Profile: Demian Maia

-1

demian-maia

Profil uznawanego w tej chwili za najlepszego zawodnika BJJ w MMA Demiana Mai autorstwa naszego oddanego czytelnika R.O.B.a

Demian Maia urodził się w Sao Paulo 6 października 1977 roku. Związał się ze sztukami walki w wieku czterech lat. Pierwszym na liście uprawianych przez niego sportów było judo. Od dwunastego do dziewiętnastego roku życia trenował kung-fu i karate, do czasu aż zaczął się jego „romans” ze sportem, który już wkrótce miał się stać jego profesją i sposobem na życie – brazylijskim jiu-jitsu.

Młody Demian poświęcił się całkowicie nowej pasji, trenując dwa lub trzy razy dziennie, niezależnie od dnia tygodnia, jednocześnie studiując dziennikarstwo na uniwersytecie w Sao Paulo. Studia zakończył w 2001 roku. Tego samego roku, w grudniu otrzymał czarny pas. Udało mu się to osiągnąć po zaledwie czterech latach i siedmiu miesiącach treningu. Początkowo jego nauczycielem był Fabio Araujo, posiadacz brązowego pasa otrzymanego w akademii Carlsona Gracie. Niebawem Demian z własnej inicjatywy związał się sportowo z ikoną BJJ – Fabio Gurgelem.

Lista osiągnięć sportowych Demiana Mai jest doprawdy imponująca: trzy złote medale w Pucharze Świata BJJ, dwa złote medale na Mistrzostwach Świata, złoty medal na PanAmsach, pierwsze miejsce na ADCC 2007, drugie na ADCC 2005, mistrzostwo Brazylii. Wymieniłem jedynie najważniejsze tytuły. Lista pokonanych przez niego zawodników w dużej mierze pokrywa się z listą najlepszych zawodników BJJ świata, a mowa tu o takich znakomitościach jak: Ronaldo „Jacare” de Souza, Braulio Estima, Fernando Margarida, Rafael Lovato, Flavio Almeida, a także znani doskonale przez fanów MMA Gabriel Gonzaga i Yushin Okami.

Swoją przygodę z MMA rozpoczął pokonując anonimowego przeciwnika w turnieju „Tormenta in the Ring” w 2001 roku w Wenezueli, jednak jego pierwszą zawodową walką był pojedynek z naszym rodakiem Łukaszem Chlewickim (który jest/był instruktorem w Change Gym Tomasza Drwala) na gali „The Cage vol. 4-Redemption” w 2005 roku w Helsinkach. Starcie zakończyło się – jakże by inaczej – poddaniem. Polak zmuszony był odklepać ciasno założoną balachę. Kolejne trzy zwycięstwa zanotował pewnej lipcowej nocy w 2006 roku, kiedy to wygrał turniej Super Challenge 1 w Sao Paulo w Brazylii, gdzie ulegli mu Vitelmo Bandeira, Gustavo Machado i Fabio Nascimento. Jego kolejna wygrana mogła nie być zbyt satysfakcjonująca, ponieważ Ryan Stout wycofał się z pojedynku w pierwszej rundzie z powodu kontuzji barku, za to otworzyła Demianowi podwoje do największej organizacji MMA na świecie – UFC.

Brazylijczyk pierwszy raz wkroczył do słynnego oktagonu na gali UFC 77: Hostile Territory, na której skrzyżował rękawice z Ryanem Jensenem. Po słynnym „let’s get it on” rozpoczynającym walkę, bezzwłocznie chwycił jedną nogę Jensena i wykonał sprowadzenie, po którym zaczął pracować nad przejściem gardy rywala. Ten całkiem umiejętnie powracał do niej kilkukrotnie, lecz zdołał w ten sposób jedynie odwlec egzekucję. Przy próbie powrotu do stójki Jensen nieuważnie oddał plecy Mai, który natychmiast wykorzystał sytuację i zmusił rywala do poddania się, zakładając mu duszenie mata leo.

Po raz drugi Maia zawalczył na gali UFC 83 w Montrealu, gdzie zmierzył się z Edem Hermanem. W tym pojedynku miał okazję przejść test swych umiejętności, ponieważ Herman z wyjątkową determinacją bronił się przed całym wachlarzem technik jiu-jitsu użytym przez aktualnego mistrza ADCC, który w drugiej rundzie wydawał się powoli tracić siły. Nie przeszkodziło mu to jednak w błyskawicznym zapięciu trójkątnego duszenia, gdy tylko dostrzegł taką sposobność. Z tej techniki Herman nie zdołał się już wydostać.

Jason McDonald był jak do tej pory jedynym z przeciwników bohatera tego profilu, który zdołał dotrwać do trzeciej rundy. Walka toczyła się przede wszystkim w parterze, była niesamowicie zawzięta, i jeśli coś w mieszanych sztukach walki zasługuje na tytuł „pojedynku szachowego”, to będzie tym na pewno to starcie. Już pierwsza runda dała nad przedsmak tego co nas będzie czekało później. Świetne przejścia gardy i próby poddań z obu stron muszą robić wrażenie na każdym maniaku BJJ. Druga runda była trochę mniej wyrównana, Demian podciął Jasona i szybko zdobył dosiad, z którego usiłował skończyć walkę ciosami, jednak nie udała mu się ta sztuka. Próbował wyciągnąć balachę, z której McDonald dość łatwo się wydostał i przeszedł do pozycji dominującej. Sygnał kończący rundę przerwał ofensywę Kanadyjczyka. Rywale do trzeciej rundy wyszli zmęczeni, McDonald, mimo kategorycznego nakazu ze strony zdesperowanego trenera („Nie schodź z nim do pieprzonego parteru!”) już po kilkunastu sekundach leży na plecach. Udaje mu się wydostać i za chwilę ląduje w gardzie mistrza ADCC. W finałowym starciu sytuacja zmienia się co parę sekund, ostatecznie lepszy okazuje się Demian, który kończy walkę duszeniem zza pleców.

Kolejne dwie walki były bardzo jednostronnym pokazem umiejętności. Maia absolutnie zdeklasował dwóch zapaśników, sprowadzając ich do parteru i dusząc. O ile Quarry popełnił kardynalny błąd, oddając plecy człowiekowi nigdy nie marnującemu takiej okazji, Sonnen zdawał się mieć świadomość zagrożenia i unikał walki na ziemi. Któż mógłby się spodziewał, że ten znakomity zapaśnik, rezerwowy amerykańskiej kadry narodowej, zostanie podcięty, rzucony na plecy i poddany trójkątnym duszeniem w niespełna trzy minuty. Na pewno nie on sam, snujący dalekosiężne plany o niepodzielnych rządach w wadze średniej.

Demian wygrał wszystkie z pięciu swoich walk w UFC przez duszenie i zainkasował cztery bonusy za poddanie wieczoru, z czego trzy pod rząd, co zdarzyło się pierwszy raz w historii organizacji. Niebawem może stanąć w szranki z królem swojej dywizji – Andersonem Silvą i nie ukrywa, że właśnie ta walka najbardziej go obecnie interesuje.

Czy Demian jest w stanie pokonać Andersona? Jak najbardziej. Czy pokona? Wątpię. Osobiście życzę mu, żeby nie dostał tej walki w najbliższym czasie, ponieważ nie jest jeszcze na „Pająka” gotowy. Nie ulega wątpliwości, iż jest lepszym parterowcem od Andersona, ale różnica doświadczenia może zniwelować przewagę Mai w tym aspekcie. O stójce chyba nie ma potrzeby wspominać, gdyż na chwilę obecną obu zawodników dzieli przepaść. Skrócenie dystansu może być dla Demiana zadaniem niewykonalnym. Myślę, że powinien stoczyć co najmniej dwie walki z fajterami pokroju Marquardta lub Okamiego zanim zmierzy się z Silvą. To będzie dla niego najbardziej korzystne.

Jako fan Demiana z niecierpliwością oczekuję kolejnych pokazów jego niesamowitych umiejętności i mam nadzieję, że wykorzysta w pełni drzemiący w nim potencjał i zostanie niebawem mistrzem UFC.

 

____________
Wszystkie walki karty głównej UFC, największej organizacji MMA na świecie – oglądaj na żywo tylko na antenie Extreme Sports Channel.
MMAStore-at-MMARocks_MT02