W natłoku pracy zaległości namnożyły się niczym bakterie na klamce od WC, na głowie mam jeszcze sporo, DREAM 2 i 3 czeka na cierpliwie na HDD aż łaskawie je obejrzę… kilka artów „około tematycznych” siedzi również grzecznie na ławce „w poczekalni”…jest ciekawie. Co by jednak do końca nie marnować chwil wolnego czasu mały arcik na rozluźnienie – klasyczne starcie „ring vs. „klatka”. Zapraszam.

Pytania typu „co w MMA jest lepsze, klatka czy ring” są jednymi z tych, które na forach internetowych poświęconym Mixed Martial Arts powracają jak bumerang. Przez wielu zaliczane są do tych z cyklu „o wyższości świąt Wielkanocnych nad Bożonarodzeniowymi”, i przyznam, sam do niedawna tak uważałem, bo przecież czy ring, czy oktagon…MMA to MMA. Nie liczy się opakowanie tylko cukierek.

Jednak czy aby na pewno poza walorami „estetycznymi” MMA na ringu nie różni się niczym od tego w „klatce”? Ano właśnie, patrząc na występy byłych PRIDEowców w UFC można dojść do zgoła odmiennych wniosków.

Pierwsza różnica jaka rzuca się w oczy kiedy zestawimy ring i oktagon, to region w jakim odbywają się poszczególne gale. MMA w wykonaniu Azjatyckim zdecydowanie preferuje walkę w ringu, w Amerykańskim natomiast oktagon. Europa jak zawsze znajduje się gdzieś „po środku”.

Już w tej z pozoru nieistotnej różnicy nasze indywidualne preferencje każą nam łaskawszym okiem spojrzeć na jedną ze stron i takim oto sposobem miłośnicy MMA przesiąkniętego wschodnim klimatem skłaniają się ku ringowi, z kolei amatorzy show w wydaniu Amerykańskim wybierają zazwyczaj oktagon. Przejdźmy jednak do konkretów, i skonfrontujmy oba miejsca walki.

Oglądając MMA na monitorze komputera, tudzież w TV kwestia widoczności nie ma znaczenia. Sytuacja odwraca się o 180 stopni, kiedy oglądamy gale na żywo. Siatka oktagonu w połączeniu z grubymi słupkami potrafi zamienić z pozoru najlepsze miejsce tuż przy ringu niemal w radiową transmisję całkowicie pozbawioną obrazu. Ring pod tym względem wypada niemal doskonale, cienkie liny sprawiają ze wydarzenia toczące się pomiędzy nimi są dobrze widoczne, a sam ring znajdujący się na podwyższeniu daje możliwość dokładnego śledzenia walki. W tym aspekcie zdecydowanie wygrywa ring.

Koleją, jakże istotną kwestią w sportach walki jest bezpieczeństwo. Klasyczne ringi bokserskie przystosowane są właśnie do pojedynków na pięści, tudzież walk striking’owych. Walka z użyciem chwytów nie była przewidziana w zamyśle konstruktorskim dlatego pod względem bezpieczeństwa w walkach MMA ring wypada bardzo źle. Liny nie zabezpieczają zawodników walczących w klinczu przed wypadnięciem, natomiast w parterze umożliwiają wysunięcie się jednego z walczących poza pole walki (co również stwarza zagrożenia) a nawet zaplątanie w liny. W przeciwieństwie do ringu oktagon został zaprojektowany z myślą o wszech stylowej walce wręcz i kwestia bezpieczeństwa jest doskonale rozwiązana. Siatka całkowicie zabezpiecza zawodników przed wypadnięciem poza pole walki, nie ma możliwości zaplątania się w liny. W tym aspekcie zdecydowanie lepiej sprawdza się octagon.

MMA jest widowiskiem, za które kibice płaca nie małe pieniądze. Powinno ono zatem stać na wysokim poziomie. Co w tej kwestii sprawdza się lepiej? Co zapewnia większe show, oktagon, czy ring? W przeciwieństwie do powyższych punktów, w tym aspekcie nie ma jednego zdecydowanego faworyta. Ring jest mały, co wpływa zdecydowanie na dynamikę walk. Nie ma przestojów, zabawy „w chowanego”. Po prostu szybkie i efektowne walki. Z drugiej strony liny sporo utrudniają. Zawodnik może się w nie zaplatać, co nie tylko jest niebezpieczne, ale i wpływa na komfort oglądania walki (mali Japończycy przeciągający liny i klepiący zawodników po rękach by je puścili). Przytrzymywanie się lin kiedy przeciwnik próbuje obalenia jest także notoryczne (choć zabronione).Najbardziej irytujące jest jednak przenoszenie zawodników na środek ringu kiedy podczas walki w parterze zbliżyli się do lin. Odwzorowanie identycznej pozycji jest często nie możliwe, co sprawia, że zdarzają się sytuacje wręcz komiczne (jak np. podczas któregoś K-1 Hero’s gdzie kilka minut sędziowie poprawiali pozycje zawodników).W oktagonie walka jest płynna, jednak ogromna powierzchnia często sprawia że pojedynki są nudne.Ileż razy mieliśmy przyjemność (a raczej nieprzyjemność) oglądać prawdziwe gonitwy po oktagonie, bo jeden z zawodników nie miał ochoty podjąć walki.

Następną bardzo istotną (a często pomijaną) kwestią jest marketing. Na to w jaki sposób społeczeństwo odbiera MMA wpływa wiele czynników. Nie da się jednak ukryć, że oktagon (czyli potoczna „klatka”) wywołuje u wielu negatywne skojarzenia: „klatka -> zwierzęta -> mordobicie” – to przykładowy tok myślenia przeciętnego Kowalskiego.Ring w tym punkcie wypada bardziej pozytywnie, bo kojarzony jest w widowiskiem sportowym na zasadach fair play a nie walką „na śmierć i życie”.

Oczywiście te kilka punktów nie wyczerpują tematu, a są jedynie swoistym wprowadzeniem do dalszej dyskusji (do której zapraszam). Bo co według Ciebie jest lepszym miejscem walki MMA – ring, czy poczciwa „klatka”?

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.