Demian Maia dobrze rozpoczął walkę z Colbym Covingtonem, trafiając rywala kilkoma mocnymi lewymi prostymi. Amerykanin po każdym z ciosów uśmiechał się jedynie w stronę rywala, jednakże widać było, iż odczuwa on uderzenia wyprowadzane przez Brazylijczyka. Maia po chwili spróbował przenieść walkę do parteru, jednakże Colby dobrze bronił się przed sprowadzeniem. Amerykanin starał się wyprowadzać wiele niskich kopnięć, które miały spowolnić Maię. Już po kilku minutach prawe oko Covingtona było rozbite. Mimo wielu prób obaleń ze strony Brazylijczyka, praktycznie całą rundę zawodnicy spędzili w stójce.

W drugiej części walki Maia znowu chciał obalać Amerykanina, jednakże ten nadal bronił się przed sprowadzeniem do parteru. Covington dobrze trafiał rywala kombinacjami bokserskimi, po których Demian rzucał się po nogi przeciwnika. Po Brazylijczyku widać było wyraźne zmęczenie.

Covington swoim dziwnym stylem w stójce sprawiał wiele problemów rywalowi. Maia ciężko znosił dużą aktywność Colby’ego, który cały czas parł do przodu, trafiając kombinacjami. Na twarzach obu zawodników widoczne były efekty ciosów – zarówno Demian jak i Colby mieli spore rozcięia spowodowane uderzeniami. Presja jaką wywierał przez większość tej walki Covington była zbyt duża dla Mai, który nie potrafiąc obalić Amerykanina był często bezradny w stójce. Ostatecznie sędziowie jednogłośnie stwierdzili, iż zwycięzcą pojedynku został Colby Covington (29-27, 30-27, 30-26).

 

2 KOMENTARZE

  1. Nie ważne jaki przeciwnik, Maia zawsze będzie miał ta samą taktykę, nuda i flaki z olejem

  2. Maia jest tak nudny i przewidywalny , że to się w głowie nie mieści. Jego jedyna taktyka to obalanie po 5 razy na rundę bo w stójce to jest tragedia. Z całym szacunkiem ale takiego mistrza jak on to nikt nie chce i dobrze , że do pasa się już raczej nie doczłapie. Temu idiocie Colbiemu dać Tilla.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.