Druga część z naszej nowej serii pt. „TOP MMARocks”. W każdym z wpisów będziemy przedstawiać listę z wybraną liczbą najważniejszych wydarzeń w historii MMA. Wszystko co najlepsze lub największe, w skrócie wszystko co warto wiedzieć na temat tej dyscypliny sportu, w przystępnej formie!

W dzisiejszym artykule pod lupę wezmę drugą 10. największych rywalizacji w historii MMA.

PIERWSZA CZĘŚĆ CYKLU

Georges St-Pierre vs Matt Hughes

  • Wynik rywalizacji: 2-1
  • Lata: 2004-2007

1) Matt Hughes pok. Georgesa St-Pierre’a przez poddanie, UFC 50 – 22.10.2004
2) Georges St-Pierre pok. Matta Hughesa przez TKO, UFC 65 – 18.11.2006
3) Georges St-Pierre pok. Matta Hughesa przez poddanie, UFC 79 – 29.12.2007

Na początku 2004 roku w UFC zadebiutował Georges St-Pierre, młody zawodnik pochodzący z Kanady. Przed debiutem w największej organizacji na świecie GSP stoczył 5 walk i we wszystkich zwyciężał przed czasem. Już wtedy było widać, że ma zadatki na mistrza. Wysokie umiejętności połączone z odpowiednią mentalnością i kulturą osobistą.

Po dwóch zwycięstwach w oktagonie, UFC stwierdziło, że GSP jest już gotowy na walkę o pas, chociaż sam zawodnik uważał inaczej. Pomimo tego Kanadyjczyk zdecydował się zaakceptować pojedynek z najlepszym zawodnikiem w historii kategorii półśredniej – Mattem Hughesem. Hughes był idolem Georgesa, pretendent nie mógł uwierzyć w to, że przyszło mu zmierzyć się z zawodnikiem, którego tak bardzo podziwia od lat. Matt Hughes poddał o wiele mniej doświadczonego GSP balachą w ostatniej sekundzie pierwszej rundy i zadał Kanadyjczykowi pierwszą porażkę w karierze.

Po przegranym starciu z Mattem, GSP wziął się ostro za treningi, a jego progres fizyczny i psychiczny było widać z walki na walkę. St-Pierre po wygranej z Seanem Sherkiem uklęknął w oktagonie i dosłownie zaczął prosić o kolejną szansę. Zarzekał się, że nie popełni kolejnego błędu i tym razem zostanie mistrzem. Po wygraniu bardzo trudnej walki z BJ Pennem, GSP nareszcie otrzymał upragnionego title shota.

St-Pierre po raz drugi stanął naprzeciwko swojego idola. Widać było, że GSP jest dużo bardziej pewny siebie, a perspektywa tak ważnej walki już go nie przytłacza. Kanadyjczyk zaprezentował się fenomenalnie, ostatecznie nokautując Matta Hughesa kopnięciem na głowę i ciosami w parterze w drugiej rundzie. W tym momencie nadeszła zmiana pokoleniowa na szczycie dywizji półśredniej.

Trzeci pojedynek obu zawodników został zorganizowany rok później, w grudniu 2007 roku. GSP znów okazał się lepszy, tym razem poddając Hughesa balachą. Kanadyjczyk zakończył tę wyjątkową rywalizację na swoją korzyść i kontynuował drogę do miana najlepszego zawodnika w historii. Do tej pory GSP uważa Hughesa za swojego największego rywala w karierze. Trzy wyjątkowe walki pomiędzy bezsprzecznie dwoma najlepszymi zawodnikami w historii wagi półśredniej.

Georges St-Pierre vs BJ Penn

  • Wynik rywalizacji: 2-0
  • Lata: 2006-2009

1) Georges St-Pierre pok. BJ Penna przez niejednogłośną decyzję, UFC 58 – 04.03.2006
2) Georges St-Pierre pok. BJ Penna przez TKO, UFC 94 – 31.01.2009

Wszystko zaczęło się od pierwszego pojedynku obu panów na gali UFC 58. GSP i Penn zawalczyli wówczas o miano pretendenta numer jeden do tytułu w kategorii półśredniej, który był w posiadaniu Matta Hughesa. BJ przewalczył perfekcyjnie pierwszą rundę, w której rozpracował Kanadajczyka boksersko i porozbijał mu twarz. Później St-Pierre zaczął korzystać z przewagi siłowej i kondycyjnej, sprowadzając Penna do parteru. Ostatecznie sędziowie niejednogłośnie orzekli zwycięstwo Georgesa.

Następnie drogi wojowników rozeszły się na 3 lata. GSP w tym czasie został mistrzem kategorii półśredniej, natomiast Penn wywalczył tytuł w wadze lekkiej. Obaj dominowali swoich przeciwników i szybko stali się najlepszymi zawodnikami na świecie oraz głównymi gwiazdami organizacji. W styczniu 2009 roku na gali UFC 94 odbył się pierwszy historyczny pojedynek mistrz vs mistrz. BJ Penn jako posiadacz pasa w wadze lekkiej stanął przed wielką szansą na zostanie podwójnym mistrzem UFC.  Tak się jednak nie stało, GSP pokazał klasę i całkowicie zdominował Penna przy użyciu swoich genialnych zapasów. BJ po atakach Kanadyjczyka bardzo szybko opadł z sił i nie był w stanie skutecznie się bronić. Po ciężkim laniu, narożnik Penna zdecydował się poddać walkę po czwartej rundzie.

W pierwszej walce były kontrowersje co do werdyktu sędziowskiego, w rewanżu kontrowersje dotyczyły natomiast słynnej afery z wazeliną. Penn skarżył się, że GSP był smarowany między rundami wazeliną, co miało mu przeszkadzać w skutecznej walce w parterze. Po tej walce UFC wprowadziło zmianę w przepisach i tylko cutman może używać wazeliny do smarowania twarzy zawodników.

Rywalizacja z pewnością przeszła do historii przede wszystkim z powodu pierwszej prawdziwej superwalki dwóch mistrzów UFC. Obaj w swoim czasie byli bezsprzecznie najlepsi we własnych kategoriach wagowych i do tej pory uchodzą za najlepszych zawodników w historii kategorii lekkiej i półśredniej.

Dominick Cruz vs Urijah Faber

  • Wynik rywalizacji: 2-1
  • Lata: 2007-2016

1) Urijah Faber pok. Dominicka Cruza przez poddanie, WEC 26 – 24.03.2007
2) Dominick Cruz pok. Urijaha Fabera przez jednogłośną decyzję, UFC 132 – 02.07.2011
3) Dominick Cruz pok. Urijaha Fabera przez jednogłośną decyzję, UFC 199 – 04.06.2016

W październiku 2010 roku Dana White ogłosił, że zawodnicy WEC dołączą do UFC, gdzie powstaną dwie nowe dywizje: piórkowa i kogucia. Przedtem WEC było organizacją, w której toczyły się najważniejsze walki na świecie w niższych kategoriach wagowych. Największą gwiazdą organizacji był Urijah Faber, który w latach 2006-2008 rządził w wadze piórkowej.

W marcu 2007 roku Faber stanął do swojego drugiej obrony pasa mistrzowskiego. Jego rywalem został młody talent, niepokonany Dominick Cruz. Urijah 9 poprzednich walk z rzędu wygrywał przed czasem. Nie inaczej było i tym razem. Faber poddał Cruza gilotyną po niecałych 100 sekundach pojedynku. „California Kid” obronił tytuł, a Dominick musiał się pogodzić z pierwszą porażką w karierze.

Obaj po czasie zeszli do kategorii koguciej. Dominick Cruz został mistrzem tej dywizji jeszcze w WEC, a następnie został promowany na mistrza UFC. Losy tak się potoczyły, że rywalem Dominicka w pierwszej obronie w UFC został Urijah Faber, jego jedyny pogromca. Na UFC 132 Cruz miał okazję na zrewanżowanie się za porażkę sprzed lat, natomiast Urijah Faber stanął przed szansą na zdobycie pasa UFC. Ostatecznie po 25 minutach walki zwycięzcą przez jednogłośną decyzję został Dominick Cruz.

Rywalizacja w oktagonie ma swój koniec w 2016 roku, na UFC 199 Cruz i Faber zawalczyli ze sobą po raz trzeci. Dominick zdominował Fabera na pełnym dystansie, który znowu nie wykorzystał szansy na zostanie mistrzem UFC.

Rywalizacja Cruza z Faberem należy do tych, gdzie zawodnicy nie oszczędzają się również poza klatką lub ringiem. Obaj nie darzyli się sympatią i przy każdej możliwej okazji starali się dopiec swojemu rywalowi. Tak naprawdę Cruz na przestrzeni lat nie rywalizował jedynie z Faberem, ale również z jego całym klubem – Team Alpha Male.

Brock Lesnar vs Frank Mir

  • Wynik rywalizacji: 1-1
  • Lata: 2008-2009

1) Frank Mir pok. Brocka Lesnara przez poddanie, UFC 81 – 02.02.2008
2) Brock Lesnar pok. Franka Mira przez TKO, UFC 100 – 11.07.2009

W marcu 2002 roku w ringu WWE zadebiutował gigantyczny, ważący 130 kilogramów, Brock Lesnar. Szybko stał się jedną z głównych gwiazd organizacji, jednak po czasie zaczęło mu brakować sportowej rywalizacji i w 2007 roku zadebiutował w MMA. Lesnar miał świetne warunki fizyczne i doświadczenie z zapasów, jednak mieszane sztuki walki były dla niego czymś nowym. W debiucie Brock pokonał Min-Soo Kima i skierował wzrok w kierunku UFC. Dana White zalecił mu, aby najpierw nabrał doświadczenia w mniejszych organizacjach, jednak Lesnar nie miał zamiaru się w to bawić. Chciał od razu wejść do najwyższej ligi i bić się z najlepszymi.

Brock Lesnar przekonał White’a i udało mu się podpisać kontrakt z UFC po zaledwie jednej stoczonej walce w MMA. Organizacja nie miała zamiaru oszczędzać Lesnara i od razu rzuciła go na głęboką wodę. W oktagonie przywitał go Frank Mir, były mistrz UFC w królewskiej kategorii. Po przetrwaniu szarży ze strony Brocka, Mir złapał nowicjusza w balachę na kolano i wygrał przez poddanie po półtorej minuty walki. Popularność Lesnara przyciągnęła przed telewizory tysiące nowych fanów, którzy w tym momencie po raz pierwszy ujrzeli magię brazylijskiego jiu-jitsu i zakochali się w MMA na dobre. Brock czuł natomiast, że przegrał ten pojedynek z powodu swojego braku obycia w tej dyscyplinie.

Lesnar w następnie walce pokonał Heatha Herringa, a później znokautował Randy’ego Couture’a, zdobywając tym samym pas mistrzowski w wadze ciężkiej. Amerykanin zdobył więc największe osiągnięcie w MMA w niecałe półtora roku od debiutanckiego występu. W walce wieczoru jubileuszowej gali UFC 100, Brock Lesnar miał okazję na zrewanżowanie się Mirowi za zadanie mu jedynej porażki w karierze. Podczas przygotowań obóz Lesnara doszedł do wniosku, że jeśli Brock nie pozostawi Frankowi żadnej wolnej przestrzeni, to ten nie będzie mógł zrobić użytku ze swojego BJJ. Lesnar perfekcyjnie wykonał swój plan na ten pojedynek i całkowicie zdeklasował Mira. Brock przykleił się do niego i zmasakrował twarz Franka licznymi uderzeniami w parterze. Pojedynek został przerwany przez sędziego w drugiej rundzie, a Lesnar po udanej obronie pasa postanowił jeszcze powyzywać Mira w wywiadzie po walce.

Frankie Edgar vs Gray Maynard

  • Wynik rywalizacji: 1-1, 1 remis
  • Lata: 2008-2011

1) Gray Maynard pok. Frankiego Edgara przez jednogłośną decyzję, UFC Fight Night 13 – 02.04.2008
2) Frankie Edgar zremisował z Grayem Maynardem, UFC 125 – 01.01.2011
3) Frankie Edgar pok. Graya Maynarda przez KO, UFC 136 – 08.10.2011

Frankie Edgar debiutował w UFC w 2007 roku jako niepokonany zawodnik. Amerykanin kontynuował swoją świetną passę, zwyciężając w oktagonie jeszcze trzy walki z rzędu. Seria zwycięstw zakończyła się dopiero w kwietniu 2008 roku, kiedy to Edgar zmierzył się z Grayem Maynardem. Maynard użył swojej siły i zapasów, aby kontrolować Frankiego i pokonać go przez jednogłośną decyzję.

Po przegranej z Maynardem, Edgar znów zaczął wygrywać kolejne walki, co ostatecznie doprowadziło go do zdobycia mistrzostwa w 2010 roku. Pas zdobył po bardzo kontrowersyjnej decyzji z BJ Pennem, jednak w rewanżu nie pozostawił już żadnych wątpliwości. W międzyczasie Maynard wygrywał walkę za walkę, był niepokonany w swojej karierze i jako jedyny pokonał Frankiego Edgara. Na samym początku 2011 roku otrzymał szansę walki o pas i po raz drugi w karierze stanął naprzeciwko Edgara.

Gray Maynard zdominował każdą sekundę pierwszej rundy. Trafiał Edgara wielokrotnie, a ten kilka razy lądował na deskach, będąc przez sporą część rundy na skraju nokautu. Wydawało się, że już za chwileczkę sędzia przerwie pojedynek, jednak jakimś cudem Edgar dotrwał do gongu. Przed drugą rundą można było pomyśleć, że Edgar jest już bez szans, a Maynard zaraz dokończy dzieło zniszczenia. Tak się jednak nie stało. Frankie Edgar był niczym Rocky, twardy i nieustępliwy. Frankie zaczął urywać kolejne rundy i ostatecznie sędziowie orzekli remis.

Po takiej wojnie i werdykcie nie było innej możliwości niż natychmiastowy rewanż. Trzecia walka obu panów rozpoczęła się bliźniaczo do poprzedniej. Maynard znowu rozbijał Edgara jak tylko chciał i był o krok od zwycięstwa przez nokaut. Frankie po raz drugi przetrwał nawałnicę ciosów i powrócił do walki o wygraną. W czwartej rundzie Edgar znokautował Maynarda. Dokonał tego, czego Gray nie potrafił.

Oba pojedynki z 2011 r. uchodzą za jedne z najlepszych, które odbyły się w tamtym roku. Dzięki trylogii z Maynardem poznaliśmy wyjątkowe serce i charakter Frankiego Edgara. Jest to również jedna z najbardziej wyrównanych rywalizacji w historii. Trzy walki, trzy różne zakończenia.

Anderson Silva vs Chael Sonnen

  • Wynik rywalizacji: 2-0
  • Lata: 2010-2012

1) Anderson Silva pok. Chaela Sonnena przez poddanie, UFC 117 – 07.08.2010
2) Anderson Silva pok. Chaela Sonnena przez TKO, UFC 148 – 07.07.2012

Jedno z pierwszych skojarzeń, które przychodzą mi do głowy kiedy mówi się o wielkich rywalizacjach w MMA. Chael Sonnen, wygadany zapaśnik z Oregonu postawił jedno z najcięższych wyzwań w karierze Andersona Silvy.

Anderson był w tamtym okresie dominatorem absolutnym. Zaliczył kilka obron pasa mistrzowskiego w wadze średniej, nie przegrał ani jednej walki w UFC, a kolejni przeciwnicy mogli się tylko zastanawiać jak bardzo upokorzy ich „The Spider”. Co prawda Brazylijczyk zdejmował czasami nogę z gazu, w poprzednim występie pokonał Demiana Maię po bezbarwnej walce. Od Andersona wymagało się o wiele więcej niż od innych zawodników. Dana White chciał zestawić Silvę z kimś, kto nie będzie czuł zbytniego respektu przed mistrzem. Tak oto rywalem Andersona na galę UFC 117 został Chael P. Sonnen.

Był to najprawdopodobniej pierwszy raz kiedy ktoś odważył się zaatakować słownie Silvę. Sonnen wspiął się na wyżyny swoich umiejętności w trash talku i właśnie dzięki Chaelowi ta rywalizacja przeszła do historii. Za każdym razem, gdy Amerykanin chwytał za mikrofon, padały teksty za które dużo osób go pokochało. Każdy zastanawiał się, czy Sonnen spełni swoje zapowiedzi i w oktagonie zaprezentuje się tak samo dobrze jak przed mediami i kibicami. Jak się okazało podczas walki wieczoru UFC 117, Chael Sonnen zaskoczył wszystkich i robił z Brazylijczykiem co chciał. Obalał, dominował w parterze, a nawet trafiał w stójce. Podczas tej jednej walki zadał więcej uderzeń niż wszyscy poprzedni rywale Silvy w UFC razem wzięci!

Dominacja Amerykanina potrwała 4,5 rundy. Kiedy do końca pojedynku zostały 2 minuty, a większość była już przekonana, że Sonnen zostanie nowym mistrzem, Anderson Silva użył swojej magii po raz kolejny. Rzutem na taśmę poddał Sonnena trójkątem i zaliczył jeden z najbardziej niesamowitych comebacków w historii.

Po tym starciu Silva nie odpuszczał kolejnym przeciwnikom. W kolejnej obronie pasa znokautował Vitora Belforta słynnym front Kickiem, a później zdeklasował Yushina Okamiego. Sonnen w tym czasie pokonał Briana Stanna i Michaela Bispinga, cały czas uważając się za prawdziwego mistrza. Po dwóch latach od pierwszego pojedynku, rewanż został zestawiony na galę UFC 148.

W drugiej rundzie walki Chael nieskutecznie próbował sprowadzić Brazylijczyka do parteru. W akcie desperacji wyprowadził spinning back fist, przed którym Anderson z łatwością zrobił unik, a Sonnen sam wylądował na ziemi przy siatce oktagonu. „The Spider” wystrzelił wtedy kolanem na klatkę piersiową Sonnena, po czym dokończył dzieło zniszczenia kolejnymi uderzeniami.

Jeden z najlepszych zawodników w historii kontra złotousty Sonnen, który był o krok od sprawienia wielkiej sensacji.

Cain Velasquez vs Junior dos Santos

  • Wynik rywalizacji: 2-1
  • Lata: 2011-2013

1) Junior dos Santos pok. Caina Velasqueza przez KO, UFC on FOX 1 – 12.11.2011
2) Cain Velasquez pok. Juniora dos Santosa przez jednogłośną decyzję, UFC 155 – 29.12.2012
3) Cain Velasquez pok. Juniora dos Santosa przez TKO, UFC 166 – 19.10.2013

Rywalizacja na samym szczycie królewskiej kategorii UFC. Obaj zawodnicy co najmniej w latach 2010-2013 byli zdecydowanie najlepszymi zawodnikami wagi ciężkiej na świecie. Jeszcze przed debiutem Velasqueza w MMA, jego trenerzy byli przekonani, że prędzej czy później zostanie mistrzem. Cain miał wszystko co jest potrzebne do osiągnięcia sukcesu. Występował w najcięższej kategorii, ale podczas walki poruszał się jak zawodnik z niższych kategorii. Do tego był uzdolniony w każdym aspekcie i posiadał niesamowitą kondycję. W październiku 2010 roku oczekiwania trenerów się spełniły. Velasquez zdominował Brocka Lesnara i został nowym mistrzem UFC.

Wydawało się, że nadeszła nowa era. Cain Velasquez miażdżył każdego dotychczasowego rywala, nie pozostawiał żadnych złudzeń, że to właśnie on jest najlepszy. W tym samym czasie na szczyt wspinał się młody Brazylijczyk, Junior dos Santos. W UFC zadebiutował efektownym nokautem na Fabricio Werdumie. Łącznie do czasu starcia z Cainem, JDS wygrał wszystkie 7 walk w oktagonie. Pierwsza walka Velasqueza z dos Santosem odbyła się na gali UFC on FOX 1. Velasquez wracał po kontuzji, przez którą pauzować ponad rok. Na oczach milionów nowych fanów JDS znokautował Caina po zaledwie 64 sekundach walki. Brazylijczykiem został nowym mistrzem.

Obaj zawodnicy skończyli przed czasem kolejnych przeciwników, a rewanż odbył się w grudniu 2012 roku. Tym razem Velasquez zrobił to, co wielu spodziewało się, że zrobi przy okazji pierwszej walki. Cain zdominował Brazylijczyka przez całe 25 minut pojedynku, nie dając mu żadnych szans i sprawiając największe lanie w karierze. Velasquez wrócił na tron królewskiej kategorii, a drogi obu wojowników znów rozeszły się tylko na jedną walkę. Cain obronił pas w walce z Antonio Silvą, a JDS zwyciężył w eliminatorze z Markiem Huntem.

Kolejne starcie odbyło się w 2013 roku na UFC 166. Obaj wiedzieli jak to jest wygrać i przegrać ze swoim przeciwnikiem. Kiedy Bruce Buffer zapowiadał Brazylijczyka, JDS standardowo wyszedł do przodu i wskazał na środek oktagonu. Cain Velasquez podszedł do niego i spojrzał mu prosto w oczy. Kulminacja emocji i moim zdaniem jeden z tych momentów, kiedy dreszcze przechodzą po ciele każdego fana MMA na świecie.

Cain Velasquez powtórzył niesamowity występ z UFC 155 i Brazylijczyk znowu był bez szans. Tym razem został znokautowany przez Caina w połowie piątej rundy. Velasquez zwyciężył w tej trylogii i po raz kolejny pokazał, że jest w stanie zdeklasować najlepszego możliwego przeciwnika. W odstępie tych kilku lat obaj byli jednak najlepsi na świecie, a jedyną konkurencją dla siebie byli nawzajem oni sami.

Ronda Rousey vs Miesha Tate

  • Wynik rywalizacji: 2-0
  • Lata: 2012-2013

1) Ronda Rousey pok. Mieshę Tate przez poddanie, Strikeforce: Tate vs Rousey – 03.03.2012
2) Ronda Rousey pok. Mieshę Tate przez poddanie, UFC 168 – 28.12.2013

Od Strikeforce do UFC. Jest to prawdopodobnie pierwsza i jedyna do tej pory tak poważna rywalizacja w żeńskim MMA.

Ronda Rousey wkroczyła w świat MMA jako brązowa medalistka olimpijska w judo. Była utalentowaną zawodniczką, która chciała spróbować swoich sił w nowej dyscyplinie. Ronda zanotowała niesamowity początek kariery. W 2011 roku wygrała cztery walki, a każda z nich potrwała mniej niż minuta i kończyła się balachą ze strony Amerykanki. Nie minął nawet rok od pierwszej walki Rousey w MMA, a ta już zdążyła wyzwać na pojedynek Mieshę Tate, mistrzynię Strikeforce w wadze koguciej. Był to pierwszy taki przypadek, kiedy dwie zawodniczki wdały się w tak zaawansowany trash talk. Kobiece konflikty bywają najostrzejsze.

Rousey wygrała walkę oczywiście przez balachę w pierwszej rundzie. Zdobyła mistrzostwo Strikeforce i na dobre rozpoczęła drogę do statusu największej gwiazdy w historii kobiecego MMA. To dzięki niej Dana White zdecydował się wprowadzić do UFC dywizje kobiece. Rewanż odbył się już w innej organizacji, ale wzajemna niechęć obu zawodniczek pozostawała niezmienna. Przed rewanżem Rousey i Tate zostały trenerkami w jednym z sezonów programu The Ultimate Fighter i zapisały się w historii jako pierwsze kobiety, które wystąpiły w tej roli. Nagrania do TUF były kolejnym powodem rosnącego konfliktu.

Rewanż odbył się na UFC 168, a zwyciężyła znów Ronda Rousey. Nie inaczej jak przez balachę. Jedyną różnicą jest to, że Miesha Tate dotrwała aż do trzeciej rundy. Biorąc pod uwagę zwycięskie walki Rousey i jej imponujący okres dominacji, podczas którego udało jej się wygrać 12 walk z rzędu, Tate pozostaje jedyną zawodniczką, która wytrzymała z Rondą ponad jedną rundę. Po walce Miesha podniosła się i wyciągnęła rękę w kierunku Rousey. Ronda nie uścisnęła dłoni i odeszła, ciesząc się ze zwycięstwa. Podczas wywiadu w oktagonie Rousey przyznała, że Tate jest niesamowitą zawodniczką, ale nie mogła podać jej ręki z powodu niechęci jaką ją darzy. Dziś obie zawodniczki znajdują się na emeryturze.

Conor McGregor vs Przeciwnicy w UFC

  • Wynik rywalizacji: 9-2
  • Lata: 2013-????

W tym przypadku miałem problem, co dokładnie umieścić na liście. Jedno trzeba jednak przyznać. Conor McGregor jest świetnym zawodnikiem, który zna się najlepiej na promocji walk i budowaniu rywalizacji. Irlandczyk potrafi budzić skrajne emocje, ale jedno jest pewne, czy ktoś go lubi czy nie, zdecydowana większość czeka na jego kolejne występy. Wystarczy, że Conor zawalczy z kimś jeden raz, a już można to określić jedną z największych rywalizacji. Każdego swojego przeciwnika miesza z błotem, by później stoczyć z nim efektowną walkę. Dlatego postanowiłem umieścić w tym zestawieniu całą przygodę Conora w UFC. Jestem pewien, że jeżeli Irlandczyk wystąpi jeszcze w oktagonie, to spokojnie ta walka będzie tutaj pasować.

McGregor rozpoczął od przejechania się po kategorii piórkowej, gdzie wygrywał z takimi zawodnikami jak Max Holloway, Dustin Poirier czy Chad Mendes. Zwieńczeniem całej serii zwycięstw był oczywiście pojedynek mistrzowski z Jose Aldo. Promocja do tego pojedynku trwała wiele miesięcy i głównie dzięki Conorowi rywalizacja z Brazylijczykiem urosła do takich rozmiarów. Co prawda w oktagonie potrwała ona zaledwie 13 sekund, jednak wszystko co się działo przed i po walce, zasługuje na szczególne wyróżnienie jeśli chodzi o najważniejsze rywalizacje McGregora.

Nie można również zapomnieć o konflikcie z Natem Diazem. Conor zmierzył się Amerykaninem po raz pierwszy na UFC 196. Nate poddał McGregora duszeniem zza pleców w drugiej rundzie i świat MMA eksplodował. UFC naturalnie zestawiło rewanż obu zawodników, który poprzedziła m.in. osławiona konferencja prasowa na której Conor i Nate rzucali w siebie butelkami. W drugiej walce minimalnie lepszy okazał się Irlandczyk, który zwyciężył przez większościową decyzję. Oba pojedynki całkowicie rozbiły bank, sprzedaż PPV na UFC 196 grubo przekroczyła milion, a gala UFC 202 pobiła nawet rekord pod tym względem. Jest to najbardziej dochodowa ze wszystkich rywalizacji byłego podwójnego mistrza UFC. Minęły już ponad 2 lata, a wciąż słyszy się o potencjalnym trzecim starciu z Diazem.

No i na sam koniec oczywiście rywalizacja z Khabibem Nurmagomedovem. Prawdopodobnie najbardziej szalona jaką przyszło nam oglądać. Wystarczy tylko przypomnieć sobie atak McGregora na autobus, w którym siedział Khabib, lub „rewanż” w wykonaniu Dagestańczyka, który po ich walce na UFC 229 rzucił się na ekipę Conora i rozpętał niemałą awanturę. Całość oczywiście okraszona pojedynkiem szumnie nazywanym „największą walką w historii MMA”. Khabib zdominował McGregora i poddał go w czwartej rundzie, zostając drugim zawodnikiem po Diazie, który pokonał Conora w oktagonie. UFC 229 sprzedało 2 400 000 PPV, czyli o ponad 700 tysięcy więcej niż wynosił poprzedni rekord.

Wiele można zarzucić McGregorowi, jednak bez wątpienia jest największą gwiazdą w historii tego sportu. Potrafi efektownie walczyć, do tego wie jak sprzedać walkę, co tylko ułatwia wplątywanie mu się w coraz to nowsze rywalizacje.

Jon Jones vs Daniel Cormier

  • Wynik rywalizacji: 1-0, 1 NC
  • Lata: 2015-????

1) Jon Jones pok. Daniela Cormiera przez jednogłośną decyzję, UFC 182 – 03.01.2015
2) No Contest (wygrana Jonesa zmieniona na NC z powodu wpadki antydopingowej), UFC 214 – 29.07.2017

Rywalizacja Jona Jonesa z Danielem Cormiem jest wyjątkowa pod wieloma względami. Biorą w niej udział dwaj najlepsi zawodnicy w swojej wadze ostatnich lat. Mało tego, obaj są jednymi z najlepszych zawodników w historii tego sportu. Obaj się szczerze nienawidzą i nie ukrywają tego. Stoczyli ze sobą piękne walki. A na dodatek ta rywalizacja, na dobrą sprawę jako jedyna w tym zestawieniu, pozostaje aktualna i toczy się aż do dziś. Być może nie ujrzeliśmy jeszcze ostatniej walki pomiędzy tymi znakomitymi wojownikami.

“Założę się, że dam radę cię obalić” – tak brzmiały pierwsze słowa Jona Jonesa wypowiedziane w kierunku Daniel Cormiera, kiedy to obaj spotkali się za kulisami gali UFC 121. Nikt się jeszcze wtedy nie spodziewał co wydarzy się za te kilka lat. Jon Jones niedługo po tym spotkaniu zdobył pas UFC w wadze półciężkiej i rozpoczął się jego okres dominacji. Daniel Cormier w tym czasie podbijał kategorię ciężką Strikeforce, następnie stoczył dwie walki w najcięższej dywizji UFC, by ostatecznie przenieść się do kategorii, w której królował Jon Jones.

Zawodnicy po raz pierwszy zmierzyli się na UFC 182, dla Jonesa była to już ósma obrona pasa. „Bones” zwyciężył jednogłośną decyzją, w oczach sędziów będąc lepszym w 4 z 5 rund. Jones wygrał również „zakład” sprzed lat i jako pierwszy zawodnik sprowadził Cormiera do parteru. Później UFC odebrało tytuł Jonesowi za wjechanie w samochód z kobietą w ciąży i ucieczkę z miejsca wypadku. Nowym mistrzem został Daniel Cormier, który w oktagonie prezentował się świetnie. Nie mógł się jednak uwolnić od opinii ludzi mówiących, że i tak prawdziwym mistrzem jest Jones, a DC trzyma pas tylko pod jego nieobecność. Taka sytuacja z pewnością potęgowała u Daniela niechęć do Jona Jonesa.

Rewanż miał odbyć się w lipcu 2016 roku na jubileuszowej gali UFC 200, jednak Jon Jones musiał wycofać się na kilka dni przed walką z powodu potencjalnego naruszenia zasad antydopingowych USADA.  Pojedynek ostatecznie odbył się rok później na UFC 214. W trzeciej rundzie Jonesa znokautował Cormiera wysokim kopnięciem i serią ciosów w parterze. Jones odzyskał tytuł, a DC w wywiadzie po walce nie mógł powstrzymać łez. Szczęście Jona nie potrwało jednak zbyt długo, został on złapany na stosowaniu dopingu. Wynik rewanżu zmieniono na No Contest, a pas wrócił do Cormiera. Cała sytuacja jeszcze bardziej podzieliła świat MMA. Kibice widzieli, że Jones wygrał i uważali, że pas DC nic nie znaczy. Druga strona odpowiadała, że Jones to zwykły oszust i Cormier niejednokrotnie udowodnił, że zasługuje na miano mistrza.

Kłótnie pomiędzy zawodnikami i kibicami trwają nieprzerwanie aż do dzisiaj. Tymczasem Cormier zbliża się do końca kariery, a my wciąż nie wiemy czy ujrzymy jeszcze kolejny rozdział w tej niesamowitej rywalizacji.

***

Bonusem dla powyższego zestawienia jest oczywiście najsłynniejsza rywalizacja pomiędzy… organizacjami. UFC vs Pride. Dwie największe organizacje w historii MMA. Odwieczne pytania: Która z nich jest lepsza? Bardziej prestiżowa? Gdzie walczyli lepsi zawodnicy? Po wchłonięciu Pride przez UFC rywalizacja przeniosła się również do oktagonu. Mieliśmy wówczas przyjemność oglądać walki w stylu weteran UFC vs weteran Pride, np. Forrest Griffin vs Maurcio Rua lub Frank Mir vs Antonio Rodrigo Nogueira.

Sport opiera się na wzajemnej rywalizacji. W sporcie jakim jest MMA ta rywalizacja jest szczególnie podkreślona. Jeżeli dwóch mężczyzn wychodzi do walki, to nietrudno o konflikt. W dzisiejszym artykule postarałem się opisać moim zdaniem 20 najważniejszych rywalizacji w historii naszej dyscypliny. Jedne z nich cechowały się wzajemną nienawiścią, inne najwyższym poziomem sportowym, a pozostałe były idealną mieszanką obu czynników. Każdy z wyżej wymienionych pojedynków odegrał jednak znaczącą rolę w rozwoju MMA i już na stałe zapisał się na kartach historii.

26 KOMENTARZE

  1. Edgar – Maynard :antonio:

    Najlepsza była reklama ich trzeciego starcia. Czegoś takiego już nigdy nie powtórzono. Po prostu cudo! Panie, wtedy to były czasy, teraz to nie ma czasów :/

  2. Najlepsza była reklama ich trzeciego starcia. Czegoś takiego już nigdy nie powtórzono. Po prostu cudo! Panie, wtedy to były czasy, teraz to nie ma czasów :/

    Oj tak to były czasy, UFC było elitarne, nie było żadnych dywizji pokrak, które miały Invicte. Teraz od dłuższego czasu dla mnie jako fana poszło to w tak fatalnym kierunku, że oststnią gale mma jaka w całości obejrzałem było Robert – Romero 2. Od tamtej pory obejrzałem tylko dwie walki Conor – Khabib i Tony – Pettis. Miłość do mma zdecydowanie się wypaliła :razz:łacz:

  3. Od tamtej pory obejrzałem tylko dwie walki Conor – Khabib i Tony – Pettis. Miłość do mma zdecydowanie się wypaliła :razz:łacz:

    Co? Serio?

  4. Oj tak to były czasy, UFC było elitarne, nie było żadnych dywizji pokrak, które miały Invicte. Teraz od dłuższego czasu dla mnie jako fana poszło to w tak fatalnym kierunku, że oststnią gale mma jaka w całości obejrzałem było Robert – Romero 2. Od tamtej pory obejrzałem tylko dwie walki Conor – Khabib i Tony – Pettis. Miłość do mma zdecydowanie się wypaliła :razz:łacz:

    Tfu.

    @Cloud ban dla niego, jak on walk nie ogląda to nie zasługuje być użytkownikiem Cohones ::jondance::

  5. @Cloud

    Niestety prawda. Do gali Robert – Romero 2 miałem obejrzane wszystkie możliwe gale UFC, TUFy (nawet kurwa tego chińskiego), większość gal Bellatora i Strikeforce. Od jakiegoś czasu mocno przestała podobać mi się polityka i ogólnie w jakim kierunku to wszystko poszło i jakoś po gali Romero z Robertem stwierdziłem, że chuj w to. Na Conora wstałem z sentymentu, a że obudziłem się przed budzikiem to załapałem się na Tonego z Pettisem, która była sztosem. Teraz mam zamiar nastawić budzik dopiero jak będzie JJ Gus 2.

    Edit: Natomiast lubie tu zaglądać od czasu do czasu żeby zobaczyć skończenia na TT.

  6. @Cloud

    Niestety prawda. Do gali Robert – Romero 2 miałem obejrzane wszystkie możliwe gale UFC, TUFy (nawet kurwa tego chińskiego), większość gal Bellatora i Strikeforce. Od jakiegoś czasu mocno przestała podobać mi się polityka i ogólnie w jakim kierunku to wszystko poszło i jakoś po gali Romero z Robertem stwierdziłem, że chuj w to. Na Conora wstałem z sentymentu, a że obudziłem się przed budzikiem to załapałem się na Tonego z Pettisem, która była sztosem. Teraz mam zamiar nastawić budzik dopiero jak będzie JJ Gus 2.

    Edit: Natomiast lubie tu zaglądać od czasu do czasu żeby zobaczyć skończenia na TT.

    Mam nadzieję, że miłość do MMA Ci wróci. Ale rozumiem Cię. To jest jak stare dobre małżeństwo. Ogień może wygasać, zainteresowanie robi się mniejsze, ale nadal czujemy przywiązanie do dyscypliny.

  7. No i nie ma Arlovski – Sylvia.

    Nie powiem, że zawód ale  W sercu coś zakuło.

    Obiecuję taki artykuł w styczniu o Arlovskim, że zrobi Ci się ciepło na sercu od razu :beer:

  8. Oj tam daleko mi do bycia fanem Conora, ale gość tak potrafi zbudować zainteresowanie i otoczkę wokół rywalizacji, że musiałem o nim jakoś wspomnieć 😀 i tak lepiej tak niż jakbym rozdzielił tego Conora na oddzielne rywalizacje :crazy:

  9. ale tutaj troche niespojnie;

    "Oba pojedynki całkowicie rozbiły bank, sprzedaż PPV na UFC 196 grubo przekroczyła milion, a gala UFC 202 pobiła nawet rekord pod tym względem. Jest to najbardziej dochodowa ze wszystkich rywalizacji byłego podwójnego mistrza UFC. Minęły już ponad 2 lata, a wciąż słyszy się o potencjalnym trzecim starciu z Diazem."

    a chwile poznej

    "Khabib zdominował McGregora i poddał go w czwartej rundzie, zostając drugim zawodnikiem po Diazie, który pokonał Conora w oktagonie. UFC 229 sprzedało 2 400 000 PPV, czyli o ponad 700 tysięcy więcej niż wynosił poprzedni rekord."

    Wiec ktora wkoncu jest najbardziej dochodowa?

  10. ale tutaj troche niespojnie;

    "Oba pojedynki całkowicie rozbiły bank, sprzedaż PPV na UFC 196 grubo przekroczyła milion, a gala UFC 202 pobiła nawet rekord pod tym względem. Jest to najbardziej dochodowa ze wszystkich rywalizacji byłego podwójnego mistrza UFC. Minęły już ponad 2 lata, a wciąż słyszy się o potencjalnym trzecim starciu z Diazem."

    a chwile poznej

    "Khabib zdominował McGregora i poddał go w czwartej rundzie, zostając drugim zawodnikiem po Diazie, który pokonał Conora w oktagonie. UFC 229 sprzedało 2 400 000 PPV, czyli o ponad 700 tysięcy więcej niż wynosił poprzedni rekord."

    Wiec ktora wkoncu jest najbardziej dochodowa?

    Łączna sprzedaż PPV rywalizacji z Diazem jest większa i bardziej dochodowa, bo były dwie walki. Walka z Khabibem jest rekordowa jeżeli chodzi o jedną galę.

  11. @Cactus :applause::applause:jak zawsze czapki z głów mistrzu. W artykule wyhaczylem mały błąd. Przy 3 walce JDS CAIN napisane jest że Cain zdominował cygana jak na ufc on fox1, a wtedy przegrał

  12. @Cactus :applause::applause:jak zawsze czapki z głów mistrzu. W artykule wyhaczylem mały błąd. Przy 3 walce JDS CAIN napisane jest że Cain zdominował cygana jak na ufc on fox1, a wtedy przegrał

    O racja, już poprawione 🙂

  13. Najlepsza była reklama ich trzeciego starcia. Czegoś takiego już nigdy nie powtórzono. Po prostu cudo! Panie, wtedy to były czasy, teraz to nie ma czasów :/

    Najlepsza była reklama ich trzeciego starcia. Czegoś takiego już nigdy nie powtórzono. Po prostu cudo! Panie, wtedy to były czasy, teraz to nie ma czasów :/

    Chyba 1sze UFC jakie obejrzałem całe, z odtworzenia.Od razu fanem Edgara zostałem

    Ale to promo 1szy raz widzę, geniusz!

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.