Już za 5 dni rozpoczną się w Pekinie XXIX Letnie Igrzyska Olimpijskie, które obejmą 302 konkurencje w 28 dyscyplinach sportowych. Oczywiście zabraknie wśród nich MMA czy nawet BJJ albo submission grapplingu. Z jednej strony część mówi szkoda, że na największej sportowej imprezie na świecie nasz ulubiony sport nie jest reprezentowany, z drugiej strony ja akurat mam na ten temat bardzo stanowcze zdanie i uważam, że dla MMA na Olimpiadzie nie ma miejsca.

Abstrahując od wszystkich formalnych wymagań (o których piszę dalej) trzeba sobie uświadomić kilka faktów, które rzadko kiedy docierają do ludzi krzyczących „MMA na Olimpiadzie! Natychmiast!”. Igrzyska trwają dokładnie 16 dni, najdłużej rozgrywanym indywidualnym sportem jest boks, który jest na grafiku przez 15 dni. Gdyby MMA znalazło się w programie należałoby się spodziewać podobnego formatu, czyli drabinki turniejowej podobnej do tych znanych z PRIDE, DREAM czy Shooto. Finaliści boksu na Olimpiadzie mają za sobą 4 albo 5 walk, co daje jedną walkę na 3-4 dni, tempo, którego nie powstydziłby się The Ultimate Fighter. Dokładając do tego ilość małych urazów, która w MMA jest wysoka (wystarczy sprawdzić dowolny raport NSAC albo CSAC po galach w tamtych stanach) oczywiste jest, że pełne, zawodowe MMA na Olimpiadzie się nie sprawdzi. Bez amatorskich zasad ani rusz, a co to oznacza? Ochraniacze, krótsze rundy, bardziej restrykcyjne zasady (np. zakaz ground-and-pound w głowę) i generalny spadek zainteresowania konkurencją wszystkich oprócz najbardziej zatwardziałych fanów. Co więcej złoty medalista bynajmniej nie będzie najlepszym fighterem na ziemi i będzie miał przed sobą długą drogę do ewentualnych pasów mistrzowskich. Patrząc na bokserów, posiłkując się rankingami z boxrec, do pierwszej 10 w swoich wagach, cztery lata po zdobyciu medali, łapią się złoty medalista Aleksander Povetkin (#5 w wadze ciężkiej), srebrny medalista Amir Khan (#9 w wadze lekkiej) oraz złoty medalista Yuriorkis Gamboa (#7 w wadze piórkowej). Innym przykładem służą coroczne turnieje debiutantów w Shooto. Ich zwycięzcy z 2007 roku nie osiągnęli póki co zbyt wiele, niektórzy z 2006 roku również, ale inni (jak Akiyo Nishiura czy, przede wszystkim, mistrz wagi piórkowej Shooto Masakatsu Ueda) zdołali już się wybić. Analogicznie zwycięzcy z 2004 roku to już, poza dwoma wyjątkami, uznane nazwiska – mistrz wagi koguciej Shinichi Kojima, Koetsu Okazaki, były mistrz wagi lekkiej Takeshi Inoue oraz Yusuke Endo. Ewentualny medalista w MMA byłby więc utalentowanym, ale na pewno nie czołowym zawodnikiem, jaka jest więc waga takiego medalu?

O wiele poważniejszą przeszkodą są formalne obostrzenia MKOl dotyczące sportów. Po pierwsze wymagane jest ogólnoświatowe ciało zarządzające sportem, coś co w obecnym stanie MMA jest absolutnie niewykonalne. Nawet gdyby, hipotetycznie, UFC uznało WAMMA to nic to nie zmieni bo ta druga organizacja nie ustala przecież zasad walki a bez globalnej unifikacji zasad taka organizacja nie powstanie. Nawet w sytuacji kiedy do programu IO chcielibyśmy włączyć amatorskie MMA trafiamy na ścianę. W USA póki co, poza kilkoma stanami, nie ma regulacji dotyczących MMA a te proponowane przez Armando Garcię na zjeździe ABC kilka tygodni temu nawet gdyby weszły w życie i tak różniłyby się od amatorskich zasad Shooto, które przecież bardzo rozbudowany system amatorskiego MMA. O wiele bliżej do włączenia do programu sportów „składowych” MMA jak BJJ, które ma światową federację, choć nieco problematyczne byłoby włączanie sportu, w którym 90% medali zgarnie jedno państwo. Najbliżej do igrzysk ma submission wrestling, który, jako „grappling” jest już regulowany przez uznane przez MKOl ciało jakim jest FILA. Grappling był już częścią mistrzostw świata w zapasach w 2007 r. (wygrali m.in. Darren Uyenoyama, Jeff Monson i Tara LaRosa) i o ile nie ma możliwości, żeby załapać się do programu na Londyn to drzwi na igrzyska w 2016 zdają się być otwarte (zwłaszcza jeśli organizacje wygra Chicago lub, jeszcze lepiej, Rio de Janeiro).

Perspektywa MMA na Olimpiadzie mnie nie emocjonuję, bo zdaję sobie sprawę z ewentualnej „utemperowanej” formy sportu, ale gdyby BJJ albo grappling dołączyło do programy skakałbym z radości. Wyroki MKOl są jednak niezbadane, z jednej strony wyrzucają baseball, nie chcą rugby a na programie nadal zostają takie „masowe” sporty jak pięciobój nowoczesny, pływanie synchroniczne czy taekwondo (które jest reliktem IO w Seulu) a piłka nożna jest jakimś kompromisem między amatorską ideą igrzysk a zawodowstwem i w efekcie ten turniej mało kogo obchodzi. Póki co w Pekinie, żeby odnaleźć łącznik z MMA będziemy musieli się zadowolić oglądaniem zapasów i judo i spekulowaniem czy ktoś z tych zawodników spróbuje swoich sił w klatce czy ringu.

Jedyny człowiek na świecie, który wkręcił się w MMA walką Arlovski vs. Eilers. Poliglota. Entuzjasta i propagator indonezyjskiego przemysłu tekstylnego. Warszawiak od kilku pokoleń i dumny z tego faktu. Nie zawsze pisze o sobie w trzeciej osobie ale kiedy to robi jest to w polu biografia na MMARocks.pl

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.