Chłopaki z forum MMAniacs zrobili podsumowanie minionego roku.
Nieco zapożyczyliśmy od nich ten pomysł i poniżej przeczytać możecie owoc tegoż zapożyczenia (;p), czyli nasze podsumowanie 2007 roku. Zdecydowanie w kilku kategoriach jest tak, że wskazanie jednego faworyta (czy to zawodnika, czy wydarzenia) jest krzywdzące, bo równie dobrze na tym samym miejscu mógłby znaleźć się ktoś inny, lub kilka innych osób/wydarzeń. Jednak jak to mówią – „zwycięzca może być tylko jeden”… więc, pozostałe miejsca nie są liczone. Takie życie.

Najlepszy zawodnik
I tu właśnie jedna z tych mocno obsadzonych kategorii. Bo kogo tu wybrać? Randy’ego, który to ni w p***e ni w oko wraca sobie z emerytury i ustawia wagę ciężką UFC..? A może Gonzagę nokautującego High Kickiem „Cro Cop’a”? Nie? To może Hendersona, który prze do przodu jak lokomotywa? Albo Sokoudjou – 2 Top LHW poniżej 2 minut…? Może GSP, lub Andersona Silvę? A może po prostu tradycyjnie wybrać Fedora? 🙂
Według MMAROCKS!!! najlepszym fajterem ubiegłego roku jest…Quinton „Rampage” Jackson…QJ, ‘Page…różnie go zwą. W każdym razie chodzi o tego czarnucha z tym wielkim łańcuchem u szyi ;P
Po dotkliwych porażkach z zawodnikami Chute Boxe musiało upłynąć trochę czasu, by QJ doszedł do siebie i znów zaczął walczyć jak dawniej (w walkach z Dong Sik Yoon’em, czy nawet Lindland’em to nie był stary dobry ‘Page), i stało się to właśnie w ubiegłym roku. Rewanż nad Estaman’em, a potem totalna eksplozja – szybkie KO na Liddell’u i doprowadzenie go na skraj załamania nerwowego (yeah) a później potwierdzenie świetnej dyspozycji w wojnie (dokładnie – to była wojna) z Hendo! Po prostu – zawodnik roku!

Najgorszy zawodnik
Tutaj też mam niewielki dylemat. Waham się pomiędzy dwoma zawodnikami (nie, nie chodzi o Popka i Saletę). Wanderlei Silva, czy Mirko Filipovic…(wiem, że to świetni i utytułowani zawodnicy, jednak w 2007 roku wypadli co najmniej blado)? Popatrzmy. Obaj po dwie porażki. „Cro Cop” punktuje jednym zwycięstwem w ubiegłym roku…
Ale nic mu to nie daje. To on według MMAROCKS!!! Jest najgorszym zawodnikiem minionego roku. Dlaczego on a nie Wand? Już mówię. Wanderlei zaliczył 2 wtopy, jednak były to porażki z czołowymi zawodnikami (Henderson i Liddell). Kolejna sprawa, obie przegrane nastąpiły po mega ostrej walce. Natomiast Mirek? Wygrał z Sanchez’em…a kimże jest Sanchez pytam (oprócz tego, że jest znany jako jedyny zawodnik MMA walczący z chorobą – zespołem downa…przynajmniej tak wygląda)?! Też mi przeciwnik dla zwycięzcy GP Absolute! Natomiast przegrane…Gonzaga go całkowicie rozpracował i posłał na glebę. Nie było mowy o przypadku, nie było mowy o wyrównanej walce. I potem na dobitkę decyzja (na niekorzyść) z Kongo..i znowu pytam…a kimże jest Kongo?
Takim oto sposobem Mirko „Cro Cop” Filipovic zapracował na tytuł najgorszego zawodnika roku według MMAROCKS!!!

Najlepsza walka
Znowu dylemat. Może Diaz vs. Gomi (najpierw bomba od Gomiego rozwala – dosłownie – Diaz’owi czaszkę, po czym ten odklepuje Japończyka przez Gogo!)? A może Huerta vs Guida (wojna, wojna, wojna – z potrójnym wykrzyknikiem!!!)? A co powiecie na Melendez vs. Ishida (co za slamy!)?
Wszystkie świetne, piękne i widowiskowe. Wszystkie zasługują na walkę roku. Każda z nich może służyć za przykład pięknego show w MMA, wzorzec walki. Walka roku jednak zostaje pojedynek między Quinton’em „Rampage” Jackson’em a Dan’em Henderson’em. Walka miała wszystko co wyżej wymienione, a dodatkowo stawką był „zunifikowany” (taa, jasne) pas LHW. Napiszę krótko. Takiej akcji życzymy Wam (i sobie:) w 2008 roku.

Najgorsza walka
Tu tez jest ciężko. Kandydatów sporo. Sylvia vs. Vera, Werdum vs. Arlovski, Minowa vs. Zulu. Wszystkie mega nudne i godne pożałowania. Żadna z powyższych walk nie była jednak według nas najgorsza, jednak najbliżej tego „chwalebnego” tytuły był pojedynek Werduma z Arlovski’m. Po „Obsrańcu” zawsze można się spodziewać nudy, a Zulu vs. Minowa na hit się tez nie zapowiadała. Natomiast od Fabricio i Andrei oczekiwałem co najmniej dobrej walki! Jednak najwyraźniej panowie mieli inne plany. Wracajmy jednak do nominacji. Najgorszą walka 2007 roku wg MMAROCKS!!! zostaje…”Cro Cop” vs Kongo. Po prostu po zapowiedziach powrotu wielkiego Mirka oczekiwaliśmy czegoś, co mniej więcej zawiera się w prostej, dziecięcej wyliczance a mianowicie:
„Raz, dwa, trzy…Cheik Kongo leży…”
Skończyło się jednak na gadaniu…zatem Mirek znowu zdobywa „zaszczytną” nagrodę.

Najlepsza gala roku
Yarennoka! Tak, to Yarennoka jest według nas najlepszą galą ubiegłego roku! Nie UFC 79, nie żadne inne UFC. Nie K-1 Hero’s Dynamite, ani PRIDE 33, czy też ostatnie PRIDE – PRIDE 34: Kamykaze. Mimo tego, że wszystkie były świetne (może poza Kamykaze), to Yarennoka wygrywa. Po prostu po prawie rocznej suszy w japońskim MMA w końcu spadła obfita ulewa, ulewa w postaci sylwestrowej Yarennoka! I dlatego wygrywa.

Najgorsza gala
A tu dla odmiany bez kłopotu. Gala w której main event’em jest Evans vs. Bisping…? Kpina. Dana sam się zrobił w capa i mimo posiadania szeregu o klasę lepszych zawodników nie bardzo miał możliwość wystawienia kogoś innego. Reszta rozpiski równie biedna co „główne wydarzenie” (no może poza walką Karo).

Najlepsze zakończenie KO
Tutaj mieliśmy dwóch faworytów – Sokoudjou nokautującego Aronę (zaje****y hak) i Gonzagę składającego „Cro Cop’a”. I to właśnie ten drugi zdobywa pierwsze miejsce. Pokonał mistrza HK własną bronią – szacun!

Najlepsze zakończenie Submission
Ubiegły rok stał pod znakiem Gogoplaty (przynajmniej jeśli chodzi o Sub). Najpierw Aoki poddaje tak Hansen’a – czym wywołuje niemałe zdziwienie, następnie Diaz składa tak Gomi’ego.
Jednak naszym zdaniem Anaconda „Babalu” zjada żywcem obie Gogo na raz i to właśnie poddanie w walce Sorbal vs. Heath jest najlepszym zakończeniem walki przez Submission w ubiegłym roku.

Największe objawienie
„Sokoudjou, czy Gonzaga?” Takie pytanie chodzi po mojej głowie…Sokoudjou. Za pobicie (i to w jakim stylu) dwóch top LHW na świecie.

Największe zaskoczenie
Tu bezdyskusyjnie – wykupienie PRIDE FC przez UFC. Przecież plotki o sprzedaży PRIDE pojawiały się niemal corocznie, jednak nigdy się nie sprawdzały…nie tym razem jednak. Największe zaskoczenie 2007 roku – bez dwóch zdań.

Największy zawód
W tej kategorii też zdecydowanie wygrywa (fajna wygrana :P) Filipovic. Kiedy ogłoszono jego przejście do UFC wszyscy fani PRIDE FC zapowiadali szybka lekcję MMA jaką Mirek sprawi tamtejszym „ciężkim”. Jak było, wszyscy wiemy. Gonzaga nauczył go kopać okrężne na głowę z prawej nogi, natomiast Kongo do reszty pozbawił go złudzeń…bezdyskusyjnie największy zawód roku.

Najlepszy polski zawodnik
Tu nie ma innej możliwości – Tomek Drwal. Nasty w ’07 nie walczył, natomiast Mamed ciągle walczy na naszym podwórku (miejmy nadzieje, że niedługo wypłynie na szerokie wody). Tomek natomiast przedostał się do mekki wszystkich zawodników na świecie, do samego „JuEfSi”. Już nic nie gadam, tylko trzymam kciuki.

Najlepsza impreza w Polsce
I tu tez prosto. Konfrontacja Sztuk Walki. Z imprezy na imprezę staje się coraz lepsza i obecnie jest już galą na naprawdę europejskim poziomie. Dodatkowo as w rękawie jakim jest telewizja na żywo sprawia, że to KSW rządzi na naszym rynku.

2007 rok przyniósł nam wiele (oj wiele) niespodzianek. Miejmy nadzieje, że 2008 będzie równie emocjonujący i abyśmy wybierając MMAROCKS Awards 2008 mieli równie wiele (albo i więcej) dylematów co w ‘07!

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.