Conor

Kilka tygodni temu przegrałem walkę życia. Pieprzoną bitwę z pogranicza sportu i rozrywki dla naprutych kowbojów i ich plastikowych laluń, łaknących atencji jak narkoman kolejnej działki. Przegrałem starcie, które ustawiło mnie do końca życia, a zarazem dało mi lekcję zatytułowaną: “gdakanie do mikrofonu i jego konsekwencje”. Tak, Diaz kopnął mnie w dupę tak mocno, że okrążyłem kulą ziemską – a moje ego zrobiło sobie nawet po równiku wyścig NASCAR. Sflaczały chuderlak, który do oktagonu wszedł oderwany od fajki wodnej sprowadził mnie na ziemię –  nie! Mój Boże, którego nie ma… żeby to tak właśnie wyglądało. Sflaczały chuderlak, który do oktagonu wszedł oderwany od fajki wodnej obił mi gębę tak bardzo, że sam chciałem, aby walka znalazła się na ziemi, a kiedy tam się przeniosła, pokazał mi, czemu było to niewłaściwym życzeniem. Faktycznie. Gdy pewnego dnia uda wam się złapać złotą rybkę, zastanówcie się dobrze, o co tę kolorową sukę prosicie. Ta, którą ja trzymałem w garści, była wyjątkowo wredna.

Ale nie tylko ona delektowała się moją porażką… a może raczej klęską. Całe rzesze internetowych gamoni i ich mentalnych guru: pseudo-dziennikarzy udających, że mają o tym sporcie jakiekolwiek pojęcie – napawało się moim upadkiem. “Diaz ośmiesza McGregora” – przeczytałem w jednym szmatławcu. Rozumiecie? “Ośmiesza”. Gdyby nie ja, ty mały człowieczku o aparycji nadwornego błazna, dalej jadł byś ziemniaki posypane koprem i udawał, że smakujesz mule po prowansalsku. Mniejsza jednak o ciebie i tobie podobnych. Rzucam wam ochłapy ze swojego stołu, jedzcie, póki macie taką możliwość. Beze mnie wasz biznes na powrót przyjmie kształt dyni – tak. Wybije dwunasta, a wy znów będziecie kopciuchami umorusanymi gównem, z którego staracie się ulepić “gorący temat”. Taka wasza dola. Jesteście ode mnie zależni. Wiecie o tym, wiem o tym i ja. Wracając jednak do Diaza. Ten gość zalazł mi za skórę. Nie swoim gadaniem. Jego teksty spływały po mnie jak po kaczce. Chyba po prostu zapomniałem już, jak to jest, kiedy ktoś skopie ci dupsko. Pierwsze, co powiedziałem w myślach, gdy Dean unosił rękę Nate’a ku górze, brzmiało: “Więc to tak, przyjacielu.” Nie powiem, żeby było to przyjemnym uczuciem.

Równie podle musiał czuć się Dana, bo kiedy przyszedł do mnie po walce, wyglądał, jakby przed chwilą dowiedział się o ciężkiej chorobie. – Co ci jest, stary? To przecież ja przed momentem dostałem łomot na oczach milionów widzów, nie ty – powiedziałem. Nie odezwał się ani słowem. Gdybyście go tylko widzieli… stary piernik! Miał oczy jak pięciocentówki. Jakby tak w nie spojrzeć, można by było dostrzec, że w środku trzęsie się jak galaretka, mimo iż z zewnątrz starał się zachować spokój, jakiego należało oczekiwać od kogoś z jego pozycją. Dopiero po chwili wydusił z siebie pierwsze słowa. – I co teraz? – wydobył ledwo słyszalnym głosem. – Miałeś to wygrać… mówiłeś, że wygrasz! – ciągnął coraz donośniej. – Jesteśmy skończeni. Rozumiesz? Od razu mówiłem, że to chujowy pomysł! Trzeba było brać ten rewanż z Aldo – dodał i sięgnął do kieszeni, dobywając smartfona. – Przepraszam, gościu, był po prostu lepszy… był lepszy – odparłem wkurzony. – Lepszy? To ty miałeś być lepszy! Już nie pamiętasz jak mówiłeś: “mogę walczyć każdym”? A co by było, gdyby to był dos Anjos? Co by było? Ostatni raz dałem się nabrać na twoje pieprzenie – uciął i pokazał mi ekran swojego iPhone’a. Była na nim wiadomość od Lorenzo: “Jesteśmy w dupie, bracie.”

Rzeczywiście. Byliśmy w dupie. W ciemnej, śmierdzącej dupie, czekając, aż zrobimy “plusk” rozbijając się o taflę cuchnącej wody. Bo co niby mogliśmy zrobić? Porażka na oczach półtora miliona widzów… nie dało się tego przecież cofnąć. To jak spadnięcie z wysokiego konia: niby nic ci nie jest, ale wdrap się znów na wierzch tej bestii. Łatwo powiedzieć! Wtenczas rewanż z Diazem nie miał większego sensu, a przynajmniej tak nam się wydawało. – Kto kupi ponownie to gówno, kiedy nawet nie mamy dla niego porządnego papierka? – powiedział kilka dni później Dana. – Nie po tym, jak cię załatwił – ciągnął, a jego głos wędrował wewnątrz przewodów telefonicznych. Przyznałem mu w duchu rację. Nie po tym, jak załatwił mnie Nate. Dopiero kilka dni później dostałem olśnienia. Jasne, śmiejcie się. To naprawdę było olśnienie, najprawdziwsze, jak z filmu o Jezusie. A z resztą, jebać to! Po prostu popijałem whisky delektując się zapachem trunku oraz pieniędzy, które obracałem w palcach i wtedy coś zaskoczyło. Przecież rewanż z Diazem nie jest wcale taki bezsensowny! Nie na UFC 200. – pomyślałem. To co, że przegrałem, c’mon. Kto w MMA nie przegrywa? Ta wielka gala była… tfu! – będzie idealnym miejscem do powrotu wielkiego McGregora. – miałem już wtedy pewność. Wszystko było klarowne. UFC 200: McGregor vs. Diaz 2.

Dana nie od razu dał się przekonać. Kiedy przyleciałem do niego obgadać sprawę, ten łysy pierdziel wymyślał dziesiątki powodów, dla których ów rewanż nie powinien się odbyć. Za to ja na każdy jego argument odpowiadałem jednym, dla którego walka miała sens: pieniądze. Hałdy pieniędzy, które czekają, by się do nich dobrać. Raz za razem wypalałem mu w umyśle znak dolara, aż w końcu powiedział: “tak!” – i żebyście widzieli, jak mu się w tamtym momencie miska cieszyła! Mężczyzna może być tak szczęśliwy tylko dwa razy: kiedy żeni się z kobietą swego życia i kiedy dostaje od niej rozwód. No, i kiedy ma przed oczyma pieniądze, jakie zarobi dla niego Conor McGregor!! Starcie było klepnięte.

Wszystko było dobrze do momentu, w którym łysy nie zaczął “wyjeżdżać” z tym marketingowym pieprzeniem. Wiecie o co mi chodzi. Konferencja tu, konferencja tam. Więcej czasu spędziłbym w samolocie niż na sali treningowej, a tego nie chciałem. A przynajmniej nie przed tą walką. Ludzie mówią, że byłem chciwy i chciałem od UFC więcej kasy, ale to brednie. Jestem bogaty. Ustawiony do końca życia. Mógłbym dziś zakończyć karierę i resztę dni spędzić w luksusie, nie martwiąc się o nic. Chciałem po prostu dobrze przygotować się do pojedynku, chciałem dać łupnia temu skopconemu przygłupowi. Tylko o tym myślałem… taak – Diaz zalazł mi za skórę! Mówiłem już o tym. Niestety White upierał się, żebym pojawił się w Las Vegas na konferencji prasowej promującej galę. Tak, jakby 400 mln dolarów, które dla niego zarobiłem w przeciągu ostatnich miesięcy mu nie wystarczało. Nigdy nie uważałem, że chciwość jest zła, ale ten gość jest jakimś freakiem. Jest nienasycony. Nie obchodziło go, że zmieniłem otoczenie, że cały obóz przeniosłem na Islandię, gdzie moim jedynym celem był trening. – Zabierzemy twoją salę treningową z tej bezludnej wyspy, zrobimy to cegła po cegle, deska po desce, tak, że nawet nie zauważysz różnicy. Zabierzemy ją z tego krańca świata i postawimy naprzeciw jebanego MGM Grand, żebyś mógł prosto po konferencji wrócić do treningu. Nawet nie zauważysz, że jesteś w US – przekonywał. Najpierw argumentował, a później błagał. – Proszę cię Conor, nie rozpierdalaj nam interesu. Jeśli chcesz, to zapakuję całe to śmierdzące dorszem powietrze z tej wyspy do worków i przewiozę je prosto do Vegas, pojedź tylko na te cholerną konferencję! – ciągnął. Był naprawdę zdesperowany. Można było pomyśleć, że wciąga go wir, a ja jestem jedyną osobą, która może przyjść mu z ratunkiem… nie przyszedłem. Ani jemu, ani Lorenzo. Nie przyszedłbym wówczas na ratunek nawet samej Matce Teresie, choć muszę przyznać, że Fertitta prawie mnie złamał. Ma coś ze swoich włoskich przodków, skurkowaniec! Walić go. Irlandczycy też nie dadzą sobie w kaszę dmuchać. – Albo dacie mi się przygotować w spokoju, albo będziecie mieli problem – powiedziałem. – Przyjdę na wszystkie konferencje przed galą, ale w jakichś bzdetach w MGM brać udziału nie zamierzam. Jesteście mi to winni – rzuciłem w nich tymi słowami i wyszedłem z gabinetu. Chcieli wojny, będą ją mieli – pomyślałem.

„Zdecydowałem się przejść na emeryturę młodo. Dzięki za flotę. Do zobaczenia później.” – znacie tego tweeta, prawda? Każdy go zna! Mimo to ci durnie powtarzali, że skoro nie chcę promować walki, to nie zawalczę. Pobiłem twitterowy rekord Kobe’ego Bryanta, a oni cały czas powtarzali: “musisz wypełnić swoje zobowiązania, albo pojawisz się w LA, albo zdejmujemy cię z rozpiski”. W koło Macieju, jak jakieś katarynki. Ich desperacja zmieniła się w porządne wkurzenie… jedno z tych, w których jesteś w stanie umrzeć z głodu, byle by tylko twój kompan umarł wcześniej, abyś mógł patrzeć na jego cierpienie. Nie pozostało mi więc nic innego, jak zagrać va banque i zobaczyć, co się stanie. Piątkową konferencję oglądało pięćdziesiąt tysięcy widzów – phi! Gdybym się tam pojawił, pękło by trzysta tysięcy, a całość zostałaby wyświetlona ponad milion razy. Wiedziałem, że tak będzie. Podczas ostatniej rozmowy powiedziałem Danie: “Będziesz tam stał, jak cymbał i odpowiadał na pytania dotyczące mojej osoby. Reszta zawodników nie dostanie ani jednego pytania.” Niewiele się pomyliłem. White palił buraka za każdym razem, gdy ktoś zagadnął go na temat walki. Zresztą sami widzieliście. Starał się robić dobrą minę do złej gry, ale widać było, że nie za bardzo panuje nad sytuacją i nie wie, jak ostatecznie zdoła wybrnąć z tego bagna. Jest jednak skłonny zagłodzić się na śmierć, byleby tylko ukarać mnie – zrobić ze mnie kozła ofiarnego, mającego służyć za przykład dla innych. Ale wiecie co? Mnie nie pokona. Z każdym dniem tej afery staję się silniejszy. Fani są ze mną, dają mi wsparcie. Twitter aż trzeszczy od wiadomości o mnie, #YourMove można już chyba uznać moim prywatnym hashtagiem. Może nawet zrobię z niego swoje epitafium. Rosnę w siłę i kiedy zdecyduję się na powrót do oktagonu, UFC 200 nie będzie mi do niczego potrzebne. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.

I w taki sposób skończyło się moje promowanie UFC 200. Nawet, kiedy nie chciałem tego robić, powiększałem rozgłos tej gali! Taki już jestem, takiego mnie pożądacie. Tak samo Dana i włoscy bracia – nawet, jeśli nie chcą tego przyznać głośno. Wasz ruch panowie. Tutaj nic się nie zmieniło. Zdołacie przełknąć dumę?

– Tekst jest fikcją literacką i luźną interpretacją zaistniałej sytuacji.

——————————————————————————————————————————————

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

69 KOMENTARZE

  1. @Jakub Bijan zajebisty tekst!! zrob to na angielski i wyslij temu kolesiowi co parodiował conora de niro i tysona jak on to  zagra Conorem i Dana to macie oscara!!!:OK::OK::OK::applause::applause::applause::applause::applause::tiphatb::tiphatb::tiphatb::tiphatb:

  2. Świetny tekst. A UFC 200 tym burdelem i zamieszaniem zostało bardziej wypromowane niż gdyby Conor pojechał na tą konferencję.

  3. HAHHAHAHA jak baba, taki kozak a okazał się psychicznie słaby.

    Kolejny z serii kozak w gadce, a co do czego załamanie xD

    Beka z Conora xD

  4. Co to, kurwa jest? Przepraszam, ale proponuję to przenieść do jakiejś grupy z bajkami, bo być może ktoś pomyśli, że jest to prawdziwa historia. Poziom dialogów w tym tekście jest tak prawdziwy jak pieniądze w Monopoly.

    Jeżeli mogę wyrazić zdanie – nie rób tego więcej, proszę.

  5. Ciekawa próba, może nawet bliska prawdy. Jako że zaczynałem od oglądania K-1 czy Pride w zamierzchłych czasach, smutno mi nieco, kiedy widzę obecne trendy na rynku MMA. W szczegółach tekst jest domysłem, ale ogólne ramy są jak najbardziej prawdziwe. Brakuje mi czasów, kiedy mawiało się, że nie ma ludzi z czystym rekordem (w K-1 to właściwie niewykonalne było), a mimo wszystko to byli prawdziwi wojownicy, godni podziwu. Teraz, zamiast zawodników z krwi i kości (no i z anabolików), chyba bardziej podziwia się jakieś kreacje na herosów nie do pobicia, wszyscy pragną dominatorów absolutnych – jakby świat miał się zawalić.

  6. Co to, kurwa jest? Przepraszam, ale proponuję to przenieść do jakiejś grupy z bajkami, bo być może ktoś pomyśli, że jest to prawdziwa historia. Poziom dialogów w tym tekście jest tak prawdziwy jak pieniądze w Monopoly.

    Jeżeli mogę wyrazić zdanie – nie rób tego więcej, proszę.

    Proponuję poznać znaczenie słów artykuł, publicystyka.

  7. Co to, kurwa jest? Przepraszam, ale proponuję to przenieść do jakiejś grupy z bajkami, bo być może ktoś pomyśli, że jest to prawdziwa historia. Poziom dialogów w tym tekście jest tak prawdziwy jak pieniądze w Monopoly.

    Jeżeli mogę wyrazić zdanie – nie rób tego więcej, proszę.

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Publicystyka

    Pozdrawiam.

  8. HAHHAHAHA jak baba, taki kozak a okazał się psychicznie słaby.

    Kolejny z serii kozak w gadce, a co do czego załamanie xD

    Beka z Conora xD

    Wiesz, że to tekst Jakuba Bijana, a nie słowa McGregora?

  9. Co to, kurwa jest? Przepraszam, ale proponuję to przenieść do jakiejś grupy z bajkami, bo być może ktoś pomyśli, że jest to prawdziwa historia. Poziom dialogów w tym tekście jest tak prawdziwy jak pieniądze w Monopoly.

    Jeżeli mogę wyrazić zdanie – nie rób tego więcej, proszę.

    Takie artykułu ukazują się tu raz na rzadko. Co Ci przeszkadza?

  10. O w końcu Conor! dawno nic o nim nie było słychać 🙂

    Conor generuje klilnięcia, nie wiem o co ból dupy. Chciał Jakub o tym napisać to napisał. 🙂

  11. Świetny artykuł. Nie zdziwiłbym się gdyby słowo w słowo tak było. Tłumaczcie na angielski i wrzućcie w świat to rozejdzie się szerokim echem.

  12. ——————————————————————————————————————————————

    To ta słynna linia "poniżej kończymy ze spamem"? :werdum:

  13. Zajebiste :boss: Też uważam, że powinieneś coś takiego wypuścić na większą skale w angielskim. To by było coś 😎

  14. Coor nie conor coraz nardziej sie osmiesza ,zaistnial dzieki ufc ,podwazenie pozycji lysego to jednak szopka , patowa sytuacja  ,Dla raudego jest miejsce w wresllingu tam dopiero kase wyrwie

  15. Pewnie Dana zapłacił Conorowi za to by odmówił walki z Natem jeszcze więcej niż dostałby za pojawienie się na gali.

    Bo:

    Teraz ma UFC 200 wypromowane tak, że wygeneruje większy zysk niż wersja z walką Nate vs Conor 2.

    Przy czym zachował sobie dodatkową rekordową gale, np UFC 205 , gdy Conor się w końcu pojawi z wielkim hukiem po tym zamieszaniu.

  16. Proponuję poznać znaczenie słów artykuł, publicystyka.

    + @respect,

    A ja proponuję poznać znaczenie zwrotu: "subiektywna opinia".

    Panowie, Wam może się podobać – do mnie nie trafił ten tekst. Wy wyrażacie swoją aprobatę, a ja przeciwnie. Normalna rzecz. Nie umniejszam Wam, ponieważ macie inne odczucia, niż ja. Wiem, że tekst ten jest luźną interpretacją ostatnich wydarzeń, ale scenariusz ten kłóci się z moim obrazem (być może z Waszym się pokrywa i tu nie ma problemu z mojej strony). Największe zastrzeżenia mam do poziomu dialogów. Zresztą, Jakub doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jego styl mi się nie podoba i chyba nie ma z tym problemu. Pisze publicznie, więc jest poddany krytyce.

    PS: Nie róbmy z siebie idiotów pisząc takie komentarze, jak ten o zaznajamianiu się z pojęciami. Tak się składa, że akurat tym razem to zły adres, bo mój zawód wymaga tego, bym te pojęcia znał. I być może właśnie dlatego nie podniecam się każdym tekstem. Nie krytykujcie mnie za to, że nie czekam z tzw "chujem w ręku" na wszystko, co ma więcej znaków, niż przeciętny news i oznaczenie "publicystyka".

    @mmag

    Tekst mi się nie spodobał. Brak tu też wyraźnego zaznaczenia, że jest to fikcja literacka. A, jak widać nie wszystkim udało się to wychwycić. Stąd apel o przeniesienie.

  17. kur.wa cofam ostatnie wypociny myslalem ze to oryginalne wypowiedzi macrudeego ,,ale  tekst w pyte grat MEN!!!! Bijano niezle hehehe

  18. + @respect,

    A ja proponuję poznać znaczenie zwrotu: "subiektywna opinia".

    Panowie, Wam może się podobać – do mnie nie trafił ten tekst. Wy wyrażacie swoją aprobatę, a ja przeciwnie. Normalna rzecz. Nie umniejszam Wam, ponieważ macie inne odczucia, niż ja. Wiem, że tekst ten jest luźną interpretacją ostatnich wydarzeń, ale scenariusz ten kłóci się z moim obrazem (być może z Waszym się pokrywa i tu nie ma problemu z mojej strony). Największe zastrzeżenia mam do poziomu dialogów. Zresztą, Jakub doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jego styl mi się nie podoba i chyba nie ma z tym problemu. Pisze publicznie, więc jest poddany krytyce.

    PS: Nie róbmy z siebie idiotów pisząc takie komentarze, jak ten o zaznajamianiu się z pojęciami. Tak się składa, że akurat tym razem to zły adres, bo mój zawód wymaga tego, bym te pojęcia znał. I być może właśnie dlatego nie podniecam się każdym tekstem. Nie krytykujcie mnie za to, że nie czekam z tzw "chujem w ręku" na wszystko, co ma więcej znaków, niż przeciętny news i oznaczenie "publicystyka".

    @mmag

    Tekst mi się nie spodobał. Brak tu też wyraźnego zaznaczenia, że jest to fikcja literacka. A, jak widać nie wszystkim udało się to wychwycić. Stąd apel o przeniesienie.

    Spoko stary. Tu nie chodzi o to czy to się Tobie podoba czy nie. Jak najbardziej może Ci się nie podobać. Masz do tego prawo.

    Tylko, że mówisz, że wiesz co to publicystyka a piszesz, że:

    "Przepraszam, ale proponuję to przenieść do jakiejś grupy z bajkami, bo być może ktoś pomyśli, że jest to prawdziwa historia. Poziom dialogów w tymtekście jest tak prawdziwy jak pieniądze w Monopoly. "

    Tego nie rozumiem.

    To tak jakby oglądać film fantastyczny a później wkurwiać się na autora za to, że było w nim UFO.

  19. Conor generuje klilnięcia, nie wiem o co ból dupy. Chciał Jakub o tym napisać to napisał. 🙂

    jaki ból dupy? synek ja się ciesze, że mogę poczytać o nim

  20. Tekst mi się nie spodobał. Brak tu też wyraźnego zaznaczenia, że jest to fikcja literacka. A, jak widać nie wszystkim udało się to wychwycić. Stąd apel o przeniesienie.

    Apla "Publicystyka" ci nie wystarcza? Chyba nie myślałeś, że Conor poszedł w ślady PJ i pisze felietony dla Rocksów.

    BTW @Jakub Bijan spokojnie możesz ogarniać bycie ghost wrighterem Conora:OK:

  21. Czytałem z zapartym tchem i do końca myślałem, że to słowa Conora. Choć nie jestem jego fanem, to należą się po raz kolejny brawa dla redaktora za interesujący tekst.

  22. Jakub Bijan, rozdwojenie jaźni. Radziłbym na końcu tekstu napisać, że tekst jest zmyślony, a ta opowieść jest inspirowana wydarzeniami na faktach.

  23. To ta słynna linia "poniżej kończymy ze spamem"?

    Zapomniałem edytować na forum. Na głównej mamy tę wstawkę o transmisji UFC w ESC (niestety na razie w każdym wpisie – ale @Dzihados obiecał naprawić :D) i w ten sposób oddzieliłem tekst właściwy. Na forum niepotrzebne.

    Zresztą, Jakub doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jego styl mi się nie podoba i chyba nie ma z tym problemu. Pisze publicznie, więc jest poddany krytyce.

    Dokładnie tak. Choć jestem mile zaskoczony, że przeczytałeś – byłem przekonany, ze omijasz z daleka. Zgodnie z sugestią dodałem info o tym, że to bujdy na resorach:)

    Dlaczego przeczytałem to teraz a nie do poduszki. Jakbym miał dzieci kazałbym to im to przeczytać.

    Że ma działanie usypiające? 😀

    @Jakub Bijan niedługo będziesz musiał na końcu każdego tekstu dodawać, że masz w dupie hejterow, leszczy i zlamasow i żeby sami napisali lepiej!

    Liżcie jajka moim psom, balasy!

  24. Komiksowy klimat, dobra robota,

    Swoją drogą komiks o mma, ufc czy jakoś w temacie mógłby być udanym projektem, mark maj łords; )pzdr

  25. Dobre.

    W pewnym momencie wyobraziłem sobie samotny, zaniedbany nagrobek ze wspomnianym w tekście epitafium. Conor mcFailure-historia nieznana.

  26. Przecież od razu widać, że to ironia :mamed:  Ale tak właśnie wygląda druga pod względem prawdopodobieństwa wersja wydarzeń :DC:

    1 akapit- :razz:ray::razz:ray:

    2 akapit- :razz:ray:

    3 akapit- :razz:ray::razz:ray:

    SPOILER

    Proszę cię Conor, nie rozpierdalaj nam interesu. Jeśli chcesz, to zapakuję całe to śmierdzące dorszem powietrze z tej wyspy do worków i przewiozę je prosto do NY

    :razz:ray::razz:ray:

    SPOILER

    Mężczyzna może być tak szczęśliwy tylko dwa razy: kiedy żeni się z kobietą swego życia i kiedy dostaje od niej rozwód.

    :razz:ray::razz:ray::razz:ray:

  27. Miałem mocną bekę jak to czytałem, dopiero mina mi zrzedła jak trafiłem na komentarze osób, które odebrały to na serio. Kurwa. Czytelnictwo w Polsce aż tak upada, że ironia, która aż krzyczy, szarpie odbiorcę za fraki i co jakiś czas sprzedaje plaskacza, nie jest wychwytywana na pierwszy rzut oka? W dodatku wpis oznaczony jako "publicystyka", a autorem jest @Jakub Bijan znany z podobnego stylu 🙂

  28. Hehehe. Jestem z nich dumny;)

    To drugie jest tak dobre, iż myślałem, że to znane powiedzenie, które mi umknęło. Zaczynając czytać to zdanie już podświadomie czułem, że mogę zaakceptować tylko jedno zakończenie i je otrzymałem :OK:

    #szczęśliwystarykawaler

  29. Miałem mocną bekę jak to czytałem, dopiero mina mi zrzedła jak trafiłem na komentarze osób, które odebrały to na serio. Kurwa. Czytelnictwo w Polsce aż tak upada, że ironia, która aż krzyczy, szarpie odbiorcę za fraki i co jakiś czas sprzedaje plaskacza, nie jest wychwytywana na pierwszy rzut oka? W dodatku wpis oznaczony jako "publicystyka", a autorem jest @Jakub Bijan znany z podobnego stylu 🙂

    i Tu sie panie  Maras mylisz troszke ,zalezy jeszcze jak sie wpadnie na taki tekst ,jak pominiesz naglowek ,zapomnisz ze jest wogole ,,wczujesz sie w ten tekst to zadziala na wyobraznie

  30. O raju… tekst mega napisany jeśli chodzi o styl, pomysł i w ogóle wrażenie nieodparte jakie się ma po jego przeczytaniu, że to mogłyby być słowa samego Conor'a. Ale szczerze tak patrząc z mojej perspektywy (osoby, która szczerze rudego nienawidzi i na każdym kroku daje o tym znać) to czym dłużej to czytałem tym ciężej było. Mam dziwne wrażenie, że pobudki autora do napisania tego epickiego dzieła wynikają z jego ślepego uwielbienia McGregorka, chęci wczucia się w niego i tym samym zbudowania twardej linii obrony dla jego aroganckiej, cwanej i rudej dupy. I to mnie właśnie boli najbardziej, bowiem o ile tekst (jak już wspomniałem) stoi wg mnie stylistycznie na wysokim poziomie tak już nie mogę się pogodzić z myślą, że jest on o Conorze – wyolbrzymia go tak, wynosi na wyżyny, na piedestał mma, niemalże go idealizuje a miesza z błotem wyraźnie cały zarząd ufc i samego Diaz'a, który pokonując rudego zrobił w mojej opinii więcej dobrego dla tego sportu niż jego oponent. Ponad to dodam jeszcze, że autor sprawia wrażenie (poprzez napisanie takiego tekstu) jakby ślepo wierzył w tą bajeczkę jakoby Irol nie chciał faktycznie przyjechać na konferencje, żeby kręcić filmiki promocyjne, itp. a przecież jeszcze rok temu angażował się bardzo ochoczo jak nikt w tego typu działania. Poza tym zaznaczał wielokrotnie, że czerpie z tego przyjemność.

    Podsumowując – tekst kapitalnie napisany. A co do Conor'a: "Dont't be scared homie"…

  31. Mam dziwne wrażenie, że pobudki autora do napisania tego epickiego dzieła wynikają z jego ślepego uwielbienia McGregorka, chęci wczucia się w niego i tym samym zbudowania twardej linii obrony dla jego aroganckiej, cwanej i rudej dupy. I to mnie właśnie boli najbardziej, bowiem […] wyolbrzymia go tak, wynosi na wyżyny, na piedestał mma, niemalże go idealizuje a miesza z błotem wyraźnie cały zarząd ufc i samego Diaz'a, który pokonując rudego zrobił w mojej opinii więcej dobrego dla tego sportu niż jego oponent. Ponad to dodam jeszcze, że autor sprawia wrażenie (poprzez napisanie takiego tekstu) jakby ślepo wierzył w tą bajeczkę jakoby Irol nie chciał faktycznie przyjechać na konferencje, żeby kręcić filmiki promocyjne, itp. a przecież jeszcze rok temu angażował się bardzo ochoczo jak nikt w tego typu działania. Poza tym zaznaczał wielokrotnie, że czerpie z tego przyjemność..

    Hehe nie, zupełnie nie. Po prostu chciałem napisać "wersję Conora" w postaci opowieści. Dla przykładu, zobacz kto jest autorem cytowanego sformułowania:))

    >>>“Diaz ośmiesza McGregora” – przeczytałem w jednym szmatławcu. Rozumiecie? “Ośmiesza”. Gdyby nie ja, ty mały człowieczku o aparycji nadwornego błazna, dalej jadł byś ziemniaki posypane koprem i udawał, że smakujesz mule po prowansalsku.<<<

    http://www.mmarocks.pl/nate-diaz/diaz-osmiesza-mcgregora-zmusza-go-do-ucieczki-do-parteru-chwile-pozniej-poddaje

  32. O raju… tekst mega napisany jeśli chodzi o styl, pomysł i w ogóle wrażenie nieodparte jakie się ma po jego przeczytaniu, że to mogłyby być słowa samego Conor'a. Ale szczerze tak patrząc z mojej perspektywy (osoby, która szczerze rudego nienawidzi i na każdym kroku daje o tym znać) to czym dłużej to czytałem tym ciężej było. Mam dziwne wrażenie, że pobudki autora do napisania tego epickiego dzieła wynikają z jego ślepego uwielbienia McGregorka, chęci wczucia się w niego i tym samym zbudowania twardej linii obrony dla jego aroganckiej, cwanej i rudej dupy. I to mnie właśnie boli najbardziej, bowiem o ile tekst (jak już wspomniałem) stoi wg mnie stylistycznie na wysokim poziomie tak już nie mogę się pogodzić z myślą, że jest on o Conorze – wyolbrzymia go tak, wynosi na wyżyny, na piedestał mma, niemalże go idealizuje a miesza z błotem wyraźnie cały zarząd ufc i samego Diaz'a, który pokonując rudego zrobił w mojej opinii więcej dobrego dla tego sportu niż jego oponent. Ponad to dodam jeszcze, że autor sprawia wrażenie (poprzez napisanie takiego tekstu) jakby ślepo wierzył w tą bajeczkę jakoby Irol nie chciał faktycznie przyjechać na konferencje, żeby kręcić filmiki promocyjne, itp. a przecież jeszcze rok temu angażował się bardzo ochoczo jak nikt w tego typu działania. Poza tym zaznaczał wielokrotnie, że czerpie z tego przyjemność.

    Podsumowując – tekst kapitalnie napisany. A co do Conor'a: "Dont't be scared homie"…

    Hehe akurat osobiscie Epos Autora odzczytalem jaka niezla ironie ale moze tak mialo byc

  33. Hehe nie, zupełnie nie. Po prostu chciałem napisać "wersję Conora" w postaci opowieści. Dla przykładu, zobacz kto jest autorem cytowanego sformułowania:))

    >>>“Diaz ośmiesza McGregora” – przeczytałem w jednym szmatławcu. Rozumiecie? “Ośmiesza”. Gdyby nie ja, ty mały człowieczku o aparycji nadwornego błazna, dalej jadł byś ziemniaki posypane koprem i udawał, że smakujesz mule po prowansalsku.<<<

    http://www.mmarocks.pl/nate-diaz/diaz-osmiesza-mcgregora-zmusza-go-do-ucieczki-do-parteru-chwile-pozniej-poddaje

    Swoją drogą, widzę @Jakub Bijan , że masz swoich fanów oraz krytyków. Powoli doganiasz popularnością byłego redaktora mma rocks, a obecnie kontrowersyjnego menedżera. Jakubie, idź tą drogą!

  34. Jak czytam ten tekst, to mam wrażenie jakby to pisał Jordan Belfort. Czytając ten tekst publicystyczny, po dwóch zdaniach miałem już w głowie widok z kartek, na których Wilk z Wall Street zostawił opis swych przygód.

    I bardzo mi się to podoba!

  35. Hehe nie, zupełnie nie. Po prostu chciałem napisać "wersję Conora" w postaci opowieści.

    Ufff, pocieszyłeś mnie co nieco 😉 Ale skąd się zatem wzięła chęć do napisania takiego – jakby nie patrzeć przemyślanego, skonstruowanego skrupulatnie tekstu?? Co było tutaj motorem napędowym?

    Sorry, że tak drążę ale mnie to ciekawi

  36. Jak ostatnio myślałem o tej sytuacji to doszedłem do bardzo podobnych wniosków jak autor tekstu. Ale to jak zostały ubrane w słowa zasługuje na duży SZACUNEK!

  37. Ale skąd się zatem wzięła chęć do napisania takiego – jakby nie patrzeć przemyślanego, skonstruowanego skrupulatnie tekstu?? Co było tutaj motorem napędowym?

    Czy ja wiem? Po prostu miałem ochotę go napisać – sprawiło mi to frajdę. Może też chciałem się trochę sprawdzić w takiej konwencji:)

  38. i Tu sie panie  Maras mylisz troszke ,zalezy jeszcze jak sie wpadnie na taki tekst ,jak pominiesz naglowek ,zapomnisz ze jest wogole ,,wczujesz sie w ten tekst to zadziala na wyobraznie

    Jak się pochodzi z planety "wogoli", to faktycznie można przeoczyć tak ważne części tekstu, jak nagłówek 😆 No offence, ale nie dziwi mnie zbytnio, że mogłeś "przegapić" nagłówek.

  39. wyolbrzymia go tak, wynosi na wyżyny, na piedestał mma, niemalże go idealizuje a miesza z błotem wyraźnie cały zarząd ufc

    Ale w pierwszej części tekstu jest też o wydętym jak równik ego Conora, które zaprowadziło ich wszystkich do ciemnej, śmierdzącej dupy 🙂

  40. Czy ja wiem? Po prostu miałem ochotę go napisać – sprawiło mi to frajdę. Może też chciałem się trochę sprawdzić w takiej konwencji:)

    Sprawdziłeś się Panie i to sprawdziłeś wzorowo. Powinieneś za to dostać nagrodę Pulitzera. Ale szkoda, że nie napisałeś czegoś takiego…hmmm…np. z perspektywy Diaz'a – to byłby wyczyn 😀

  41. @Jakub Bijan – a nie chodziło raczej o konferencje w LV zamiast w NY?

    Zdecydowanie. Poprawione. Nie wiem, skąd to NY wziąłem. Dzięki.

    Sprawdziłeś się Panie i to sprawdziłeś wzorowo. Powinieneś za to dostać nagrodę Pulitzera. Ale szkoda, że nie napisałeś czegoś takiego…hmmm…np. z perspektywy Diaz'a 😀

    Dzięki. Może nie w tym klimacie, ale o braciach jest mój (bardzo) obszerny tekst w najnowszym Fight Expert Magazine. Jakieś sześć stron:)

  42. Spoko stary. Tu nie chodzi o to czy to się Tobie podoba czy nie. Jak najbardziej może Ci się nie podobać. Masz do tego prawo.

    Tylko, że mówisz, że wiesz co to publicystyka a piszesz, że:

    "Przepraszam, ale proponuję to przenieść do jakiejś grupy z bajkami, bo być może ktoś pomyśli, że jest to prawdziwa historia. Poziom dialogów w tymtekście jest tak prawdziwy jak pieniądze w Monopoly. "

    Tego nie rozumiem.

    To tak jakby oglądać film fantastyczny a później wkurwiać się na autora za to, że było w nim UFO.

    Nie, nie 😉 Zupełnie nie tak 😉 Chodzi mi o sztuczność. Wiesz, oglądasz dobry film i dialogi, które słyszysz wydają Ci się prawdopodobne. A czasem oglądasz Trudne Sprawy i zastanawiasz się kto tak by ujął w słowa daną sytuację. Czujesz, że jest nikła szansa, by bohater, który wypowiada daną kwestię mógłby to powiedzieć w rzeczywistości.

    To, że Jakub Bijan użył w tekście dialogów zmyślonych jest oczywiste i może niezbyt się precyzyjnie wyraziłem.

    +@Jakub Bijan

    Oczywiście, czytam wszystkie Twoje teksty, które pojawiają się na rocksach. Jedne podobają mi się bardziej, inne mniej. W ostatnich tworach fajne jest to, piszesz bardziej treściwie, nie przesadzając z formą. Przepraszam, że tak Cię oceniam. Twój dorobek jest o wiele większy, niż mój i być może nie mam prawa. Następnym razem postaram się, by mój komentarz był mniej emocjonalny, bo to było zbędne. I za to mi wstyd. W każdym razie uważam, że naprawdę umiesz pisać i stąd może to krytyczne oko. Masz swój styl i dlatego tylko na Twoje teksty patrzę w taki sposób. Z przyjemnością prześlę Ci moje artykuły i chętnie posłucham Twoich zastrzeżeń. Po tym, na co sobie pozwalam masz do tego pełne prawo 😉 Serdecznie Cię pozdrawiam i wybaczcie mi offtop.

  43. Hehehe. Z tych dwóch tekstów jestem mocno dumny;)

    te dwa teksty nie tylko zrobily mi wieczor, ale chyba zapamietam je do kiedy tylko, cholera, pamiec mi na to pozwoli 😀

  44. Dzięki. Może nie w tym klimacie, ale o braciach jest mój (bardzo) obszerny tekst w najnowszym Fight Expert Magazine. Jakieś sześć stron:)

    Wiem, wiem. Mam najnowszy egzemplarz Fight Expert'a i już w większości przestudiowany. Tekst o Diaz'ach nie bez kozery najciekawszy chyba z całego czasopisma 😉

  45. Nie czytalem komentarzy tutaj. Ale w kilku poprzednich topikach zauwazylem duzo mylnych interpretacji. Prawda jest taka, ze jezeli UFC musialoby poswiecic 400 milionow albo nawet 1 mld w celu obrony swojego planu biznesowego to oni to zrobia, Conor kazdym swoim wpisem pogarsza swoja pozycje i jest na przegranej pozycji…. Fertittas i Dana doskonale wiedza co dzieje sie w boksie i jak temu sie przecistawic…. Ci ludzie mysla dlugofalowo bo nie sa w tym biznesie zeby zarobic 400 milionow ktore im dal Conor ale 400 triliardow i taka jest prawda…

  46. Propsy za tekst, naprawdę fajnie się to czyta 🙂

    Co do samej sytuacji – z dnia na dzień jestem co raz spokojniejszy o to, że Conor na UFC 200 jednak zawalczy.

  47. (18+)

    Wszedłem dla cycków, a tu Bijan znowu nabija lajki.

    Ja właśnie nie dam lajka, bo nie ma cycków, uhuehuehue!

    Fajna interpretacja bieżących wydarzeń, o ile takie teksty nie są publikowane zbyt często, to bardzo fajnie od czasu do czasu cuś takiego przeczytać :OK: