam był głównie grappling. Dan stał się bestią, bo teraz naprawdę chciał zwyciężyć”.

Severn podczas swojego debiutu na UFC 4 nie potrafił się wyzbyć nawyków z przeszło 20 lat treningów stricte zapaśniczych. Do kolejnej gali wziął miesiąc przerwy od startów w pro wrestlingu, aby należycie przygotować się do swojego drugiego turnieju. Musiał również odpowiednio nastawić się mentalnie, przekonać samego siebie, że aby wygrać, musi wiele poświęcić.

„Włożyłem naprawdę ogromy wysiłek w przygotowania. Wiedziałem, że jeśli ktoś mnie pokona, to oznacza, że ta osoba musi być najlepsza na świecie. Trenowałem ciężko kondycję, ćwiczyłem wszystkie możliwe pozycje, jak zapiąć poddanie i jak się z niego wydostać” – opowiada Severn. Dan był rozczarowany swoim występem na UFC 4, pomimo zarobienia 19 tysięcy dolarów w jeden wieczór. Już nie zamierzał tylko obalać. „Nie tym razem. Już wiedziałem co mam robić, hammer fist prosto na głowę, BUM! Przykułem twoją uwagę? Zaraz uderzę jeszcze raz!”.

Severn zrobił wszystko co było w jego mocy, aby przerobić twarz Olega Taktarova na kotlet.  Rosjanin obficie krwawił i sędzia John McCarthy zdecydował się przerwać ten pojedynek. Nieszczęśliwie dla Taktarova, John podjął decyzję o parę chwil za szybko. Oleg przez większość walki starał się zapiąć balachę, a kiedy nareszcie udało mu się zdobyć odpowiednią pozycję, aby spróbować poddać Dana, to wtedy między walczących zawodników wkroczył sędzia.

„Zająłem pozycję i dźwignia była naprawdę dobra. Widziałem, że trzyma się siatki tylko dwoma palcami. W tym momencie sędzia przerwał walkę. Nie obwiniam go za to, pewnie wyglądałem tragicznie. Nadal chciałem walczyć, ale kiedy jesteś rozcięty, krew zalewa ci oczy, a ludzie nawet nie widzą twoich oczu właśnie przez krew, to dla dobra MMA sędzia powinien to przerwać” – wyjaśnia Taktarov.

Dan Severn pokonał w finale turnieju Dave’a Benetau z Kanady i tym samym został nową wielką gwiazdą dla SEG.

„W tamtych czasach ludzie nie znali zawodników. Musieliśmy sprawić, aby ich poznali” – opowiada Bob Meyrowitz. „Organizując turniej, podczas finału każdy kibicuje albo jednemu albo drugiemu. Stworzyłeś więź pomiędzy kibicami, a zawodnikami”.

Właściciele UFC uwielbiali system turniejowy, ponieważ w jeden wieczór mogli wykreować nową gwiazdę uwielbianą przez publiczność. „Kiedy widzisz jak ktoś przechodzi przez cały turniej i wygrywa kilka walk w ciągu 3 godzin, to zauważasz jego rozwój” – twierdzi McLaren. „Myślę, że turniej wyzwala w ludziach ochotę na obserwowanie czyichś poczynań, jak pokonują kolejne przeszkody, jak mierzą się z przeciwnościami losu, a i tak brną do przodu”.

Wielki rewanż

Ken Shamrock doświadczył wielu trudności w swoim życiu, a jego duch walki i rywalizacji jest wręcz legendarny. Nie mógł znieść żadnej porażki, nawet tej odniesionej podczas treningu. Przegrana z Graciem w tak słabym stylu była dla niego ujmą i nie mógł żyć ze świadomością, że jest gorszy od Brazylijczyka. Obsesyjnie myślał o rewanżu, więc dobrze się złożyło dla Kena, że UFC również chciało zorganizować tę walkę po raz drugi. Organizacja nie zamierzała jednak ryzykować i wystawiać Kena oraz Royce’a do turnieju, a potem czekać aż się spotkają w finale. Taki błąd popełnili przy UFC 3, gdzie głośno reklamowano rewanż obu fanów, a ostatecznie żaden z nich nie dotarł do finału. Na UFC 5 ujrzeliśmy walkę o pas UFC Superfight Championship. Specjalne wydarzenie dla dwóch zawodników, będących na wyższym poziomie od turnieju.

Długo oczekiwany pojedynek okazał się jednym z najgorszych pod względem widowiskowości w historii UFC. Przez 30 minut Shamrock leżał w gardzie Brazylijczyka, od czasu do czasu uderzając go z niedużą siłą w żebra lub głowę. Ken zaplanował sobie już dużo wcześniej, że pokona swojego rywala w jego własnej grze na wyczekanie. Kiedy minęło 30 minut regulaminowego czasu walki, Shamrock nie mógł kontynuować swojego planu.

„Chciałem wycierać nim matę oraz pokazać, że jestem w lepszej formie i mam większe umiejętności od niego” – tłumaczy Shamrock. „Trenowałem do walki, która może potrwać 2 godziny i byłem na nią przygotowany. Kiedy wprowadzili limit czasowy, nie mogłem już zmienić strategii”.

Ken twierdzi, że jego planem na ten pojedynek było przeczekanie Royce’a. Tak naprawdę Shamrock użył strategii przetrwania, walczył o to, aby nie przegrać. Nie chciał wygrać tego starcia, nawet się o to nie starał. UFC pragnęło wyłonić ostatecznego zwycięzcę tej rywalizacji, a zostało im jeszcze trochę czasu antenowego, więc zarządzili dogrywkę. Najbardziej ekscytującym momentem tej potyczki był pojedynczy cios w wykonaniu Shamrocka, po którym Brazylijczykowi spuchła twarz w okolicy prawego oka. Według opowieści Shamrocka, było to najbardziej niszczycielskie uderzenie w historii UFC.

„Uderzyłem go prawą ręką. Upadł na ziemię i był już skończony. Dokładnie w tym momencie. Życie Royce’a Gracie już nigdy nie będzie takie same. Ten cios zniszczył w nim mentalność wojownika. Spójrzcie mu w oczy. To koniec Royce’a Gracie. Już nigdy nie będzie takim wojownikiem jak wcześniej. Royce Gracie przez to uderzenie już nigdy nie będzie taki sam” – chwali się Ken Shamrock.

Shamrock uzyskał to, co chciał. Nie przegrał walki, został ogłoszony remis. Ken uniósł ręce do góry w geście triumfu, ale rodzina Gracie nie była wcale pod wrażeniem.

Rorion Gracie opowiada: „Przed rewanżem z Roycem na UFC 5, Shamrock trenował jiu jitsu, żeby zwiększyć swoje szanse, ale nie podał tego faktu do publicznej wiadomości. Zawalczył z Roycem bardzo defensywnie, czekał na remis, który dla niego był jak zwycięstwo. To haniebne!”

Bruce Beck, jeden z komentatorów, podsumował po walce, że Royce wygląda fatalnie, a Ken wspaniale. Faktycznie, Ken zazwyczaj wyglądał wspaniale, ale na pewno nie w trakcie pojedynku z Graciem. Wtedy był przestraszony i czekał aż czas dobiegnie końca.

„Wyszedł tam, żeby tylko nie przegrać. Przyszedł po remis. Wiedział, że jest limit czasowy, więc wyczekiwał na remis. Chwali się tym jakby to było jakieś wielkie osiągnięcie” – ocenia Royce Gracie. „Wyobrażacie to sobie? Był 50 funtów cięższy ode mnie. Teraz pomyślcie co by było jakbym walczył ze 130 funtowym przeciwnikiem, kiedy sam ważę 180. Gdybym nie wygrał takiej walki, to sam bym wsadził swoją głowę do toalety i spuścił wodę”.

Royce Gracie wystąpił już na wszystkich 5 galach UFC, triumfował w 3 turniejach, wygrał 11 walk, nie przegrywając przy tym ani jednej. Jak się później okazało, rewanż z Shamrockiem był ostatnią walką Brazylijczyka w MMA na następne 5 lat oraz ostatnim występem w UFC przez 11 lat. Pomimo tego, że rodzina Gracie zdobyła sławę i zarobiła kupę pieniędzy jak na tamte czasy, to zaczęli być niezadowoleni z kierunku w którym zmierza UFC.

„Sprzedałem swoje udziały w UFC i wycofałem się z tego biznesu, ponieważ zostały wprowadzane kolejne zasady i zakazy, a było to wbrew temu co sam wcześniej stworzyłem” – opowiada Rorion Gracie. „To już nie jest Ultimate Fighting Championship. Zawodnik, który wygrywa UFC nie jest już najlepszym fighterem na świecie. To po prostu twardy koleś, który nauczył się jak wykorzystywać reguły”.

Royce podobnie nie był zadowolony ze zmian w regulaminie UFC. Uważał, że zostały stworzone, aby mu przeszkodzić w kolejnych zwycięstwach. Wróćmy do 30 minutowego limitu walki Shamrocka z Graciem. Ken zarzekał się, że wygrałby jeśli pojedynek potrwałby dłużej, ale identycznie zachowywał się Brazylijczyk. Royce był przekonany, że znalazłby jakieś poddanie, gdyby tylko walka nie została skończona przez nowe zasady. „Nie lubię limitu czasowego. Jestem w stanie walczyć bardzo długo. Pytanie brzmi: kto jest najlepszym fighterem? Na ulicy nie ma żadnych zasad, nie ma limitów czasowych i kategorii wagowych” – ocenia Royce.

12 dni po UFC 5, Bob Meyrowitz wykupił akcje UFC od Roriona Gracie i Arta Daviego. Davie nadal współpracował z organizacją jako matchmaker, ale drogi Roriona i UFC rozeszły się na dobre.

Isaacs tłumaczy: „Nie mogliśmy robić tego w sposób, w jaki on by chciał. Nie sądzę, żeby Rorion kiedykolwiek zmylił kogoś jeśli chodzi o jego cele. Zawsze słyszę jak ludzie mówią, że rodzina Gracie robi jakieś machlojki, żeby zdobyć przewagę. Prawda jest taka, że Rorion tylko propagował Gracie jiu-jitsu jako najlepszy styl na świecie i właśnie to chciał udowodnić. Ograniczenia czasowe nie pracowały na jego korzyść, ale są one niezbędne dla telewizji. Dotarliśmy do miejsca, w którym wszystko stało się trudne, bo to jego brat był akurat naszym mistrzem”.

Rodzina Gracie uważała, że ich styl walki jest najbardziej realistyczny, a walka musi się toczyć tak długo, aż nie zostanie wyłoniony prawdziwy zwycięzca. „Nigdy nie widziałem ulicznej walki, która trwa 6 godzin, a oni właśnie tego chcieli. My nie byliśmy zawodnikami, nie obchodziło nas czy wygrywa reprezentant jiu jitsu czy kickboxingu. Dla nas liczyło się to, czy walka jest ekscytująca i czy mamy w swoich szeregach gwiazdy, których walki ludzie chcą oglądać” – kontynuuje Isaacs.

Royce Gracie odszedł z UFC, ale jego dokonania zostaną zapamiętane już na zawsze. On i jego rodzina odegrali ogromną rolę w tworzeniu świata mieszanych sztuk walki. Życie musiało toczyć się dalej.

Nowy mistrz

Remis Royce’a z Kenem otworzył drzwi właścicielom UFC do wykreowania kolejnych gwiazd. Na następnej gali odbył się pojedynek o pas UFC Superfight Championship, który nadal nie miał swojego właściciela. „Najgroźniejszy człowiek na świecie” spotkał się w oktagonie z „Bestią”.

Dan Severn i Ken Shamrock nie przepadali za sobą. Na konferencji prasowej przed UFC 6, Severn wstał i wyszedł w trakcie wypowiedzi Kena.  Shamrock powiedział wtedy do managera Severna: „Wcześniej zamierzałem go tylko pokonać, ale teraz zrobię mu krzywdę”. W opinii Dana, Shamrock nie zasługiwał na ten superfight: „Wydawało mi się, że trzeba coś osiągnąć, żeby wziąć udział w takim wielkim starciu. Ja wygrałem jeden turniej, a w drugim byłem finalistą. Co tak naprawdę osiągnął Shamrock? Nigdy nie doszedł nawet do finału”.

Dan Severn był tak pewny swojej wygranej, że wysłał listy do swoich przyjaciół, w których szczegółowo opisał w jaki sposób pokona Kena. Raczej nie przewidywał tego, że odklepie duszenie gilotyną po lekko ponad 2 minutach od rozpoczęcia walki. Severn usprawiedliwiał swoją porażkę chorobą, jedną z wielu popularnych wymówek zawodników MMA. „The Beast” nie wyglądał wcale na chorego przed walką, ani w trakcie jej trwania. Był po prostu zapaśnikiem, który wciąż nie nauczył się poddań i zaawansowanej walki w parterze. Pojedynek Shamrocka z Severnem był głównym wydarzeniem tej gali, ale tak naprawdę największymi gwiazdami UFC 6 okazali się Oleg Taktarov oraz debiutujący w oktagonie David „Tank” Abbott.

Tank

Tank Abbott był chodzącym stereotypem. Wyglądał jakby zjadł zęby na ulicznych walkach i dopiero co wyszedł z baru dla motocyklistów. Był całkowitym przeciwieństwem do pozostałych gwiazd UFC, którzy posiadali doświadczenie w sztukach walki i stali się uznanymi atletami. David prezentował odmienny wizerunek.

Abbott tak wspomina swoje dołączenie do UFC: „Poszedłem do nich i powiedziałem, że chcę walczyć. Odparli, że muszę mieć jakiś czarny pas. Ja na to, że dopiero wyszedłem z aresztu za pobicie syna policjanta, czy tu nie chodzi właśnie o bicie się? Dalej stawiali na swoim i mówili, że muszę być posiadaczem czarnego pasa czy coś w tym stylu. Odpowiedziałem, że zajmuję się walkami na ulicy, a nie pasami. Zadzwonili do mnie po kilku dniach i powiedzieli, że wpadli na pomysł „Tanka Abbotta”. Chodzi o film „Every Which Way But Loose” z Clintem Eastwoodem. Jeden z bohaterów, z którym walczył Clint, nazywał się Tank Murdock i był legendą walk ulicznych. Stąd wziął się mój pseudonim Tank”.

Abbott miał do zaoferowania widzom kompletnie odmienny styl. Wyjątkową charyzmę, wygląd, dzięki któremu stał się popularny wśród fanów, stanowił także wielkie zagrożenie dla tych mniej utalentowanych zawodników. Fighterzy bez dużych umiejętności, ani warunków fizycznych, dostawali bezlitosne lanie od Tanka. Abbott błyskawicznie uporał się ze swoim pierwszym przeciwnikiem, Johnem Matuą. Zasypał go gradem ciosów i znokautował w wyjątkowo brutalny sposób prawym sierpowym. Matua rozłożył ręce szeroko na boki i całkowicie zesztywniał. Abbott nie okazał żadnego współczucia swojej ofierze. Zamiast tego zaczął parodiować sztywną pozę znokautowanego Johna. Nowa gwiazda narodziła się w zaledwie 18 sekund.

Abbott był uwielbiany za swoje sarkastyczne poczucie humoru i ponadprzeciętną siłę w pięściach. W półfinale turnieju na UFC 6 pokonał Paula Varelansa i znalazł się w wielkim finale już na swojej debiutanckiej gali.

Jego przeciwnikiem okazał się Oleg Taktarov, świetny grappler i uczestnik poprzedniego turnieju. Rosjanin przygotowywał się do UFC 6 w Lion’s Den i był gotowy, aby zaprezentować swoją najlepszą formę. Kiedy Pat Smith wypadł z półfinału, to nowym przeciwnikiem Taktarova został Anthony Macias. Tak się złożyło, że Buddy Albin był managerem zarówno Taktarova jak i Maciasa. Albin poprosił Maciasa o podłożenie się „Rosyjskiemu Niedźwiedziowi”. Były zawodnik UFC, Andy Anderson, tak wspomina tę sytuację: „Uczestniczyłem w rozmowie Albina, Maciasa i Taktarova. Każdy wiedział, że Oleg musi zachować jak najwięcej sił, żeby pokonać Tanka”. Macias od razu po rozpoczęciu walki ruszył po obalenie i wpadł w gilotynę. Taktarov wygrał w zaledwie 9 sekund i do tej pory jest autorem najszybszego poddania w historii UFC. Abbott wyglądał do tej pory niesamowicie, ale teraz przyszło mu się zmierzyć z naprawdę mocnym fighterem, który specjalizuje się w poddaniach.

„W tamtym czasie w UFC ciągle były ustawiane walki. To nie plotki, to fakt. Na przykład starcie Dona Frye’a z Markiem Hallem. Nie da rady utrzymać tego gówna w tajemnicy. A ta mała pizda Anthony Macias? Czy to są ku*wa jakieś jaja? Myślisz, że oni są fighterami? Są zwykłymi oszustami, którzy obciągną ci kutasa, żeby dostać walkę. Taka jest prawda. Masz bandę je*anych debili, którzy chcą być ku*wa najmocniejsi, ale wiesz co? Nie możesz sobie kupić odwagi. Prawdziwy pie*dolony wojownik nie będzie taką cipą i oszustem jak tamci” – ostro podsumowuje niektórych zawodników Tank Abbott.

Abbott był interesującym zawodnikiem. Ciekawie się wypowiadał, posiadał niezłe umiejętności, a przede wszystkim dysponował potężnym, nokautującym uderzeniem. Brakowało mu jednak serca i kondycji, aby rywalizować z tymi najlepszymi. Taktarov był pierwszym przeciwnikiem, który uwydatnił słabości Tanka. Pojedynek odbył się w Casper w stanie Wyoming, mieście znajdującym się ponad 1500 metrów nad poziomem morza. Po paru minutach batalii, położenie areny zdecydowanie nie pomagało ciężko oddychającym zawodnikom. Kiedy jesteś naprawdę zmęczony, musisz bardziej polegać na swoim sercu do walki i woli zwycięstwa, niż na umiejętnościach. Taktarov był lepszy w tych dwóch aspektach. Rosjanin przetrwał początkowe ataki Abbotta i ostatecznie poddał go duszeniem zza pleców po 17 minutach potyczki.

Dla Abbotta to nie była ostatnia walka tamtego wieczoru. Po gali spędzał czas ze swoim przyjacielem Paulem Herrerą i obaj panowie spotkali w hotelowej windzie Patricka Smitha. Były wściekli na Smitha, że wycofał się z walki półfinałowej i przez to Taktarov miał łatwiejszą przeprawę z Maciasem. Tank i Paul postanowili sami wymierzyć sprawiedliwość i zbili Smitha do nieprzytomności.

„Pat Smith podniósł ręce i chciał z nami walczyć” – opowiada Abbott. „Paul powalił go pięknym prawym prostym. Smith poleciał na plecy, a Paul zajął dosiad i zaczął go bić, dostał to na co zasłużył”.

Maurice Smith, legendarny kickboxer, który był na gali z grupą Kena Shamrocka, rozdzielił walczących zawodników. Dla Abbotta i jego członków z drużyny stało się normalne sianie spustoszenia zarówno w oktagonie, jak i poza nim.

„Abbott i jego towarzysze stracili rozum. Często ekipy zawodników stanowią największy problem. Fighterzy przynajmniej mają jak dać upust swojej złości” – tłumaczy Isaacs. „Ekipa jest tak samo podekscytowana, ale nie mają gdzie się wyżyć. Często zdarzały się bijatyki i napięte sytuacje. Grupa Shamrocka i grupa Abbotta rywalizowały przez lata”.

Abbott stał się nie tylko ulubieńcem publiczności, ale również pupilkiem Boba Meyrowitza. Tank był jednak zbyt szalony w tamtym okresie i co rusz wpadał w jakieś problemy. Został nawet zawieszony przez UFC na blisko rok po incydencie w Puerto Rico.

Kiedy Tank zaczął walczyć w UFC, udał się do klubu jiu jitsu Allana Goesa, aby podszkolić się nieco w poddaniach. Po tym, gdy Abbott zdobył sławę, Goes zaczął rozpowiadać, że bez żadnych problemów radził sobie z Abbottem podczas sparingów. Obaj znaleźli się na gali UFC 8 w Puerto Rico, ale nie jako uczestnicy. Allan był w narożniku kilku zawodników, a Tank siedział na trybunach jako jedna z największych gwiazd UFC. Kiedy Abbott zauważył Goesa, od razu ruszył w jego stronę, aby się z nim skonfrontować. Żona Johna McCarthy’ego, Elaine, próbowała przemówić do rozsądku dziewczynie Tanka, aby ta go uspokoiła. Wtedy Abbott rzucił się w stronę Elaine i zaczął jej grozić, że ją zamorduje. Takiego zachowania McCarthy nie był w stanie tolerować.

„Myślałem, że John zabije Abbotta. Ewentualnie zabije mnie, żeby do niego dotrzeć” – opowiada Isaacs. „John nie jest takim typem człowieka, ale jeśli ktoś się zwraca do Elaine w ten sposób, to John reaguje. John dowiedział się co Abbott powiedział do jego żony i wpadł w furię. Był gliną i nie pie*doli się w tańcu. Potrafi walczyć. Nie mówię, że wygrałby z Tankiem, ale na pewno nie zawahałby się, żeby z nim się zmierzyć”.

Emocje opadły i zamiast brutalnego rozwiązania konfliktu, państwo McCarthy domagali się zwolnienia Abbotta. „Lubisz go, wiem o tym” – powiedział John do Boba Meyrowitza. „Ale odejdę, jeśli on nadal będzie walczył dla UFC”. Tank Abbott został zawieszony, a niecały rok później David Isaacs napisał za niego list z przeprosinami, który Tank miał podpisać i wręczyć Elaine McCarthy. John i Elaine wybaczyli Abbotowi, a ten nareszcie mógł powrócić do oktagonu. Tank pozostał jednym z najbardziej widowiskowych zawodników UFC, ale już nigdy w swojej karierze nie wygrał żadnej znaczącej walki.

14 KOMENTARZE

  1. To powinno wychodzić jako cykl np. w przeglądzie sportowym.  Papier zawsze nobilituje, a Autor i seria zdecydowanie na to zasługują.

  2. Pojebane czasy, pojebani zawodnicy z ego wyjebanym w kosmos – bardzo dobre :rutekajak:

    Niesamowite jest to, że z organizacji, która była w dupie (wg niektórych nadal jest), miała ciągle jakieś problemy, UFC przeistoczyło się w pierdolonego giganta (oby nie na glinianych nogach).

    @Cactus świetna robota:deniroclap:

  3. Historyczny szlak MMA #6 – Wielki rewanż i nowe gwiazdy UFC

    Zapraszam do zapoznania się z kolejną częścią serii artykułów na MMARocks pod tytułem „Historyczny szlak MMA”. W każdym z wpisów opisuję najważniejsze etapy w historii naszego ukochanego sportu. Od samych początków, przez erę UFC i Pride, aż do czasów teraźniejszych. W dzisiejszej publikacji przedstawię kulisy wielkiego rewanżu pomiędzy Roycem Gracie, a Kenem Shamrockiem, a także narodziny nowych gwiazd UFC – Dana Severna i Tanka Abbotta.

    Wszystkie artykuły z serii można znaleźć TUTAJ.

    Zapaśnik

    UFC zaczęło mieć coraz większe problemy z trafieniem  w gusta widzów. Royce Gracie reprezentował w perfekcyjny sposób sztukę brazylijskiego jiu-jitsu, ale widzowie podawali w wątpliwość poziom jego przeciwników. Nie byli oni prawdziwymi sportowcami. W najgorszym przypadku specjalizowali się wyłącznie barowych bójkach, a w najlepszym byli zwykłymi instruktorami kung fu lub innego stylu w jakimś podrzędnym klubie. Gracie i Ken Shamrock to prawdziwi zawodowcy, fighterzy z najwyższego szczebla. Potrzebowali jednak lepszych rywali, którzy naprawdę mogą poszczycić się zdobytymi osiągnięciami. UFC szukało osoby, która będzie szanowana wśród kibiców. Powitajcie Dana Severna.

    Dan Severn jako reprezentant Arizona State University trzykrotnie zdobył tytuł All-American w akademickich zapasach. Dwa razy startował w kwalifikacjach do Igrzysk Olimpijskich. Był świetnym zapaśnikiem, ale przede wszystkim sportowcem z krwi i kości. Nie było żadnych wątpliwości co do umiejętności Severna, dzięki czemu UFC zyskało sporo na wiarygodności.

    Campbell McLaren opowiada: „Sprowadziliśmy Dana, ponieważ posiadał prawdziwe kwalifikacje do tego sportu i mógł sprawić, że będziemy traktowani jak poważna organizacja”.

    Severnowi nie udało się dostać do drużyny na Igrzyska w 1992 roku i odpuścił sobie zapasy. Amerykanin zaczął startować w profesjonalnym wrestlingu w Japonii pod szyldem UWF-I. Była to odmiana wrestlingu, w której wynik walki wciąż był ustalany z góry, ale kładziono większy nacisk na jak najbardziej realistyczną potyczkę. UFC wydawało się idealnym kierunkiem dla zawodnika pokroju Severna, ale on nawet nie zdawał sobie wówczas sprawy, że powstała taka organizacja.

    Dan Severn tłumaczy: „Nigdy nie słyszałem o UFC, ponieważ w Coldwater w Michigan nie było dostępu do PPV. Mój przyjaciel oglądał dwie pierwsze gale i to było coś naprawdę dzikiego. Zasugerował mi, żebym zastanowił się nad startami, pomimo tego, że ludzie skaczą sobie tam po głowach i biją w krocze. Oczywiście pokazał mi tego chudzielca od brazylijskiego jiu jitsu, który pokonuje każdego na swojej drodze. Mowa naturalnie o Roycie Graciem. Pomyślałem sobie okej, żeby ktoś mnie uderzył to musimy się znaleźć w odpowiednim zasięgu od siebie. Stwierdziłem, że uda mi się uniknąć przyjmowania ciosów, jeśli będę się szybko poruszał, zdobywał klincz i obalał, a na ziemi nie zostawiał przestrzeni moim rywalom. Moim planem było położenie ich na plecach i robienie swojej magii z góry”.

    Severn wysłał swoje zgłoszenie do UFC, ale nie dostał żadnej odpowiedzi od Arta Daviego, podobnie jak setki pozostałych chętnych. Phyllis Lee, manager Dana, namówił Arta na obejrzenie występu swojego podopiecznego w pro wrestlingu. Przed UFC 4, które miało odbyć się 16 grudnia 1994 roku, Art Davie miał niemały problem do rozwiązania. W ostatniej chwili kontuzji doznał jeden z zawodników i pilnie szukano kogoś na zastępstwo. Wybór padł na Dana Severna, który do swojego debiutu w MMA trenował zaledwie przez 5 dni. Severn do pierwszego występu w oktagonie przygotowywał się z pro wrestlerem Alem Snowem, który zakładał uczniom zapasów rękawice bokserskie i kazał im uderzać Severna. Ten natomiast starał się unikać ciosów i sprowadzać walkę do parteru. Davie był sceptyczny co do zatrudnienia Severna. Nie wyglądał jak fighter, bardziej jak wujek z wąsem, który woli pograć w karty, a walki komentować sprzed telewizora. Przed samą galą inni zawodnicy myśleli, że to Al Snow jest Danem Severnem i będzie z nimi rywalizował.

    „Od chwili gdy wysiedliśmy z samolotu, każdy mierzył wzrokiem pozostałych i oceniał” – wspomina Al Snow. „Siedzieliśmy na spotkaniu dotyczącym omówienia zasad i 3-4 gości ciągle się na mnie gapiło. Pomyślałem sobie „Czemu oni się na mnie tak patrzą? Chyba nie myślą, że też walczę?”. Mieli na sobie owijki na łokcie i kolana, więc Dan też chciał, żebym mu takie załatwił. Poszedłem po nie, a dwóch kolesi podbiło do mnie. Powiedzieli „Powodzenia w piątek”. Podziękowałem i opisałem Danowi sytuację. Reszta zawodników myślała, że to ja wystąpię na gali. Dan też to zauważył, widział jak 5 facetów mnie obczaja. Stwierdziłem, że zadziała to na naszą korzyść. Będą spodziewać się mnie, a do walki wyjdzie Dan”.

    Severn nie był jedynym zapaśnikiem, który debiutował na UFC 4. Jeff Blatnick, złoty medalista olimpijski w zapasach z 1984 roku, dołączył do Bruce’a Becka oraz Jima Browna na stanowisku komentatora. Blatnick doskonale rozumiał wszystkie zapaśnicze techniki używane przez Severna i mógł pochwalić się swoją wiedzą na ten temat przed telewidzami.

    Pierwsze dwie walki UFC 4 były jak płachta na byka dla przyszłych przeciwników UFC w postaci polityków. Najpierw Royce Gracie pokonał Rona von Cliefa, który w trakcie występu miał aż 51 lat! Brazylijczyk poddał o ponad 20 lat starszego przeciwnika duszeniem zza pleców. Następnie Joe Son zmierzył się z karateką Keithem Hackneyem. Tak jak Hackney obiecał w magazynie „Black Belt”, tak zrobił. Podczas walki uderzył Sona w genitalia aż 7 razy z rzędu. Joe nie mógł zrobić nic innego, jak tylko odklepać.

    Kiedy Dan Severn wszedł do oktagonu, widzowie w końcu mogli obejrzeć coś przypominającego sport. Severn dwukrotnie obalił Anthony’ego Maciasa przy użyciu efektownego „german suplex”. Podczas poprzednich gal UFC można było ujrzeć brutalne ciosy, kopnięcia, poddania. Akcje Severna były jednak czymś zupełnie nowym.

    „W UFC nikt wcześniej nie podniósł całego swojego przeciwnika i nie rzucił nim dookoła” – tłumaczy Severn. „Wygiąłem się i BUM! Poleciał prosto na głowę i ramiona. Wstał i rzuciłem nim drugi raz, teraz jeszcze mocniej. Uderzył o ziemię tak mocno, że własnym kolanem rozciął sobie łuk brwiowy. Tak duża była siła uderzenia”.

    W półfinale Severn pokonał w niecałą minutę Marcusa Bossetta, a Gracie wygrał z Hackneyem. Nadszedł czas na wielki finał. Amerykanin musiał stanąć oko w oko z niepokonanym Graciem. Severn obalił Royce’a i właściwie to wszystko co potrafił zrobić przez 15 minut walki.

    „Próbowałem wielu rzeczy” – wspomina Severn. „Gracie jednak momentalnie na wszystko reagował. Starałem się go udusić, ale chował głowę w taki sposób, że nie mogłem znaleźć jego tchawicy. Trochę go porozbijałem, ale nie umiałem przejść jego nóg. Cały czas trzymał mnie blisko przy sobie. Udawało mi się go uderzyć, ale nie były to ciosy z pełną siłą. Nie miałem jak zrobić mu krzywdy”.

    Dan Severn został twórcą nowego sposobu na walkę. Sposobu, który jest wręcz nienawidzony przez fanów, zwłaszcza gdy zapaśnik wymęczy decyzję nad ich ulubieńcem. Ten styl to „lay & pray”, czyli w skrócie: POŁÓŻ się na przeciwniku i MÓDL się, aby wygrać. Bez odpowiedniego wyszkolenia w poddaniach i uderzeniach, Severn mógł liczyć wyłącznie na cud.

    „Dan jest prawdziwym zapaśnikiem, ale nie jest prawdziwym fighterem. To jest różnica. Dan nie mógł skończyć tej walki, nie uderzał ani dobrze, ani mocno. Dan jest po prostu dobrym człowiekiem. Przypomina mi trochę konie z reklamy Budweisera, rasę Clydesdale. Są w stanie pociągnąć cały wóz, ale nigdy nie wygrają żadnego wyścigu. Każdy chciał zobaczyć co się wydarzy podczas jego kolejnej walki, jak się rozwinął. Nikt nie mówił „Ale gówno, nie oglądam już tego”. I tak nikt nie robił bardziej interesującego widowiska od nas” – opowiada McLaren.

    W końcu Gracie złapał Severna w trójkąt i udusił. Komentator Jeff Blatnick nie rozumiał co się dzieje w tym momencie, zapewniał, że Danowi nic nie grozi, a tak naprawdę Gracie użył tej techniki, aby rozproszyć Severna i uciec z pozycji. Kilka sekund później Severn odklepał.

    Jim Brown, drugi z komentatorów, był wręcz zachwycony. Blatnick nie potrafił pozostać bezstronnym i przez większość gali gorliwie wychwalał amerykańskich zapaśników, a w szczególności oczywiście Dana Severna. Brown cieszył się widząc grymas porażki na twarzy Blatnicka, nie miał ochoty dłużej słuchać o wspaniałych zapaśnikach. Jeff musiał się jeszcze wiele nauczyć. Trzeba jednak przyznać, że włożył w późniejszym czasie wiele serca, aby zrozumieć ten sport i pomóc mu w rozwoju. Dzięki niemu MMA nazywa się właśnie MMA – „mixed martial arts”. Uważał, że określenie „no holds barred” źle się kojarzy i nie oddaje w pełni zasad tego sportu. Zasad, które również i on współtworzył. Jeff zmarł w 2012 roku, a 3 lata później dołączył do UFC Hall of Fame.

    „Imponujące było widzieć jak ktoś o tak drobnej posturze poddaje Dana” – wspomina Blatnick. „Kiedy to wszystko się działo, to nie wiedziałem, że Dan jest w tarapatach, dopóki nie zobaczyłem jak próbuje się wyrwać i faktycznie nie ma jak oddychać. Wtedy sobie to uświadomiłem. Nie wiedziałem wcześniej czym jest jiu jitsu. Od tego momentu zacząłem się go uczyć".

    Pojedynek był nudny i okazał się kompletnym niewypałem, nie licząc efektownego zakończenia i kolejnego triumfu Brazylijczyka. Niestety dla UFC, widzowie oglądający galę przed telewizorem nie mogli obejrzeć walki do końca. SEG wykupiło tylko 2 godziny bloku transmisyjnego, a kiedy czas ten dobiegł końca, transmisja UFC 4 została przerwana w trakcie finałowego starcia. UFC straciło miliony, kiedy fani zaczęli żądać zwrotu pieniędzy od telewizji kablowych.

    UFC 5

    UFC 5, które odbyło się 7 kwietnia 1995 roku, było największym wydarzeniem PPV UFC, aż do czasu drugiej walki Liddella z Couturem w 2005 roku. Nic w końcu dziwnego, bo właśnie na UFC 5 doszło do długo oczekiwanego rewanżu. Każdy chciał zobaczyć tę walkę. Dwóch zawodników, którzy podbili serca widzów jak nikt inny wcześniej. Dwóch zawodników, którzy byli o kilka poziomów wyżej nad innymi. Żądny rewanżu Ken Shamrock nareszcie dostał szansę, aby zmazać plamę na honorze po porażce z Roycem Gracie.

    Na UFC 5 wystąpił również powracający Dan Severn, a także debiutujący w oktagonie Oleg Taktarov, były rosyjski żołnierz i specjalista od sambo, który na początku został odrzucony przez UFC. Większość kandydatów musiała przejść jakąś próbą przed dołączeniem do UFC i podobnie było z Olegiem. Został on zestawiony do sparingu z Pedro Sauerem, uznanym zawodnikiem BJJ i poradził sobie wyjątkowo dobrze. Rorion Gracie, prawdopodobnie ze strachu przed ewentualną porażką Royce’a z Olegiem, przekazał Artowi Daviemu, że Rosjanin jest beznadziejny i do niczego się nie nadaje. Davie obejrzał jednak kasety z nagraniami walk Taktarova i był zupełnie odmiennego zdania. W półfinale turnieju UFC 5 spotkał się właśnie z Severnem, a starcie obu panów można uznać za przedwczesny finał.

    Tym razem widzowie zobaczyli kompletnie odmienionego Dana Severna. Już nie obawiał się uderzać, był groźniejszy i agresywniejszy, a nie wycofany jak na poprzedniej gali.

    „Nie spodziewałem się, że Severn będzie atakował kolanami i uderzeniami” – wyjaśnia Taktarov. „Widziałem jego walkę z Roycem i tam był głównie grappling. Dan stał się bestią, bo teraz naprawdę chciał zwyciężyć”.

    Severn podczas swojego debiutu na UFC 4 nie potrafił się wyzbyć nawyków z przeszło 20 lat treningów stricte zapaśniczych. Do kolejnej gali wziął miesiąc przerwy od startów w pro wrestlingu, aby należycie przygotować się do swojego drugiego turnieju. Musiał również odpowiednio nastawić się mentalnie, przekonać samego siebie, że aby wygrać, musi wiele poświęcić.

    „Włożyłem naprawdę ogromy wysiłek w przygotowania. Wiedziałem, że jeśli ktoś mnie pokona, to oznacza, że ta osoba musi być najlepsza na świecie. Trenowałem ciężko kondycję, ćwiczyłem wszystkie możliwe pozycje, jak zapiąć poddanie i jak się z niego wydostać” – opowiada Severn. Dan był rozczarowany swoim występem na UFC 4, pomimo zarobienia 19 tysięcy dolarów w jeden wieczór. Już nie zamierzał tylko obalać. „Nie tym razem. Już wiedziałem co mam robić, hammer fist prosto na głowę, BUM! Przykułem twoją uwagę? Zaraz uderzę jeszcze raz!”.

    Severn zrobił wszystko co było w jego mocy, aby przerobić twarz Olega Taktarova na kotlet.  Rosjanin obficie krwawił i sędzia John McCarthy zdecydował się przerwać ten pojedynek. Nieszczęśliwie dla Taktarova, John podjął decyzję o parę chwil za szybko. Oleg przez większość walki starał się zapiąć balachę, a kiedy nareszcie udało mu się zdobyć odpowiednią pozycję, aby spróbować poddać Dana, to wtedy między walczących zawodników wkroczył sędzia.

    „Zająłem pozycję i dźwignia była naprawdę dobra. Widziałem, że trzyma się siatki tylko dwoma palcami. W tym momencie sędzia przerwał walkę. Nie obwiniam go za to, pewnie wyglądałem tragicznie. Nadal chciałem walczyć, ale kiedy jesteś rozcięty, krew zalewa ci oczy, a ludzie nawet nie widzą twoich oczu właśnie przez krew, to dla dobra MMA sędzia powinien to przerwać” – wyjaśnia Taktarov.

    Dan Severn pokonał w finale turnieju Dave’a Benetau z Kanady i tym samym został nową wielką gwiazdą dla SEG.

    „W tamtych czasach ludzie nie znali zawodników. Musieliśmy sprawić, aby ich poznali” – opowiada Bob Meyrowitz. „Organizując turniej, podczas finału każdy kibicuje albo jednemu albo drugiemu. Stworzyłeś więź pomiędzy kibicami, a zawodnikami”.

    Właściciele UFC uwielbiali system turniejowy, ponieważ w jeden wieczór mogli wykreować nową gwiazdę uwielbianą przez publiczność. „Kiedy widzisz jak ktoś przechodzi przez cały turniej i wygrywa kilka walk w ciągu 3 godzin, to zauważasz jego rozwój” – twierdzi McLaren. „Myślę, że turniej wyzwala w ludziach ochotę na obserwowanie czyichś poczynań, jak pokonują kolejne przeszkody, jak mierzą się z przeciwnościami losu, a i tak brną do przodu”.

    Wielki rewanż

    Ken Shamrock doświadczył wielu trudności w swoim życiu, a jego duch walki i rywalizacji jest wręcz legendarny. Nie mógł znieść żadnej porażki, nawet tej odniesionej podczas treningu. Przegrana z Graciem w tak słabym stylu była dla niego ujmą i nie mógł żyć ze świadomością, że jest gorszy od Brazylijczyka. Obsesyjnie myślał o rewanżu, więc dobrze się złożyło dla Kena, że UFC również chciało zorganizować tę walkę po raz drugi. Organizacja nie zamierzała jednak ryzykować i wystawiać Kena oraz Royce’a do turnieju, a potem czekać aż się spotkają w finale. Taki błąd popełnili przy UFC 3, gdzie głośno reklamowano rewanż obu fanów, a ostatecznie żaden z nich nie dotarł do finału. Na UFC 5 ujrzeliśmy walkę o pas UFC Superfight Championship. Specjalne wydarzenie dla dwóch zawodników, będących na wyższym poziomie od turnieju.

    Długo oczekiwany pojedynek okazał się jednym z najgorszych pod względem widowiskowości w historii UFC. Przez 30 minut Shamrock leżał w gardzie Brazylijczyka, od czasu do czasu uderzając go z niedużą siłą w żebra lub głowę. Ken zaplanował sobie już dużo wcześniej, że pokona swojego rywala w jego własnej grze na wyczekanie. Kiedy minęło 30 minut regulaminowego czasu walki, Shamrock nie mógł kontynuować swojego planu.

    „Chciałem wycierać nim matę oraz pokazać, że jestem w lepszej formie i mam większe umiejętności od niego” – tłumaczy Shamrock. „Trenowałem do walki, która może potrwać 2 godziny i byłem na nią przygotowany. Kiedy wprowadzili limit czasowy, nie mogłem już zmienić strategii”.

    Ken twierdzi, że jego planem na ten pojedynek było przeczekanie Royce’a. Tak naprawdę Shamrock użył strategii przetrwania, walczył o to, aby nie przegrać. Nie chciał wygrać tego starcia, nawet się o to nie starał. UFC pragnęło wyłonić ostatecznego zwycięzcę tej rywalizacji, a zostało im jeszcze trochę czasu antenowego, więc zarządzili dogrywkę. Najbardziej ekscytującym momentem tej potyczki był pojedynczy cios w wykonaniu Shamrocka, po którym Brazylijczykowi spuchła twarz w okolicy prawego oka. Według opowieści Shamrocka, było to najbardziej niszczycielskie uderzenie w historii UFC.

    „Uderzyłem go prawą ręką. Upadł na ziemię i był już skończony. Dokładnie w tym momencie. Życie Royce’a Gracie już nigdy nie będzie takie same. Ten cios zniszczył w nim mentalność wojownika. Spójrzcie mu w oczy. To koniec Royce’a Gracie. Już nigdy nie będzie takim wojownikiem jak wcześniej. Royce Gracie przez to uderzenie już nigdy nie będzie taki sam” – chwali się Ken Shamrock.

    Shamrock uzyskał to, co chciał. Nie przegrał walki, został ogłoszony remis. Ken uniósł ręce do góry w geście triumfu, ale rodzina Gracie nie była wcale pod wrażeniem.

    Rorion Gracie opowiada: „Przed rewanżem z Roycem na UFC 5, Shamrock trenował jiu jitsu, żeby zwiększyć swoje szanse, ale nie podał tego faktu do publicznej wiadomości. Zawalczył z Roycem bardzo defensywnie, czekał na remis, który dla niego był jak zwycięstwo. To haniebne!”

    Bruce Beck, jeden z komentatorów, podsumował po walce, że Royce wygląda fatalnie, a Ken wspaniale. Faktycznie, Ken zazwyczaj wyglądał wspaniale, ale na pewno nie w trakcie pojedynku z Graciem. Wtedy był przestraszony i czekał aż czas dobiegnie końca.

    „Wyszedł tam, żeby tylko nie przegrać. Przyszedł po remis. Wiedział, że jest limit czasowy, więc wyczekiwał na remis. Chwali się tym jakby to było jakieś wielkie osiągnięcie” – ocenia Royce Gracie. „Wyobrażacie to sobie? Był 50 funtów cięższy ode mnie. Teraz pomyślcie co by było jakbym walczył ze 130 funtowym przeciwnikiem, kiedy sam ważę 180. Gdybym nie wygrał takiej walki, to sam bym wsadził swoją głowę do toalety i spuścił wodę”.

    Royce Gracie wystąpił już na wszystkich 5 galach UFC, triumfował w 3 turniejach, wygrał 11 walk, nie przegrywając przy tym ani jednej. Jak się później okazało, rewanż z Shamrockiem był ostatnią walką Brazylijczyka w MMA na następne 5 lat oraz ostatnim występem w UFC przez 11 lat. Pomimo tego, że rodzina Gracie zdobyła sławę i zarobiła kupę pieniędzy jak na tamte czasy, to zaczęli być niezadowoleni z kierunku w którym zmierza UFC.

    „Sprzedałem swoje udziały w UFC i wycofałem się z tego biznesu, ponieważ zostały wprowadzane kolejne zasady i zakazy, a było to wbrew temu co sam wcześniej stworzyłem” – opowiada Rorion Gracie. „To już nie jest Ultimate Fighting Championship. Zawodnik, który wygrywa UFC nie jest już najlepszym fighterem na świecie. To po prostu twardy koleś, który nauczył się jak wykorzystywać reguły”.

    Royce podobnie nie był zadowolony ze zmian w regulaminie UFC. Uważał, że zostały stworzone, aby mu przeszkodzić w kolejnych zwycięstwach. Wróćmy do 30 minutowego limitu walki Shamrocka z Graciem. Ken zarzekał się, że wygrałby jeśli pojedynek potrwałby dłużej, ale identycznie zachowywał się Brazylijczyk. Royce był przekonany, że znalazłby jakieś poddanie, gdyby tylko walka nie została skończona przez nowe zasady. „Nie lubię limitu czasowego. Jestem w stanie walczyć bardzo długo. Pytanie brzmi: kto jest najlepszym fighterem? Na ulicy nie ma żadnych zasad, nie ma limitów czasowych i kategorii wagowych” – ocenia Royce.

    12 dni po UFC 5, Bob Meyrowitz wykupił akcje UFC od Roriona Gracie i Arta Daviego. Davie nadal współpracował z organizacją jako matchmaker, ale drogi Roriona i UFC rozeszły się na dobre.

    Isaacs tłumaczy: „Nie mogliśmy robić tego w sposób, w jaki on by chciał. Nie sądzę, żeby Rorion kiedykolwiek zmylił kogoś jeśli chodzi o jego cele. Zawsze słyszę jak ludzie mówią, że rodzina Gracie robi jakieś machlojki, żeby zdobyć przewagę. Prawda jest taka, że Rorion tylko propagował Gracie jiu-jitsu jako najlepszy styl na świecie i właśnie to chciał udowodnić. Ograniczenia czasowe nie pracowały na jego korzyść, ale są one niezbędne dla telewizji. Dotarliśmy do miejsca, w którym wszystko stało się trudne, bo to jego brat był akurat naszym mistrzem”.

    Rodzina Gracie uważała, że ich styl walki jest najbardziej realistyczny, a walka musi się toczyć tak długo, aż nie zostanie wyłoniony prawdziwy zwycięzca. „Nigdy nie widziałem ulicznej walki, która trwa 6 godzin, a oni właśnie tego chcieli. My nie byliśmy zawodnikami, nie obchodziło nas czy wygrywa reprezentant jiu jitsu czy kickboxingu. Dla nas liczyło się to, czy walka jest ekscytująca i czy mamy w swoich szeregach gwiazdy, których walki ludzie chcą oglądać” – kontynuuje Isaacs.

    Royce Gracie odszedł z UFC, ale jego dokonania zostaną zapamiętane już na zawsze. On i jego rodzina odegrali ogromną rolę w tworzeniu świata mieszanych sztuk walki. Życie musiało toczyć się dalej.

    Nowy mistrz

    Remis Royce’a z Kenem otworzył drzwi właścicielom UFC do wykreowania kolejnych gwiazd. Na następnej gali odbył się pojedynek o pas UFC Superfight Championship, który nadal nie miał swojego właściciela. „Najgroźniejszy człowiek na świecie” spotkał się w oktagonie z „Bestią”.

    Dan Severn i Ken Shamrock nie przepadali za sobą. Na konferencji prasowej przed UFC 6, Severn wstał i wyszedł w trakcie wypowiedzi Kena.  Shamrock powiedział wtedy do managera Severna: „Wcześniej zamierzałem go tylko pokonać, ale teraz zrobię mu krzywdę”. W opinii Dana, Shamrock nie zasługiwał na ten superfight: „Wydawało mi się, że trzeba coś osiągnąć, żeby wziąć udział w takim wielkim starciu. Ja wygrałem jeden turniej, a w drugim byłem finalistą. Co tak naprawdę osiągnął Shamrock? Nigdy nie doszedł nawet do finału”.

    Dan Severn był tak pewny swojej wygranej, że wysłał listy do swoich przyjaciół, w których szczegółowo opisał w jaki sposób pokona Kena. Raczej nie przewidywał tego, że odklepie duszenie gilotyną po lekko ponad 2 minutach od rozpoczęcia walki. Severn usprawiedliwiał swoją porażkę chorobą, jedną z wielu popularnych wymówek zawodników MMA. „The Beast” nie wyglądał wcale na chorego przed walką, ani w trakcie jej trwania. Był po prostu zapaśnikiem, który wciąż nie nauczył się poddań i zaawansowanej walki w parterze. Pojedynek Shamrocka z Severnem był głównym wydarzeniem tej gali, ale tak naprawdę największymi gwiazdami UFC 6 okazali się Oleg Taktarov oraz debiutujący w oktagonie David „Tank” Abbott.

    Tank

    Tank Abbott był chodzącym stereotypem. Wyglądał jakby zjadł zęby na ulicznych walkach i dopiero co wyszedł z baru dla motocyklistów. Był całkowitym przeciwieństwem do pozostałych gwiazd UFC, którzy posiadali doświadczenie w sztukach walki i stali się uznanymi atletami. David prezentował odmienny wizerunek.

    Abbott tak wspomina swoje dołączenie do UFC: „Poszedłem do nich i powiedziałem, że chcę walczyć. Odparli, że muszę mieć jakiś czarny pas. Ja na to, że dopiero wyszedłem z aresztu za pobicie syna policjanta, czy tu nie chodzi właśnie o bicie się? Dalej stawiali na swoim i mówili, że muszę być posiadaczem czarnego pasa czy coś w tym stylu. Odpowiedziałem, że zajmuję się walkami na ulicy, a nie pasami. Zadzwonili do mnie po kilku dniach i powiedzieli, że wpadli na pomysł „Tanka Abbotta”. Chodzi o film „Every Which Way But Loose” z Clintem Eastwoodem. Jeden z bohaterów, z którym walczył Clint, nazywał się Tank Murdock i był legendą walk ulicznych. Stąd wziął się mój pseudonim Tank”.

    Abbott miał do zaoferowania widzom kompletnie odmienny styl. Wyjątkową charyzmę, wygląd, dzięki któremu stał się popularny wśród fanów, stanowił także wielkie zagrożenie dla tych mniej utalentowanych zawodników. Fighterzy bez dużych umiejętności, ani warunków fizycznych, dostawali bezlitosne lanie od Tanka. Abbott błyskawicznie uporał się ze swoim pierwszym przeciwnikiem, Johnem Matuą. Zasypał go gradem ciosów i znokautował w wyjątkowo brutalny sposób prawym sierpowym. Matua rozłożył ręce szeroko na boki i całkowicie zesztywniał. Abbott nie okazał żadnego współczucia swojej ofierze. Zamiast tego zaczął parodiować sztywną pozę znokautowanego Johna. Nowa gwiazda narodziła się w zaledwie 18 sekund.

    Abbott był uwielbiany za swoje sarkastyczne poczucie humoru i ponadprzeciętną siłę w pięściach. W półfinale turnieju na UFC 6 pokonał Paula Varelansa i znalazł się w wielkim finale już na swojej debiutanckiej gali.

    Jego przeciwnikiem okazał się Oleg Taktarov, świetny grappler i uczestnik poprzedniego turnieju. Rosjanin przygotowywał się do UFC 6 w Lion’s Den i był gotowy, aby zaprezentować swoją najlepszą formę. Kiedy Pat Smith wypadł z półfinału, to nowym przeciwnikiem Taktarova został Anthony Macias. Tak się złożyło, że Buddy Albin był managerem zarówno Taktarova jak i Maciasa. Albin poprosił Maciasa o podłożenie się „Rosyjskiemu Niedźwiedziowi”. Były zawodnik UFC, Andy Anderson, tak wspomina tę sytuację: „Uczestniczyłem w rozmowie Albina, Maciasa i Taktarova. Każdy wiedział, że Oleg musi zachować jak najwięcej sił, żeby pokonać Tanka”. Macias od razu po rozpoczęciu walki ruszył po obalenie i wpadł w gilotynę. Taktarov wygrał w zaledwie 9 sekund i do tej pory jest autorem najszybszego poddania w historii UFC. Abbott wyglądał do tej pory niesamowicie, ale teraz przyszło mu się zmierzyć z naprawdę mocnym fighterem, który specjalizuje się w poddaniach.

    „W tamtym czasie w UFC ciągle były ustawiane walki. To nie plotki, to fakt. Na przykład starcie Dona Frye’a z Markiem Hallem. Nie da rady utrzymać tego gówna w tajemnicy. A ta mała pizda Anthony Macias? Czy to są ku*wa jakieś jaja? Myślisz, że oni są fighterami? Są zwykłymi oszustami, którzy obciągną ci kutasa, żeby dostać walkę. Taka jest prawda. Masz bandę je*anych debili, którzy chcą być ku*wa najmocniejsi, ale wiesz co? Nie możesz sobie kupić odwagi. Prawdziwy pie*dolony wojownik nie będzie taką cipą i oszustem jak tamci” – ostro podsumowuje niektórych zawodników Tank Abbott.

    Abbott był interesującym zawodnikiem. Ciekawie się wypowiadał, posiadał niezłe umiejętności, a przede wszystkim dysponował potężnym, nokautującym uderzeniem. Brakowało mu jednak serca i kondycji, aby rywalizować z tymi najlepszymi. Taktarov był pierwszym przeciwnikiem, który uwydatnił słabości Tanka. Pojedynek odbył się w Casper w stanie Wyoming, mieście znajdującym się ponad 1500 metrów nad poziomem morza. Po paru minutach batalii, położenie areny zdecydowanie nie pomagało ciężko oddychającym zawodnikom. Kiedy jesteś naprawdę zmęczony, musisz bardziej polegać na swoim sercu do walki i woli zwycięstwa, niż na umiejętnościach. Taktarov był lepszy w tych dwóch aspektach. Rosjanin przetrwał początkowe ataki Abbotta i ostatecznie poddał go duszeniem zza pleców po 17 minutach potyczki.

    Dla Abbotta to nie była ostatnia walka tamtego wieczoru. Po gali spędzał czas ze swoim przyjacielem Paulem Herrerą i obaj panowie spotkali w hotelowej windzie Patricka Smitha. Były wściekli na Smitha, że wycofał się z walki półfinałowej i przez to Taktarov miał łatwiejszą przeprawę z Maciasem. Tank i Paul postanowili sami wymierzyć sprawiedliwość i zbili Smitha do nieprzytomności.

    „Pat Smith podniósł ręce i chciał z nami walczyć” – opowiada Abbott. „Paul powalił go pięknym prawym prostym. Smith poleciał na plecy, a Paul zajął dosiad i zaczął go bić, dostał to na co zasłużył”.

    Maurice Smith, legendarny kickboxer, który był na gali z grupą Kena Shamrocka, rozdzielił walczących zawodników. Dla Abbotta i jego członków z drużyny stało się normalne sianie spustoszenia zarówno w oktagonie, jak i poza nim.

    „Abbott i jego towarzysze stracili rozum. Często ekipy zawodników stanowią największy problem. Fighterzy przynajmniej mają jak dać upust swojej złości” – tłumaczy Isaacs. „Ekipa jest tak samo podekscytowana, ale nie mają gdzie się wyżyć. Często zdarzały się bijatyki i napięte sytuacje. Grupa Shamrocka i grupa Abbotta rywalizowały przez lata”.

    Abbott stał się nie tylko ulubieńcem publiczności, ale również pupilkiem Boba Meyrowitza. Tank był jednak zbyt szalony w tamtym okresie i co rusz wpadał w jakieś problemy. Został nawet zawieszony przez UFC na blisko rok po incydencie w Puerto Rico.

    Kiedy Tank zaczął walczyć w UFC, udał się do klubu jiu jitsu Allana Goesa, aby podszkolić się nieco w poddaniach. Po tym, gdy Abbott zdobył sławę, Goes zaczął rozpowiadać, że bez żadnych problemów radził sobie z Abbottem podczas sparingów. Obaj znaleźli się na gali UFC 8 w Puerto Rico, ale nie jako uczestnicy. Allan był w narożniku kilku zawodników, a Tank siedział na trybunach jako jedna z największych gwiazd UFC. Kiedy Abbott zauważył Goesa, od razu ruszył w jego stronę, aby się z nim skonfrontować. Żona Johna McCarthy’ego, Elaine, próbowała przemówić do rozsądku dziewczynie Tanka, aby ta go uspokoiła. Wtedy Abbott rzucił się w stronę Elaine i zaczął jej grozić, że ją zamorduje. Takiego zachowania McCarthy nie był w stanie tolerować.

    „Myślałem, że John zabije Abbotta. Ewentualnie zabije mnie, żeby do niego dotrzeć” – opowiada Isaacs. „John nie jest takim typem człowieka, ale jeśli ktoś się zwraca do Elaine w ten sposób, to John reaguje. John dowiedział się co Abbott powiedział do jego żony i wpadł w furię. Był gliną i nie pie*doli się w tańcu. Potrafi walczyć. Nie mówię, że wygrałby z Tankiem, ale na pewno nie zawahałby się, żeby z nim się zmierzyć”.

    Emocje opadły i zamiast brutalnego rozwiązania konfliktu, państwo McCarthy domagali się zwolnienia Abbotta. „Lubisz go, wiem o tym” – powiedział John do Boba Meyrowitza. „Ale odejdę, jeśli on nadal będzie walczył dla UFC”. Tank Abbott został zawieszony, a niecały rok później David Isaacs napisał za niego list z przeprosinami, który Tank miał podpisać i wręczyć Elaine McCarthy. John i Elaine wybaczyli Abbotowi, a ten nareszcie mógł powrócić do oktagonu. Tank pozostał jednym z najbardziej widowiskowych zawodników UFC, ale już nigdy w swojej karierze nie wygrał żadnej znaczącej walki.

    Zajebisty tekst:frankapprove:

  4. Rodzina Gracie to z całym szacunkiem do ich sportowego kunsztu najwyższa pólka favela logic. Jak tylko coś szło nie po ich myśli to obracanie kota ogonem i jakieś przeinaczanie rzeczywistości. Jak Kimura wygrał z Helio to pierdolenie, że 20 kg cięższy i wydaje się, ze co pokolenie dodają 5 kg. Tak samo przy UFC, jak już Royce nie mógł leżeć na kimś przez 20 minut i w końcu może go poddać to pierdolenie, że to już nie jest prawdziwa walka. Sakuraba utarł im nosa na ich własnych zasadach podczas PRIDE GP w 2000 roku i też było pierdolenie, że był cięższy. A kurwa całe BJJ się niby opiera na tym jak wygrywać z cięższym rywalem, od tego w ogóle Helio wyszedł.

    Co do reszty to pamiętam jak trafiłem kiedyś na satelicie powtórkę z walki Tank Abbott vs Frank Mir. Byłem wtedy już ostro zajarany K-1 i PRIDE, ale klatkę Oktagonu zobaczyłem po raz pierwszy. Potem jakoś szybko do highlightów na jakimś maxiorze i pamiętam, że Tank jeszcze długo mi siedział w głowie.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.