Sytuacja na rynku MMA jest dziś jaka jest. Można rzec, że mamy monopol (bo jak na razie UFC nie ma wystarczająco silonej konkurencji, by móc czuć się zagrożonym). Można powiedzieć, że całe MMA w ręku trzyma jeden człowiek – Dana White. Stwierdzenie trochę na wyrost, jednak z pewnością White jest najbardziej wpływową osobą w świecie Mieszanych Sztuk Walki. Pomyślałem, że może warto by nieco przybliżyć jego postać, i spojrzeć bardziej obiektywnie na Pana White’a.

Przeglądając fora, blogi, i wszelkiego rodzaju strony internetowe poświęcone MMA da się zauważyć pewną tendencję. Tendencję do mieszania z błotem owego ‘Łysego Lorda’ – jak lubię go nazywać. Tendencja ta jest szczególnie zauważalna wśród fanów nieistniejącego już PRIDE FC. I nie ma się co dziwić. Wszak Dana White podstępem doprowadził do upadku jakże kochanego PRIDE, a teraz trzyma w żelaznym uścisku rzesze zawodników, którzy nie mogąc się oswobodzić z niekorzystnych kontraktów muszą tkwić w tej dyktaturze…tak, tak. Dobrze wyczułeś. Ironizuję. Ironizuję, bo jak to w życiu bywa – jedni oczerniają, drudzy wychwalają…a jak mawia stare przysłowie – „prawda i tak leży po środku.” A więc spróbuję znaleźć owy złoty środek, i napisać jak sprawa naszego ‘Łysego Władcy’ ma się naprawdę. A wbrew pozorom nie jest to takie proste…

Na początek trochę z Wikipedii:
Dana White (urodzony 28 lipca, 1969 roku w Manchester, stan Connecticut) – prezydent Ultiamate Fighting Championship.
White dorastał w Las Vegas. Przez dwa lata uczęszczał do ‘University of Massachusetts’ w Bostonie.
White pracował jako instruktor aerobiku oraz Kick-Boxingu. Był także amatorskim Bokserem, lecz później zrezygnował z bycia aktywnym zawodnikiem i nie przeszedł na zawodowstwo. Jego amatorski rekord jest nie znany. W 1992 roku, White założył ‘Dana White Enterprises’ w Las Vegas. Posiadał 3 sale treningowe w Las Vegas i był managerem zawodników takich jak Tito Ortiz i Chuck Liddel. Jako manager zawodników UFC, usłyszał o’ Semaphore Entertainment Group’, które było nadrzędnym koncernem UFC, i rozglądał się za możliwością wykupienia UFC. White w niedługim czasie skontaktował się z Lorenzo Ferrita, przyjacielem z dzieciństwa, właścicielem ‘Station Casinos’, a jednocześnie byłym członkiem ‘Nevada State Athletic Commission’. Jeszcze tamtego miesiąca Lorenzo Ferrita i jego starszy brat Frank Ferrita wykupili UFC, mianując White’a prezydentem organizacji. White obecnie posiada 10% udziałów firmy ‘Zuffa’ – korporacji należącej do braci Ferrita, którzy w znaczący sposób kreują i zarządzają UFC.

Co się pierwsze rzuca w oczy – Dana White nie jest głupcem (jak wypisują niektórzy)! Mało tego, być może tym zdaniem zszokuję poniektórych, ale cóż. Dana White to szczwany lis! Może nie wygląda na inteligenta, może nie wypowiada się jak światowej klasy analityk (słynne już ‘fucking’ co drugie słowo) jednak głowę do interesów ma. Uśmiechasz się ironicznie pod nosem? Ok. Nie ma problemu. Nie musisz się ze mną zgadzać. Spójrz tylko na UFC sprzed siedmiu lat (przed przejęciem prze Zuffę). Czymże ono było? Cyrkiem na kołach, który krążył po kraju bawiąc garstkę ludzi za marne pieniądze, a gdy tylko robiło się zbyt głośno, gdy komisje stanowe nie dawały spokoju zwijał namiot i przenosił się do „bardziej przyjaznego stanu”. Jaki prestiż miała owa organizacja? Kto o niej słyszał (poza garstką zapaleńców)? Czym było wtedy UFC? No pytam. Jeśli odpowiedź według Ciebie brzmi – „najlepszą organizacją MMA na świecie”, to możesz odpuścić sobie dalszą lekturę. Mamy XXI wiek, luz, każdy może mieć własne zdanie. Jednak błagam –zajmij się czym innym…
Natomiast jeśli Twoje poglądy są mniej radykalne spójrz na UFC dzisiaj. Chyba nie musze przypominać jaką pozycję ma obecnie Ultimate Fighting Championship na rynku.
I co? Dalej masz White’a za debila? Bo według mnie trzeba mieć nie lada smykałkę do interesu, by wyczuć, że z takiej „szopki” można w przyszłości wyciągnąć naprawdę wielkie pieniądze. Jednak samo zwęszenie interesu to jedno, wprowadzenie planu w życie to drugie…a doprowadzenie go do końca to trzecie. I tutaj Dana we wszystkich trzech punktach dostaje maksymalne oceny. Przejął „organizację” (cudzysłów celowy), wprowadził modernizacje (zmiana przepisów = „udobruchanie” komisji stanowej), z czasem dzięki kontraktom ze stacjami telewizyjnymi zmienił profil całego przedsięwzięcia – z lokalnych gal, na ogólnodostępne widowisko. Następnie krok po kroku zmienił wizerunek nie tylko UFC, ale i całego MMA w Stanach z ‘walk kogutów’ na ‘sport przyszłości’. Tak, dokładnie – to jego zasługa. Nie Jerry’ego Millena z PRIDE, nie nawet samego Sakikabary…to zasługa Dany White’a! Tego „zasrańca” (nie mylić z Timotym;) Dany! I nie obierzesz mu tego. Choćbyś go nienawidził z całych sił (a są tacy;) – wbij sobie to do głowy. TO DANA WHITE STWORZYŁ SZANSĘ BY TEN SPORT KIEDYKOLWIEK PRZEBIŁ SWĄ POPULARNOŚCIĄ BOKS! By stał się ogólnodostępny. Ba, by w ogóle był ‘do przyjęcia’. I to dzięki takiemu „Big Brotherowi” jakim według mnie (wiem że niesłusznie, jednak nie mogę się do tego przekonać) jest TUF do UFC i MMA przybliżyło się sporo (bardzo sporo) widzów, a gospodynie domowe i starsze panie spojrzały na całe zjawisko łaskawszym okiem. A The Ultimate Fighter’a kto wymyślił? No kto…D-A-N-A-W-H-I-T-E. Znowu strzał w dziesiątkę.

White jest bardzo sprytnym kolesiem. Dokładnie wie co , jak, gdzie i kiedy powiedzieć. I chyba za to zdobywa najwięcej faków. I słusznie. Sam na niego często bluzgam. Bo jak tu nie kląć, kiedy Łysol mówi, że Fedor nie jest nawet w pierwszej piątce wagi ciężkiej?! Że co? To dlaczego jeszcze parę tygodni wcześniej zabiegał o niego i był w stanie wyłożyć kupę siana by tylko mieć go w UFC? Ano odpowiedź masz w pierwszym zdaniu tego akapitu – White to mega sprytny koleś. Jak to już gdzieś napisałem – jeżeli powiedzenie, że Fedor wygrał z Zuluzinio przez lucky punch’a przyniosło by mu korzyść, White z pewnością by to zrobił! I nie ma się co dziwić, że mówi o Fedorze takie bzdury. Chyba nie myślisz, że on tak naprawdę uważa? Gdyby zdobył Emelianenkę, od razy ruszył by z kampanią reklamową i wypromował (nieznanego w USA) Fedora na najlepszego zawodnika HW na świecie. Jednak nie udało mu się, Rosjanin podpisał kontrakt z konkurencją, ba stał się ich „znakiem rozpoznawczym”. Co niby Dana miał zrobić? Przecież nie powie że nie udało mu się zdobyć Top HW na świecie… przecież nie strzeli sobie samobójczej bramki. Możesz tego nie akceptować, jednak zrozum – to wielki biznes…biznes przez duże „B”. Tu nie ma sentymentów. Taka gadką zmniejsza wartość Fedora w Stanach, sprawia tym samym, że i M-1 zainteresuje się mniej osób.
Kolejny przykład – Sean Sherk. Zakładam, że wszyscy wiedza o co chodzi. Kolesia złapano na koksach. Odwołał się, komisja ciągle przekładała terminy rozpraw. Jako że Sherk jest aktualnym mistrzem wagi lekkiej UFC – White stoi za nim murem. Bluzga na cała komisję, że działa opieszale…wprowadza tymczasowy pas LW UFC. Teraz nagle zmienia zdanie, wycofuje tymczasowy pas, i twierdzi, że muszą (UFC) wspierać komisję we wszystkich jej werdyktach. O co biega? Jak to o co? Komisja przekłada rozprawy, Dana wykorzystuje sytuację – broni Sherka i oskarża komisję (odwraca tym samym uwagę od sedna sprawy – koksów Seana). Za parę dni „nagle” zmienia zdanie? Dlaczego? Dlatego, że bez komisji patrzącej „łaskawym” okiem UFC może mieć ciężko w Stanach. Komisje do spraw sportu nadzorują wszystko – zaczynając od zarobków zawodników, na sprawach dopingu kończąc. White musi być z nimi w dobrych stosunkach.
Następny przykład – Randy Couture. Dana to taki lisiur. Spójrz jak zareagował na samym początku „ekscesu” z Randy’m. Bardzo grzecznie wypowiedział się w prasie, że Randy to wielki mistrz (znowu prestiż zyskuje UFC), i że to jego prywatna decyzja czy ma zamiar jeszcze walczyć, czy będzie kończył karierę. Natomiast Randy nigdzie nie powiedział, że ma zamiar zakończyć karierę, chciał tylko zmienić organizację. Dana tym samym, bardzo delikatnie zasugerował, że Couture będzie walczył albo w UFC, albo nie będzie walczył wcale! I faktycznie gdy „dziadek” siedział cicho i wygrywał walki – było ok. Był promowany na mistrza, złego słowa o nim nie można było powiedzieć. Gdy tylko Couture zaczął wygadywać na lewo i prawo że zarząd UFC wcale taki super nie jest (czy słusznie, czy nie – tego nie wiem) White szybko przykrócił „gadułę”. Nie dość, że zorganizował konferencję prasową tego samego dnia co Couture, to zrobił to pół godziny później niż on. Tym samym odebrał Couture’owi nieco widzów, sam natomiast przedstawił sprawę jak zwykle na swoja korzyść. I można wyzywać White’a od skur******* za to w jaki sposób załatwia interesy, jednak nie można zaprzeczyć, że robi to niezwykle skutecznie…

I w tym miejscu zakończę artykuł. Dlaczego tak nagle? Bo chcę żebyś sam wyciągnął wnioski. Sam osądził White’a. Sam od siebie dodam natomiast, że uważam iż nie powinno się go oceniać w kategoriach – zły/dobry. Pomimo całej niechęci jaką można do niego mieć (za sposób w jaki prowadzi UFC) trzeba pamiętać, że to on przyczynił się do rozwoju tego sportu.
Yoshihiro

 

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.