Większość osób kojarzy gry takie jak UFC Undisputed czy MMA od Electronic Arts. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę z istnienia tych mniej popularnych i zapomnianych już przez czas produkcjach. Praktycznie nikt nie umiałby odpowiedzieć na pytanie jaka była pierwsza gra MMA. Stąd właśnie pomysł na ten przegląd. Czyli o bijatykach, które zaczynały raczkować w tematyce Mixed Martial Arts.

Pierwszym tytułem mającym zasady zbliżone pod MMA był Astral Bout. Gra ta licencjonowana była przez Fighting Network Ring, czyli japońską organizację zrzeszającą pro wrestling oraz MMA. Żeby jednak oddać sprawiedliwość produktowi trzeba sięgnąć trochę w głąb historii.  Fighting Network Ring popularnie zwane jako RINGS zostało założone przez Akirę Maede w 1991 roku i od początku istnienia wspierało pro wrestling. Promocja MMA natomiast zaczęła się dopiero od 1995 roku. Stąd wydana w 1992 gra Astral Bout nie mogła bezpośrednio nawiązywać do wszechstylowej walki, gdyż ta jeszcze formalnie nie była promowana. Teoretycznie więc chcąc nie chcąc musiano bazować na licencji pro wrestlingu.

Dlaczego więc produkt ten jest uznawany jako prekursor wszystkich gier MMA? Wszystko za sprawą japońskiego folkloru. Należy sobie przypomnieć w tym miejscu, że niektóre odmiany pro wrestlingu w kraju kwitnącej wiśni, czasami bliżej miały do konfrontacji stylów niż do widowiska do którego jesteśmy dziś przyzwyczajeni. Po raz kolejny musimy się cofnąć, tym razem do 1985 roku, kiedy to Satoru Sayama chciał stworzyć „poważny wrestling” dając życie Shooto. Stąd właśnie można śmiało zaakceptować fakt, że mimo iż gra Astral Bout miała licencje na bazie wrestlingu, to jest seniorem rodu gier spod znaku MMA. 

Sama gra zresztą udowadnia to bardzo szybko, dając nam do wyboru zawodników wywodzących się z wrestlingu, judo, sambo, boksu, czy karate. Czyli jest to esencja raczkującego MMA. Konfrontacja sztuk walki. Dokładnie tak jak zaczynało UFC w 1993 roku. Wracając do gry, ta oferowała nie tylko zróżnicowanie stylowe, ale również walkę w stójce oraz w parterze. Można było boksować, można też było założyć przeciwnikowi balachę. Gra doczekała się trylogii. Kolejno Astral Bout 2: The Total Fighters z 1994 oraz Astral Bout 3: Rings z 1995.

W czasie kiedy wychodzi trzecia część Astral Bout, na arenę wkracza seria Fire Pro Wrestling. Gry z tej rodziny pojawiły się na różnych platformach, od Gameboy Advance przez Playstation, na Dreamcascie skończywszy. Podobnie jak w wielu następnych tytułach, również i tutaj mamy do dyspozycji masę stylów. Wrestling, lucha-libre, shootfighting, mixed martial arts – do wyboru do koloru. Seria ta warta jest przypomnienia, gdyż jako jedna z pierwszych (o ile nie jest ona pierwsza) wprowadza oktagon zamiast ringu.

[youtube id=YLUN6PqZobo]

W międzyczasie pojawiło się sporo gier traktujących o konfrontacji sportów walki, jednak w tekście tym skupimy się tylko na tych, które w swoim gameplay’u miały zaimplementowany parter jako grywalny składnik.

Skaczemy więc do roku 1997, kiedy to na Playstation wyszła gra Fighting Network Rings, opierająca się na organizacji, którą wyżej już opisywaliśmy. Tytuł był praktycznie jej wirtualnym odzwierciedleniem. Można było zmiękczyć przeciwnika w stójce po czym wywrócić go i próbować dźwigni. Jednocześnie dobrym kopnięciem można było zaliczyć ciężki nokaut na oponencie.

[youtube id=0veiSZ6QEkc]

A w 1999 powstaje kolejna gra quasi MMA: Buriki One: World Grapple Tournament ’99 in Tokyo. Tym razem zrobiona przez znane studio SNK. Jak zwykle zawodnicy podzieleni są na style, które reprezentują, a te z kolei zostały wręcz fantastycznie odwzorowane. Bokser ma książkowe ruchy, a zapaśnik rzuca się na stopy i gdy już złapie, to nie puści dopóki nie przewróci. Parter oczywiście istnieje również w śladowych ilościach.

[youtube id=r9AX37hZRd8]

(0:45)

Dokładnie rok później wychodzi Virtual Pro Wrestling 2. Warto zaznaczyć, że ta gra oraz Buriki One, wyszły tylko w Japonii i nie miały ogólnoświatowej premiery. VPW 2 to typowa produkcja  wrestlingowa, jednak wyróżnia ją tryb MMA w którym możemy powalczyć na zasadach shootfighting. Tytuł ten oferuje możliwość zakończenia walki przez submission. Także mimo wrestlingowej koncepcji, tryb MMA czyni z niego pozycję wpisującą się kanon gier o mixed martial arts. Nadal jednak jesteśmy jeszcze w czasach, gdzie cyrkowość i wrestling jest czynnikiem dominującym.

A czasy te kończą się w sierpniu 2000 roku. Na scenę wkracza pierwsza gra Ultimate Fighting Championship, czyli popularne UFC! To co było charakterystyczne w tym tytule i najbardziej cieszyło, to brak wrestlingu – zwykły fakt, iż powstała duża gra, która w całości opierała się na MMA, a nie udostępniała tylko tego trybu jako dodatek. Narodził się wtedy nowy gatunek poważnie traktujący tematykę mieszanych sportów walki.

[youtube id=lV2YiK3_o4U]

Stójka w grze była uproszczona, jednak to co zachęcało, to rozbudowany (w porównaniu do poprzedników) parter. Produkt ten początkowo powstał na konsolę Sega Dreamcast, później zrobiono konwersję na Playstation oraz Gameboy Color (sic!). Można było grać całą ówczesną śmietanką jak Chuck Liddell czy Tito Ortiz. Ciekawie rozwiązano również kwestie „create a fighter”, gdzie mogliśmy stworzyć swojego własnego zawodnika, ucząc go nowych ciosów oraz technik. Gra zachwycała swoją grafiką oraz bardzo prawdziwym zachowaniem fighterów. Jak na rok 2000, Ultimate Fighting Championship było naprawdę świetną pozycją, która wyprzedzała konkurencje o kilka kroków, a na dodatek wyznaczała nowe trendy w erze symulatorów walki.

Trzy lata później swoją grę wypuszcza główny konkurent UFC czyli PRIDE. Co ciekawe deweloperem jest ta sama firma, czyli Anchor Inc. A trzy lata to jednak bardzo długi czas w branży gier wideo. Mimo podobieństw obu tytułów, najnowsze dzieło tej firmy wyraźnie wybija się naprzód kolejki. Walka jest jeszcze realniejsza, a grafika piękniejsza. Co jednak jest normalne jeżeli weźmiemy pod uwagę to, iż produkcja ta wyszła na szóstą generację konsol, podczas gdy poprzednie UFC zostało stworzone jeszcze na piątą. Kiedy gra wychodziła, PRIDE był praktycznie na szczycie. Warto wspomnieć takie imprezy jak Pride Final Conflict 2003, gdzie niezapomnianą walkę stoczył Quinton „Rampage” Jackson z Wanderlei Silvą. Jakiś czas później zorganizowano także Pride Total Elimination 2003, z równie wspaniałymi, lub wręcz legendarnymi już walkami. I w ten właśnie rok wbija się gra. Zawodnicy PRIDE’u zaczynali być coraz bardziej rozpoznawalni. Możliwość zagrania swoimi idolami dodatkowo podwyższała atrakcyjność produkcji. A sequel w postaci Pride GP Grand Prix 2003 wzbogacał ten roster o Fedora Emelianenko, Cro Copa i innych, których zabrakło w pierwszej części.

Mimo kilku wad w postaci złej detekcji kolizji czy przenikaniu przez liny, gra została dobrze odebrana przez fanów gatunku – aczkolwiek nie odniosła kasowego sukcesu. Być może powodem tego był przesyt jaki zapewniła rynkowi ZUFFA. W obrocie poza nestorem rodu, były już dostępne trzy gry z serii (UFC: Tapout (Xbox) UFC: Throwdown (Nintendo GameCube, PlayStation 2) UFC: Tapout 2 (Xbox)). Oceniając z perspektywy czasu, PRIDE wybijał się spośród tych produkcji, a granie w tytuł sprawiało ogromną radość.

Po grach stricte nastawionych na MMA, pora znów wrócić do wrestlingu. King of Colosseum II, to kolejna pozycja oferująca jedynie tryb MMA. Jednak i to wystarczyło, by zwrócić na siebie uwagę fanów mieszanych sportów walki. Gra chwalona była mocno za system grapplingowy, który wymagał wciśnięcia przycisku w odpowiedni timing, by wyegzekwować jakąś technikę. Dodatkowo dobre oceny zbierała też za realizm rozgrywki (po równo tryb wrestling/MMA) i porządnie odwzorowane zachowania zawodników. Całościowo produkcja ta była poprawnie wykonana i wielka szkoda, że podobnie jak wiele tytułów, była produktem „Japan only”.

[youtube id=aL2s9CDBIIs]

Ciekawą grą, o której warto wspomnieć to World Fighting „The Ishu Kakatou Waza”. Tytuł opierał się na podobnych założeniach co pierwsze UFC. Walki poszczególnych stylów na regułach vale tudo. Egzekucja poddań polegała na ciągłym wciskaniu przycisku odpowiedzialnego za akcję. Mimo swej egzotyki, gra odstawała oprawą od swoich poprzedników. Premiera amerykańska miała miejsce dwa lata po japońskiej. Z tego też powodu można upatrywać porażkę tego tytułu i brak jakichkolwiek informacji o grze.

Niedługo potem wychodzi K-1 Premium 2004 Dynamite!! Gra bazująca oczywiście na walkach K-1, jednak mająca w swoim arsenale również tryb MMA. Produkt ten miał licencjonowanych zawodników. Można więc było pograć Joshem Barnettem czy Takayamą. Rok później wychodzi sequel oznaczony jako 2005 Dynamite!!

Po roku 2006, można uznać, że wkroczyliśmy w nową erę w dziejach symulatorów walki. Produkcja gier konsolowych zaczyna pochłaniać coraz większe sumy pieniężne i mało kto jest w stanie utrzymać się w wyścigu o najlepszą grę MMA. W międzyczasie upada kilka organizacji, a kilka innych popada w ogromne długi. UFC zaczyna dystansować konkurencje. Sport jakim jest MMA robi się bardzo popularny. Nazwiska stają rozpoznawalne na szeroką skalę. I to są właśnie powody, dla których gry o MMA skończyły swój żywot. A co najlepsze, to są również powody, dla których więcej gier o MMA już nie będzie poza tymi, które wydawać będzie UFC. By sprzedać produkt, deweloper musi mieć licencje na nazwiska, znaki towarowe i miejsca. Wszystko co najlepsze jednak jest już w rękach korporacji ZUFFY. Nikt zatem nie będzie ryzykował wydania gry MMA z tzw. no-name’ami, skoro po przeciwnej stronie barykady będzie nam serwowane coś co znamy, z nazwiskami, które śledzimy i w miejscach, które oglądamy w telewizorze.

Dlaczego uczepiłem się roku 2006? Ponieważ wtedy na rynek wchodzi siódma generacja konsol, czyli Playstation 3 oraz Xbox 360. A na tę generację widzimy kolejne gry: UFC 2009 Undisputed, UFC Undisputed 2010, UFC Personal Trainer oraz UFC Undisputed 3.

Jedynym przebłyskiem geniuszu i wyjątku była gra MMA od Electronic Arts. Jednak, to było w czasach, kiedy istniała jeszcze nić konkurencji między Strikeforce, a UFC. I kiedy na fali popularności unosił się Fedor. Dziś natomiast takiej konkurencji nie ma, a jedyną nadzieję na jakąkolwiek grę MMA daje nam Bellator, który posiada nie umywającą się do UFC, jednak wciąż rozpoznawalną markę i znanych zawodników. Gra Bellator: MMA Onslaught zapowiedziana jest na trzeci kwartał tego roku i dostaniemy odpowiedź, czy branża symulatorów walk MMA zostanie zdominowana przez UFC, czy może tytuł zrobi niespodziankę na miarę MMA od EA Sports.

Na koniec warto wspomnieć o roku 2011, kiedy sztukę tę postanowiło powtórzyć studio deweloperskie Kung Fu Factory wydając grę Supremacy MMA. Zachęcając wprowadzeniem po raz pierwszy w historii walki kobiet. Niestety próżne to były starania, a gra została zjedzona tak przez krytyków, jak i fanów.

Świadomy fan Mixed Martial Arts powinien nie tylko znać historię wyścigu zbrojeń pomiędzy organizacjami, ale również historię rywalizacji na wirtualnym polu. I tak jak w prawdziwym świecie, tak i tutaj wszyscy padli. Zostało tylko UFC i gryzący po kostkach Bellator. A czy ta druga organizacja przetrwa digitalizowaną wojnę? Przekonamy się wszyscy za niedługo. Istnieją jeszcze pogłoski o sequelu gry MMA od Electronic Arts, jednak jak będzie z licencjami, skoro Strikeforce jest w rękach ZUFFY, tego nie wiadomo.

Historia gier komputerowych na bazie MMA lub zawierających tryby walk mieszanych, pokazuje nam, iż wszystko tak naprawdę zaczęło się od gier wrestlingowych, które w swej formie mniej lub bardziej przypominały walkę MMA. Po pewnym czasie, gdy Shootfighting w Japonii czy UFC w Stanach Zjednoczonych stawało się coraz bardziej popularne, gry wrestlingowe zaczęły wprowadzać do swojego gameplay’u również i pełnowartościowe tryby w których można było normalnie powalczyć w stójce i w parterze. Jednak to rok 2000 przyniósł przełom oddzielając wrestling i MMA już na dobre. Efektem tego są dzisiejsze giganty takie jak UFC Undisputed 3 oraz MMA od EA Sports. Przyszłość pokaże, czy deweloperzy będą ryzykować i wchodzić w branżę bijatyk MMA czy rynek w całości zostanie pochłonięty przez UFC.

W czasopiśmie "Sztuki Walki" zajmował się okazyjną publicystyką. Z uwagi na przebiegunowanie zainteresowań ze sztuk walk ściśle na MMA, zamienił papier na Internet. Zgodnie z dewizą "jak pisać, to dla najlepszych" zwrócił się w stronę MMA Rocks i tak już zostało. Obecnie pracuje jako analityk, prześwietlając przy okazji rywali zawodników z którymi współpracuje.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.