Najbliższy rywal Damiana Grabowskiego – Amerykanin Eddie Sanchez (MMA 13-5, UFC 3-3) nie próżnuje i w miesiąc po występie na gali MMA Attack 2 zakontraktował kolejną walkę, tym razem na ringu ProFC. 26 maja w Krasnodarze odbędzie się drugi w tym roku event organizowany przez rosyjską federację na którym sześciokrotny uczestnik gal UFC w głównym daniu wieczoru ma stoczyć pojedynek z czołowym europejskim ciężkim, posiadaczem pasa ADFC – Shamilem Abdurahimovem (MMA 13-2).

Widać wracający po kontuzji Manic Hispanic jest głodny sportu i chce z miesiąca na miesiąc nadrabiać zaległości. Przypomnijmy, iż Kalifornijczyk ostatni raz wystąpił we wrześniu 2010 na Titan Fighting Championship, kiedy to wypunktował swojego rodaka Bretta Rogersa. Uraz odniesiony w tym pojedynku wykluczył go ze starcia z naszym Michałem Kitą w debiucie federacji P. Dariusza Cholewy. Teraz kluczową rzeczą pozostanie dyspozycja Amerykanina po katowickiej imprezie, ponieważ Polski Pitbull może srogo pokrzyżować plany zawodnika z San Diego.

Z kolei zawodnik rostowskiego teamu Peresvet FT wyraźnie zniesmaczony grudniową porażką z doświadczonym Amerykaninem Tonym Lopezem powrócił z ręką uniesioną w górze, szybko odklepując niemieckiego kickboksera Jerry’ego Otto na primaaprilisowej, jubileuszowej gali ProFC. Wcześniej Dagestańczyk zgarnął okrągły milion emirackich dirhemów, wygrywając w finale turnieju w Abu Dhabi z Marcosem Oliveirą. Na drodze po pas rozprawił się z Rameau Thierry Sokoudjou i wypunktował weterana Jeffa Monsona.

 

"Miłośnik" MMA. W roli publikującego na Rocksach od 2010 roku. Ogólnie rzecz ujmując Mieszane Sztuki Walki z regionu postsowieckiego. Tłumaczenia cyrylicy, kontrola dostaw gazu do Polski oraz pędzenie 90-cio procentowego bimbru. Na co dzień ponadnormatywny kołchoźnik, amator wódki, pierogów (niekoniecznie ruskich), kartofli, zsiadłego mleka i oddany fan Vyacheslava Datsika.