(fot. Jeff Sherwood/Sherdog.com)

Mamy obecnie bardzo ciekawą sytuację w wadze ciężkiej, o której warto szerzej napisać. Co się bowiem stało, że nagle totalni dominatorzy tej dywizji, walczą tak słabo, że człowiek przeciera oczy ze zdziwienia? Ciężka zawsze była specyficzna, teraz jednak mamy do czynienia z tendencją powrotu starych „dziadków” na szczyt kategorii oraz odwrotem dawnych mistrzów.

Przypomnijmy sobie lata 2011-2013. Dywizja ciężka to były dwa nazwiska i tylko dwa. Cain Velasquez oraz Junior dos Santos. Wiele osób lamentowało, że ta dwójka będzie się wiecznie biła ze sobą, bo nie ma sensownych rywali, którzy mogliby im zagrozić. Dziś natomiast Velasquez został zniszczony przez Fabricio Werduma, a dos Santos przez Alistaira Overeema. Czyli przez dwójkę starych dziadków (jeśli patrzeć na wiek i doświadczenie obu fighterów). Kilka lat temu mało kto dawał szansę Oveeremowi w starciu z JDS-em. Ich pierwsza walka miała odbyć się na UFC 146 w maju 2012 roku. Jednak w organizmie Overeema wykryto znacznie podwyższony poziom testosteronu, co skutkowało zawieszeniem jego licencji na starty przez komisję sportową w Nevadzie. Drugi raz próbowano zestawić ich na UFC 160, które miało odbyć się rok później. Jednak wtedy kontuzja zmusiła Aliego do zrezygnowania z uczestnictwa w tym wydarzeniu.

Na UFC 146 Cain Velasquez walczył z Antonio Silvą, a Junior dos Santos z Frankiem Mirem. Rok później na UFC 160, Cain podejmował… znowu Silvę, a Santos Marka Hunta. W tym czasie zamienili się pasami podczas potyczki na UFC 155. Zatem od gali z numerem 146 do 160 (a nawet 166 kiedy to nastąpił trzeci pojedynek Caina z Juniorem), ta dwójka była bezdyskusyjnie największymi mordercami w dywizji ciężkiej. Młodymi wilkami, z których jeden wyrósł na absolutnego mistrza (Cain), a drugi na wiecznego pretendenta (Junior). Velasquez zwyciężał dwukrotnie z Antonio Silvą. Za pierwszym razem Brazylijczyk był dla niego zawodnikiem „na powrót”, a za drugim pełnoprawnym pretendentem z racji znokautowania Overeema (po wcześniejszej totalnej dominacji Aliego), który przymierzany był do mistrza.

Teraz mamy rok 2015. Gdyby ostatnie występy Caina i Juniora pokazać użytkownikom forum, i wymazać im pamięć o poprzednich dokonaniach tej dwójki, to praktycznie wszyscy śmialiby się, że UFC kolejny raz kontraktuje jakiś totalny szrot. Dos Santos we wczorajszym boju przez dwie rundy wyprowadził 46 ciosów, z czego celu doszło tylko 22. Bez agresji, bez werwy, bez chęci wygrania, na wstecznym. Cain za to już pod koniec pierwszej rundy wypompował się całkowicie, a jego ciosy były „miękkie” już od połowy starcia. Mówimy tu o człowieku, który znokautował Antonio Rodrigo Nogueirę w czasie gdy jeszcze był stawiany w roli faworyta i wygrywał walki. Mówimy tu o człowieku, który nazywany był maszyną i „freakiem” z racji swojej żelaznej kondycji. Amerykanin z meksykańską domieszką potrafił przez pięć rund pracować praktycznie na pełnych obrotach. Natomiast po dwóch latach nieobecności, mogliśmy go ujrzeć ponownie jako powolnego, bez mocy i bez kondycji buma.

Dwójka rzeźników z ciężkiej odeszła w cień i to dało pretekst do ujawnienia się wspomnianych starych dziadków. Pomijając Stipe Miocica (który miał okazję walczyć z Santosem, jak ten już miał początek stadia degeneracyjnego), do głosu doszli ostatnio:

Andrei Arlovski (36 lat – 4 zwycięstwa z rzędu)
Alistair Overeem (35 lat – 3 zwycięstwa z rzędu)
Fabrício Werdum (38 lat – 6 zwycięstw z rzędu)

Dodatkowo blisko pasa był również Mark Hunt (41 lat – wówczas remis i 1 zwycięstwo z rzędu), który w walce o tytuł tymczasowy, przegrał z Werdumem.

Czemu zatem nagle nastąpił powrót starych dziadów, a młodsi dominatorzy odeszli w dal? Ciężko jednoznacznie określić. Na pewno ogromne pokłosie zbiera tutaj nowa polityka antydopingowa. W czerwcu ujawniono, że UFC zakontraktowało amerykańską agencję anty-dopingową (USADA) jako niezależnego wykonawcę i kontrolera swojego programu antydopingowego. Od 1 września zwiększyła się liczba przeprowadzonych badań zarówno w czasie zawodów, jak i poza nimi. Badania zawierają też najnowsze metody w kwestii wykrywania hormonu wzrostu i EPO, a lista substancji zabronionych jest już identyczna ze standardem stosowanym przez światową agencję antydopingową (WADA). Dlatego zapewne wielu zawodników siadło kondycyjnie, siłowo oraz na mięśniach. W Internecie już krążą sylwetki zawodników, którzy przed wejściem w życie nowej ustawy, wyglądali jak posągi greckie, a obecnie wyglądają jak pierwszy lepszy zalany koksik na siłowni.

Jednak Velasquez z Werdumem walczył w czerwcu, czyli trzy miesiące przed wprowadzeniem nowych testów. Przyczyną jego fatalnej dyspozycji – pomijając to, że przyczynił się do niej trafiający go Brazylijczyk – była zapewne dwuletnia przerwa, która z każdego dominatora może zrobić przeciętniaka. Na dodatek Cain wracał po urazie prawego kolana, a wcześniej miał kontuzję prawej ręki. Mimo małego przebiegu w MMA, Velasquez był już mocno wyeksploatowany wychodząc do walki z Fabricio. Rdza w jakiej wyszedł do starcia, mogła mieć spore znaczenie w tym powrocie i niekoniecznie w przypadku Caina chodzi tylko o odstawienie sprawdzonych sterydów (bo ustawa jeszcze nie obowiązywała).

W przypadku Juniora natomiast, pojawiają się głosy, że zawodnik ten nie jest już taki jak dawniej, od czasu, gdy Velasquez urządził mu piekło na ziemi. Dla przypomnienia, w drugiej walce Cain trafił Santosa 111. znaczącymi ciosami! A głowy JDS-a doszła jeszcze prawie druga, dodatkowa setka (210 ciosów łącznie). W trzecim boju Cain jeszcze bardziej zdemolował „Cigano”, trafiając go 123. znaczącymi ciosami oraz 274 razy całościowo! Tak potężna dawka obrażeń, prawdopodobnie odebrała pół życia Juniorowi. Nic więc dziwnego, że od tego czasu walczy „tak jakby” inaczej. Dodatkowo w jego przypadku w ostatnim boju można już mówić o wpływie nowej polityki antydopingowej, bo starcie miało miejsce już po jej wprowadzeniu. Sylwetka Juniora zresztą mówi najlepiej, że coś jednak odstawił dużo wcześniej niż normalnie.

Czemu więc stare dziady nagle wróciły? Naiwnie jest wierzyć, że Overeem, Werdum czy Arlovski, nigdy nic nie brali. W ich też uderzyła polityka antydopingowa. Overeem zresztą wpadł już raz z nadmiarem testosteronu w organizmie. Nikt więc nie jest czysty. Wręcz można by uznać, że w starszych panów nowa polityka uderzyła mocniej, bo bardziej im młodzi odskoczą. Jednak wydaje mi się, że właśnie jest odwrotnie. Szanse się wyrównały dla wszystkich i waga ciężka… wróciła do swych pierwotnych założeń, gdzie jeden cios przesądza o wszystkim i przy tak samo fatalnych kondycyjnie zawodnikach, wygrywa ten lepiej myślący. Być może gdyby Cain nie wracał po DWÓCH LATACH do oktagonu, a Junior nie zebrał miliona ciosów na głowę, po których nie pamiętał jak się nazywał, to nadal by dominowali – nawet po odstawieniu sterydów. Jednak to, plus dodatkowo te prywatne powody obu zawodników (absencja Caina po kontuzjach, 2,240 metrów n.p.m czy morderstwo Velasqueza na Juniorze), sprawiły, że drabinka się wyrównała i dziś naprawdę każdy ma szansę wygrać z każdym. Dlatego widzimy powrót weteranów. Wtedy nie byli brani pod uwagę bo był Velasquez i Santos. Santosa zniszczył jednak Cain, który… zniszczył się również sam kontuzjami.

Do kategorii ciężkiej po drugie nie ma napływu świeżej krwi. To cały czas ta sama dywizja, która kisi się we własnym sosie o wiele za długo. Świeżą „dobrą” krwią byli właśnie Cain oraz Junior. Młodych ciężkich sportowców zabiera koszykówka oraz futbol amerykański, bo tam są większe pieniądze. Jakiś czas ironiczne uśmiechy wywołało zakontraktowanie Damiana Grabowskiego przez UFC. Ludzie śmiali się, że organizacja zatrudnia 35-letniego „prospecta”. Jednak takie są właśnie realia dywizji ciężkiej. Nie ma młodych gniewnych, a jak są, to o bardzo marnym poziomie. Kategoria ciężka ma 34 zawodników.

Nowymi zawodnikami w tej wadze są:

Derrick Lewis (Jednopłaszczyznowy bokser)
Anthony Hamilton (Którego kunszt mogliśmy oglądać w Krakowie przeciwko Danielowi Omielańczukowi)
Daniel Omielańczuk
Ruslan Magomedov (Tutaj widzę potencjał)
Viktor Pesta (Czech, który dramatycznie chce sprowadzać do parteru)
Walt Harris (Który przegrał z Paleleiem i Krylovem)
Oleksiy Oliynyk (38-letni Rosjanin)
Konstantin Erokhin (Chłop bez kondycji)
Timothy Johnson (Bez komentarza)
Shamil Abdurakhimov (Bez komentarza)
Chris de la Rocha (Bez komentarza)
Luis Henrique (Bez komentarza)
Francis Ngannou (Bez komentarza)

Z tej całej listy dobrze rokuje jedynie Magomedov oraz odrodzony Oliynyk. Cała reszta to osoby, które są w dywizji tylko po to, by dywizja ciężka mogła istnieć. UFC zakontraktowało niedawno dwóch zawodników, których nie mieliśmy jeszcze szansy obejrzeć w walce, czyli Bilyala Makhova oraz Jarjisa Danho’a. Co ciekawe ten pierwszy jeszcze nie stoczył żadnej walki w MMA, a już jest w UFC z powodu bycia wielkim mistrzem w zapasach (brąz na Igrzyskach Olimpijskich oraz trzykrotny mistrz świata). Także tylko Ruslan Magomedov oraz Bilyal Makhov są prawdziwymi perspektywicznymi młodymi ludźmi – a i Bilyalem nie wiadomo jak będzie, bo nie wiemy jak sobie radzi w oktagonie. Cała reszta się nie liczy. To jest właśnie powód dla którego stare dziadki znów wiodą prym w UFC. Brak dwóch dominatorów w postaci Caina i Juniora, brak młodej, świeżej i DOBREJ krwi, zaniżenie poziomu u wszystkich z powodu polityki antydopingowej – i u szczytu mamy tych samych gości, których oglądaliśmy lata, lata temu i którym nawet w snach nie wieszczyliśmy powrotu na szczyt dywizji czy kolejnych walk o pas.

43 KOMENTARZE

  1. Dla mnie i tak głównym powodem jest doping.

    Co z tego, że Werdum i Cain walczyli przed wrpowadzeniem ostrzejszych testów antydopingowych?

    Przecież wiedzieli, że nowe czasy nadchodza. To jest waga ciężka – tu się wali najwięcej(chyba, tak mi sie wydaje). Z pewnością już od długiego czasu dostosowywali cykle pod nowe czasy, by organizm się przyzwyczajał. Stąd długie przerwy. Jak widać organizmy się nie przyzwyczaiły. I raczej nie wiedze nadziei dla Caina. Dla JDS – może.

    Tak obecnie wygląda cała dywizja ciężka. Najlepsi zawodnicy walczą na poziomie drugiej dziesiątki sprzed 5 lat. W tym roku nie było zbyt wiele walk ciężkich, które były na poziomie.

    Albo UFC zrezygnuje z takiej polityki antydopingowej by ratować tę dochodową dywizje, albo będziemy musieli poczekać pare lat aż pojawi się na świecie pokolenie ciężkich już od poczatku kariery przygotowujących organizm pod wymagania antydopingowych komisji UFC.

  2. Tekst dobry Tomaszu, propsuję, jednak dosyć stronniczy. Wyraźnie piszesz, że to Junior jest wiecznym pretendentem, podczas gdy to on jako pierwszy zamordował Caina. Także i później piszesz o "pierwszej" i "drugiej" walce, mówiąc o drugiej i trzeciej.

    Ale zasłużona okejka leci!

    @Edit – strach pomyśleć, jaki Jones wróci.

  3. Tekst dobry Tomaszu, propsuję, jednak dosyć stronniczy. Wyraźnie piszesz, że to Junior jest wiecznym pretendentem, podczas gdy to on jako pierwszy zamordował Caina. Także i później piszesz o "pierwszej" i "drugiej" walce, mówiąc o drugiej i trzeciej.

    Ale zasłużona okejka leci!

    @Edit – strach pomyśleć, jaki Jones wróci.

    Fakt. Pomyliłem cyfry, ale "Cigano" faktycznie stał się wiecznym pretendentem po tych dwóch bojach. Praktycznie nikt mu już nie dawał szansy na to, by odebrać pas Cainowi, a wszyscy nadal uważali go za najlepszego zawodnika ciężkiej po Cainie. Velasquezowi również wieszczono bardzo długą karierę w stylu "długo nikt mu nie odbierze pasa" 🙂

  4. Ja akurat zawsze mówiłem, że Werdum ma spore szanse z Cainem :}

    Nie lubię Velasqueza za to, co zrobił Juniorowi 🙁 Chciałbym zobaczyć Koninę z Cainem, ale myślę, że to jest możliwe tylko jeśli Andrzej pokona Miocica i zawalczy o pas (Werdum – Andrzej, Cain – Reem). Nadal jednak uważam, że co by się nie działo, to Ali ma pierwszeństwo. Jak żyć?

  5. Pokonanie Juniora faktycznie powinno wywindować Aliego, ale w moim rankingu to Arlovski powinien teraz bić się o pas. Cain nigdy nie powinien dostać rewanżu. To jest kpina.

  6. Fiodor będzie mistrzem, a Sylvia powróci jako wielki pretendent.

    Pieprzysz. Będzie trzecia walka Randy Couture z Pedro Rizzo, o pełnoprawny pas.

  7. Co warto podkreślić to fakt, że to byli zawodnicy Strikeforce są teraz na szczycie tej dywizji.

    Strikeforce rządzi w czterech dywizjach. Werdum, Cormier, Rockhold i Lawler 😀

  8. W nowym roku nadchodzą 2 bardzo ciekawe opcje do tej wagi-Tybura oraz Bones. Jest jeszcze Grabowski którego młodym wilkiem bym nie nazwał ale sporo czasu był uważany za europejska 2 za Fedora, a potem nawet za 1. Dziwne ze o nich nie wypomniałes

  9. Dobry tekst, dodalbym tylko do tego, ze Ci starzy wyjadacze, pomimo, ze dzisiaj są na szczycie to ich obecny poziom jest żałosny. Ali się wczoraj zaprezentował jak wór ziemniaków, pomimo, że trafił Juniora.

    @Cloud jak obstawiasz rewanż 6 lutego? Przebieg walki, wynik?

  10. Cain zabrał Juniorowi serce i duszę. Głowa Juniora doznała w tych dwóch walkach większego uszczerbku niż 90% zawodników zebrało w ciągu całej kariery. Sądzę, że Junior nie wróci już do dobrej formy. Caina zestawiłbym z Miocicem, Werduma z Andrzejem i to będzie sprawiedliwe. Ali niech poczeka. (Tak, nie lubię Konia).

  11. Co to się dzieje? 😀 Wzmożona polityka antydopingowa premiuje Alistaira Overeema :D. Dwa lata temu bym w to nie uwierzył!

  12. Co to się dzieje? 😀 Wzmożona polityka antydopingowa premiuje Alistaira Overeema :D. Dwa lata temu bym w to nie uwierzył!

    To jedno, a drugie to moim zdaniem: GREG JACKSON.

  13. Fakt. Pomyliłem cyfry, ale "Cigano" faktycznie stał się wiecznym pretendentem po tych dwóch bojach. Praktycznie nikt mu już nie dawał szansy na to, by odebrać pas Cainowi, a wszyscy nadal uważali go za najlepszego zawodnika ciężkiej po Cainie. Velasquezowi również wieszczono bardzo długą karierę w stylu "długo nikt mu nie odbierze pasa" 🙂

    To chyba jednak lekka przesada – Junior stoczył po walkach z Cainem tylko 2 pojedynki, z czego tylko 1 wygrał, a poza tym przez znaczną część absencji miał kontuzję. Wieczny pretendent do jest raczej taki ktoś jak Bader, który wygrał już chyba ze 30 pojedynków i nie może się doczekać title shota.

    Jako fan Juniora wierzę, że może jeszcze powrócić z zaświatów jak np. Arlovski, ale fakt jest faktem, że na dzień dzisiejszy dobrze to nie wygląda.

  14. Zacieram ręce na powrót Dana Severna, może jeszcze paru młokosów poustawiać 😀

    Aż się prosi o żart, jak swego czasu z AC Milan: Severn razem z Donem Frye mają zasilić szeregi juniorskie HW w UFC 😉

  15. To chyba jednak lekka przesada – Junior stoczył po walkach z Cainem tylko 2 pojedynki, z czego tylko 1 wygrał, a poza tym przez znaczną część absencji miał kontuzję. Wieczny pretendent do jest raczej taki ktoś jak Bader, który wygrał już chyba ze 30 pojedynków i nie może się doczekać title shota.

    Jako fan Juniora wierzę, że może jeszcze powrócić z zaświatów jak np. Arlovski, ale fakt jest faktem, że na dzień dzisiejszy dobrze to nie wygląda.

    W następstwie tych dwóch przegranych walk, wygrany pierwszy bój z Cainem nie żadnego znaczenia. Nie przypominam sobie by ktokolwiek w historii MMA dostał takie lanie jak Junior w tych dwóch walkach łącznie. Nawet najwięksi entuzjaści Brazylijczyka, nie dawali mu już szans w starciu z Cainem. Zresztą nikt się nawet nie spodziewał ich czwartego starcia. Raz, ze bano się o jego zdrowie, a dwa, że nie było by nawet tego jak promować.

    @Cloud jak obstawiasz rewanż 6 lutego? Przebieg walki, wynik?

    Chciałbym, żeby wygrał Cain, a czy wygra to nie mam pojęcia po tym co zobaczyłem w pierwszej walce. Ja wiem, że Werdum zrobił ogromny postęp o którym można przeczytać w artykule Pana Szady'ego: http://cohones.mmarocks.pl/threads/sztuka-zadziwiania-ewolucja-fabricio-werduma.23737/ ale nadal twierdzę, że pas wagi ciężkiej dziś może należeć do każdego, od Arlovskiego przez Overeema, do Velasqueza/Werduma. Nie ma już dwóch morderców w osobach Santasa i Caina – została więc cała reszta.

  16. Nie ma już dwóch morderców w osobach Santasa i Caina – została więc cała reszta.

    Ja liczę, że Cain pokaże, że to był wypadek przy pracy i że nadal jest niedościgniony w swojej wadzę. Może to naiwne, ale wierzę, że spuści Werdumowi takie lanie jak Juniorowi w rewanżu.

  17. Strikeforce rządzi w czterech dywizjach. Werdum, Cormier, Rockhold i Lawler 😀

    Zapomniałeś o Rondzie (do niedawna). Faktycznie PRIDE i Strikeforce miało tą umiejętność tworzenia wielkich gwiazd, czego UFC nie posiada, a przynajmniej nie w takim stopniu.

  18. Jackson/Wink to po pierwsze, bo Arlovski też wrócił i walczy lepiej niż w momencie tej tragicznej serii i zaraz po niej (w ProElite). Generalne co ktoś już podkreślił, nie liczy się wiek, tylko ilość wojen i odłożonych ciosów. Werdum jest znacznie mniej wyniszczony, niż np. Cigano. Obecnie w ciężkiej, zrobiło się ciekawie, a poziom jest wyrównany. A że stare chłopy, no cóż taki urok, w boksie jest to samo, 30 letni Wilder czy 31 letni Jennings to prospekty.

  19. Strikeforce rządzi w czterech dywizjach. Werdum, Cormier, Rockhold i Lawler 😀

    A przed łączeniem federacji to Melendez był głównym kandydatem to pasa UFC, a teraz w lekkiej tylko nie ma mistrza z SF.

  20. Byc moze za bardzo cenie umiejetnosci Garbowskiego i Tybury ale uwazam ze moga namieszac w ciezkiej i byc w scislej czolowce. A ustawa antydopingowa moze im tylko w tym pomoc przynajmniej tak mi sie wydaje. Waga ciezka ma w chwili obecnej duzy problem z ktorym nie bedzie latwo sobie poradzic a chyba tylko pieniadze, ktora moga przyciagnac mocnych zawodnikow moga poprawic sytuacje

  21. No ja myślę, że jeśli Jones będzie w ciężkiej rzeczywiście to pas z dużym prawdopodobieństwem będzie jego. Choć najpierw bym zobaczył wpierdol jaki zbierze od niego Cormier;)

  22. Mój dziadek zawsze mówił, że najwięcej pary w łapach miał w wieku 40-42 lat, niezależnie, czy trzeba było wziąć pod pachę "meter" ziemniaków, czy pod GS-em w stójce wyjaśnić parę spraw 😀  Tak więc mnie osobiście nie dziwi "wysyp emerytów" w królewskiej kategorii.

  23. Mój dziadek zawsze mówił, że najwięcej pary w łapach miał w wieku 40-42 lat, niezależnie, czy trzeba było wziąć pod pachę "meter" ziemniaków, czy pod GS-em w stójce wyjaśnić parę spraw 😀  Tak więc mnie osobiście nie dziwi "wysyp emerytów" w królewskiej kategorii.

    Dzięki!  :friends:

  24. Dzięki! :friends:

    Nie ma sprawy 😉

    Ale radziłbym Ci zacząć od słabiej obsadzonej ciężkiej w KSW, bo w UFC to Cain, Andrzej, Werdum czy Nelson krzywdę mogą zrobić 😛

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.