W sieci pająka!

-1

Anderson-Silva

Anderson urodził się 14 kwietnia 1975 roku w Kurytybie. Pierwsze walki w formule MMA stoczył w brazylijskiej organizacji Meca (chronologicznie Meca 1, 2, 4, 5 oraz 6), gdzie na debiutanckiej gali wyżej wymienionej organizacji 27 maja 2000 roku zmuszony był uznać wyższość Luiza Azeredo, którego to sędziowie jednogłośnie uznali zwycięzcą pojedynku. Kolejne walki w Meca, przeplatane pojedynkami w Shooto,były dla Silvy bardziej pomyślne. Sześć zwycięstw z rzędu, z czego cztery przed czasem, i wygrana z mistrzem Shooto w wadze średniej – Hayato Sakuraiem i odebranie mu długo dzierżonego pasa, todobry bilans. Na tyle dobry, aby otworzyć Brazylijczykowi drogę do japońskich ringów.

23-go czerwca 2002 roku Anderson debiutuje w największej wówczas japońskiej organizacji – PRIDE FC. Na gali PRIDE 21: Demolition zwycięża przez TKO Alexa Steblinga, następnie na PRIDE 22 pokonuje Alexandra Otsukę, a podczas PRIDE 25 wygrywa z Carlosem Newtonem.
Druga w karierze
„Pająka”przegrana nadchodzi na PRIDE 26: Bad to the Bone, gdzie Daiju Takase poddaje go duszeniem trójkątnym.
Wygrane w mniejszych organizacjach (CF 1, Gladiator FC oraz
Cage Rage – gdzie pokonLee Muraya i zdobył pas organizacji) pozwalają Silvie powrócić na ring PRIDE. Jednak podczas gali Shockwave 2004 Ryo Chonan poddałAndersona jedną z najbardziej niesamowitych akcji w historii mieszanych sztuk walki. To wydarzenie ostatecznie zakończyło przygodę brazylijskiego zawodnika z PRIDE Fighting Championship.

Po przegranej bitwie w Japonii Silva powrócił do Cage Rage, gdzie wygr 3 walki (wszystkie przez KO bądź TKO). W międzyczasie Silva wziął udział w turnieju do 175 funtów podczas gali ROTR 8. Mimo iż był typowany do zwycięstwa całego turnieju, przegr już w pierwszej rundzie (jak na razie jest to ostatnia porażka „Spidera”) przez dyskwalifikację. Anderson w walce z Yushinem Okamim wykon niedozwolonego upkicka.

28 czerwca 2006 roku to moment zwrotny w karierze Silvy. Zwycięstwo nad Chrisem Lebenem podczas Ultimate Fight Night 5 dało„Pająkowi” prawo do walki o tytuł wagi średniej UFC.
Rich Franklin,którego Silva później pokona jeszcze raz, wychodząc do walki na UFC 64: Unstoppable z całą pewnością nie spodziewał się, że gdy dobiegnie ona końca jego nos przypominać będzie bardziej skrzywiony przez chuliganów znak drogowy aniżeli narząd do oddychania. Kto nie widział, niech żałuje (i szuka po internecie) – tajski klincz w najlepszym wykonaniu.
Od tej pory Silva
zaczął dominację (wszystkie walki wygrywa przed czasem) nad swoimi kolejnymi przeciwnikami w wadze średniej, a zdecydowane zwycięstwo nad mistrzem PRIDE FC – Danem Hendersonembyło postawieniem przysłowiowej „kropki nad i” i może zniwelować niedosyt spowodowany nieudaną karierą w Japonii. Podczas UFC Fight Night 14 (25 październik 2008) Anderson walczył w wyższej kategorii wagowej, co nie przeszkodziło mu posłać Jamesa Irvina do krainy snów już w pierwszej sekundzie drugiej minuty pojedynku.

Rozsławiony efektownymi zwycięstwami Brazylijczyk był mocno wspierany przez UFC, które chciało sprawić,aby rozpoznawalność Silvy była równa jego wysokim umiejętnościom.
Na nieszczęście dla organizacji braci Fertitta i samego Andersona, niemal doszczętne wyczyszczenie kategorii średniej z godnych pretendentów do tytułu zmusiło organizacje do zestawienia walki z Patrickiem Cote. Niegotowy na tit
le shota Kanadyjczyk praktycznie całą walkę cofał się – nie dając mistrzowi szansy pokazania efektownego stylu walki – i ostatecznie przegr w trzeciej rundzie w wyniku kontuzji kolana (TKO). Fala krytyki, która napłynęła po tej walce, spowodowała to, że UFC w obawie przed kolejnym nudnym występem Andersona zestawiło go z Brazylijskim utalentowanym grapplerem – Thalesem Leitesem – licząc na to, iż będzie on dążył do poddania i zmusi Silvę do działania.
Jak na ironię, walka okazała się jeszcze nudniejsza niż ta z Cote, a krytyka, z jaką musiał zmierzyć się Silva po wygranej starcia decyzją, była kilkakrotnie większa niż poprzednim razem.
Dana White publicznie skrytykował postawę
„Pająka” i w niedługim czasie – na UFC 101 – po raz kolejny rzucił go do wagi półciężkiej, stawiając naprzeciw niego nie byle kogo, bo byłego mistrza tej kategorii – Forresta Griffina.
Tego co stało się ósmego sierpnia 2009, nie mógł przewidzieć nikt. Griffin zaliczany do ścisłej czołówki
wagi półciężkiej nie był w stanie w tym starciu zrobić absolutnie nic. Anderson kontrował bokserskimi kombinacjami, z rękoma opuszczonymi do pasa i gestykulacją imitującą Roya Jonesa Juniora (z którym planuje walczyć na zasadach bokserskich już po wypełnieniu kontraktu z UFC), każdy atak Amerykanina i posłał go w pierwszej rundzie na deski aż trzy razy! Kiedy Griffin po raz trzeci upadł na ziemię dał znak, że nie ma już chęci na dalszą walkę, po czym bez słowa wybiegł z sali.

Arachnofobia?
Silva przez wielu uważany jest za najlepszego zawodnika
poundforpound na świecie, w dużej mierze wynika to z samej polityki UFC, które w takim świetle przedstawia Andersona. Chyba najbardziej techniczna stójka w MMA w połączeniu ze świetnymi warunkami fizycznymi i znakomitym parterem w pełni uzasadniają taką promocję „Pająka”.
Jeszcze kilka tak zdecydowanych, jak do tej pory, zwycięstw i tytułowe zaburzenie nabierze całkiem nowego, „
zawodniczego” znaczenia.

Jak już wyżej pisałem, stójka „Spidera” jest chyba najlepszą, jaką możemy podziwiać w MMA. Niezwykle techniczna i jednocześnie kompletna (w przeciwieństwie, np. do znakomitej technicznie stójki B.J. Penna, której jednak śmiało można zarzucić brak technik nożnych). Anderson dysponuje tak świetną „bokserką”, jak i fenomenalnym tuay-thai (low-kick, łokieć, kolana… klincz!). Dodatkowym atutem są długie kończyny, które jeszcze bardziej utrudniają przeciwnikom zadanie.
W parterze Anderson jest równie groźny co w stójce. Najlepiej udowodnił to w walce z
Hendersonem, którego poddał z dziecięcą łatwością. Szeroki wachlarz technik (kończenia, sweepy, obejścia) i aktywny parter – to sprawia, że Silvę na ziemi ogląda się z przyjemnością.

Anderson Silva trzyma obecnie całą dywizję średnią UFC żelazną ręką. Nie od razu jednak do tego doszło. „Pająk” miał w swej karierze wzloty i upadki, jednak z każdej porażki potrafił wyciągnąć wnioski, poprawić błędy i stać się kilka klas lepszy. Najważniejsze jednak, że ciągle się rozwija, jego stójka znacząco ewoluowała – z zawodnika muay-thai stał się (wraz z B.J. Pennem) najlepszym bokserem w MMA, jego zapasy –choć ciągle dalekie od ideału –są już całkiem przyzwoite, a parter to obecnie jego druga najgroźniejsza broń. Sposób w jaki walczy sprawia, iż jest jednym z najbardziej niesamowitych zawodników w historii MMA.

____________
Wszystkie walki karty głównej UFC, największej organizacji MMA na świecie – oglądaj na żywo tylko na antenie Extreme Sports Channel.
MMAStore-at-MMARocks_MT02
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułElite XC: Heat – pierwsze wyniki oglądalności
Następny artykułBałtycki Sztorm 4!
Współzałożyciel MMARocks i redaktor naczelny. Publicysta. Poza przelewaniem myśli na papier i organizacją pracy redakcji, w MMARocks zajmuje się także finanso-prawną stroną funkcjonowania portalu. Oprócz MMA komentuje również wydarzenia polityczno-ekonomiczne, m.in. dla PAFERE.