Alex.Emelianenko.Swimming

Sezon ogórkowy na froncie wschodnim nie mógł obyć się bez kolejnego skandalu natury obyczajowej, z udziałem oczywiście najbardziej kontrowersyjnego rosyjskiego zawodnika MMA – Alexandra Emelianenko (MMA 23-6). W miniony weekend niemal wszystkie media za Bugiem donosiły o prezencie jaki rosyjski ciężki sprawił sobie na 32. urodziny. Giganci prasowi – Komsomolskaya Pravda czy ITAR-TASS poinformowały, że petersburżanin podejrzewany jest o gwałt na młodej dziewczynie.

Do zdarzenia miało rzekomo dojść w dniu drugiego sierpnia w jednym z moskiewskich apartamentów. O godzinie 10:18 rano dyżurny stołecznej milicji otrzymał niepokojący sygnał – przestraszona dziewczyna poinformowała przez telefon, że została zgwałcona przez znajomego. Jak się okazało 23-letnia Margarita D. twierdziła, że była zgwałcona i więziona całą dobę przez znanego zawodnika MMA. Dziewczyna oczekiwała przybycia patrolu przy bramie wjazdowej, pomoc dotarła do niej w przeciągu kilku minut. Poszkodowana wskazała będącym na miejscu oficerom mieszkanie w którym przebywał Alexander Emelianenko. Zawodnik otworzył drzwi stróżom prawa. Jak zeznali świadkowie – w momencie zatrzymania znajdował się w stanie upojenia alkoholowego, jednakże nie stawiał oporu przybyłym na miejsce oficerom operacyjnym i dobrowolnie udał się na komisariat złożyć odpowiednie wyjaśnienia. Podczas przesłuchania stwierdził, że dziewczyna zwyczajnie kłamie, a wszystko odbyło się za zgodą obojga:

– Zapłaciłem za wspólne spędzony czas 40 tys. rubli. Ale ona była niezadowolona z kwoty i chciała dodatkowych pieniędzy. Musiałem siłą wyprowadzić ją z mieszkania i wtedy ona wezwała policję.

Zatrzymanie Alexandra nie było konieczne i bezpośrednio po przesłuchaniu udał się do swojego domu. Oprócz rozpytania samego zawodnika, jak i poszkodowanej pracownicy pionu śledczego moskiewskiej milicji dokonali oględzin mieszkania, gdzie przypuszczalnie dokonano gwałtu, a w dalszym postępowaniu zaplanowano również obdukcję lekarską dziewczyny. Kolejne decyzje miały zostać podjęte w zależności od rezultatów czynności śledczych.

O samej Margaricie D. niewiele wiadomo – tyle tylko, że tego lata ukończyła Syberyjską Akademię Transportu. Oficjalnie nigdzie nie pracowała, ale na swoich profilach w serwisach społecznościowych lubiła zamieszczać odważne zdjęcia. Zgodnie z tym co zeznała – z młodszym Emelianenko ona i jej przyjaciółka poznały się całkiem przypadkowo, po czym on zaprosił je do siebie do domu, a one wyraziły na to zgodę.

Można powiedzieć, że sprawa wyjaśniła się błyskawicznie, bo już dzień później Margarita D. wycofała swoje oskarżenie – potwierdziło się również, że dziewczyna zarabiała na życie poprzez świadczenie usług seksualnych i rzeczywiście miała otrzymać od zawodnika kwotę 40 tys. rubli (ok. 3800 zł), ale najprawdopodobniej widząc gruby portfel rosyjskiej gwiazdy MMA ta ekskluzywna pracownica fachu pokrewnego miłości chciała jeszcze więcej pieniędzy. Taki przebieg wydarzeń jest bardzo możliwy, chociażby dlatego, że na terenie Federacji Rosyjskiej corocznie pojawiają się dziesiątki tego typu spraw opartych na szantażowaniu przez prostytutki ludzi znanych, polityków czy sportowców.

Reprezentująca stronę zawodnika Irina Staroverova powiedziała, że dziewczyna miała zamiar po prostu zarobić na rozgłosie wokół całej sytuacji. Jednakże po tym, gdy zorientowała się jakie może teraz ponieść konsekwencje w wyniku tych fałszywych oskarżeń, równie szybko wycofała kompromitujące fightera zeznania:

– Dziewczyna zdecydowała wycofać swoje zeznanie. Po co ona udała się na policję? To oszczerstwo – zwyczajna prowokacja. Dziewczyna chciała wyłudzić pieniądze, ale jej się to nie udało. Alexander i bez tej afery ma sporo rzeczy na głowie – aktualnie jeszcze przebywa w Moskwie, a lada moment poleci do Tiumenia, gdzie przeprowadzi seminarium i podpisze kontrakt na pojedynek  z Jeffem Monsonem.

Alexander Emelianenko podczas konferencji prasowej w Tiumeniu tłumaczył się:

– Zdarzył się bardzo nieprzyjemny incydent nad którym teraz rozprawia się. Wyjaśniłem wszystkie szczegóły dotyczące tego zajścia. Była to dziewczyna lekkich obyczajów, która chciał zarobić jeszcze więcej kasy. Wcześniej jej nie znałem.

Choć popularny Sania w sporcie zawsze pozostawał w cieniu swojego legendarnego brat Fedora, to dla odmiany nadrabiał w wątkach sensacyjno – obyczajowych. To nie pierwszy skandal z młodszym z braci Emelianenko w roli głównej. Przypominamy, że pierwsze głośne zajście z udziałem zawodnika miało miejsce w 2010 roku. Alexander Emelianenko pojechał do Chin na Igrzyska Sportów Walki, które odbywały się wówczas w Pekinie. Na lotnisku petersburżanin opluł i wymierzył policzek obywatelowi Chińskiej Republiki Ludowej. Został zatrzymany przez policję, a przed aresztowaniem uchroniło go tylko to, że jest znanym powszechnie sportowcem.

Całkiem niedawno z kolei, bo w grudniu ubiegłego roku został znów zatrzymany, tym razem na lotnisku w Barnauł, w Kraju Ałtajskim. Będąc w stanie upojenia alkoholowego napastliwie i wulgarnie zwracał się do obsługujących linię stewardess, pobił pracownika portu lotniczego i awanturował się podczas imprezy w tamtejszej restauracji. Alexander został zaproszony do Barnauł w charakterze gościa specjalnego podczas otwarcia centrum handlowego i miał przeprowadzić seminarium. Świadkowie mówili, że uroczyście witany zawodnik podczas wyjścia z samolotu schodził już mocno miękkim krokiem – był wyraźnie pod wpływem alkoholu. W trakcie seminarium MMA, które wielokrotny medalista Mistrzostw Świata i Rosji w Sambo Bojowym przeprowadzał w miejscowym klubie uczestnicy po prostu opuszczali salę, gdyż nie mogli oglądać, jak pijany fighter cały czas chwieje się i prowadzi walkę. Wieczorem, kiedy zakończyła się oficjalna część wyprawy, Sasza wraz z kolegą udali się do restauracji, gdzie zachowywali się bardzo hałaśliwie. Jak powiedziały kelnerki – były notorycznie zaczepiane, mężczyźni „rzucali mięsem” i natarczywie żądali rabatów. W okolicach godzin rannych do lokalu przyjechała policja, wezwana w celu spacyfikowania pijackiej burdy. W tym momencie „wyczerpany” Alexander już nie uczestniczył w awanturze. Rzecznik ałtajskiej milicji powiedział, że nikt nie złożył skargi na Emelianenko, co automatycznie zamykało temat. Koniec końców odpowiedział jedynie za wybryki na pokładzie samolotu linii Moskwa – Barnauł, został obciążony karą siedmiuset rubli.

Tuż po wspomnianym wyżej incydencie Alexander Emelianenko zakończył karierę sportową, zawieszenie rękawic na przysłowiowy kołek oficjalnie wiązano z druzgocącą porażką Rosjanina z amerykańskim grapplerem Jeffem Monsonem. Rosyjski sambista oświadczył przy tym, iż bezpośrednią przyczyną odejścia na emeryturę są ciągnące się stare kontuzje i urazy, zaś szef M-1 Global – Vadim Finkelstein równocześnie twierdził, że Emelianenko mocno naruszył warunki obowiązującego ich wtedy kontraktu. Jednak nieoficjalnie wiadomo było, że cała historia kręci się wokół pijackich ekscesów Alexandra w Kraju Ałtajskim. Dosłownie chwilę później skruszony Emelianenko poszedł po rozum do głowy i wspaniałomyślnie postanowił odpokutować za grzechy w prawosławnym monastyrze na greckiej wyspie Athos. Sam zawodnik mówił, że przyszedł najwyższy czas, aby popracować nad sobą – prowadził życie ascety w jednej z cel klasztornych, wykonywał zlecone zajęcia, m.in. piekł chleb, zajmował się pracami konserwatorskimi i pomagał przy budowie nowych obiektów na terenie klasztoru.

W maju ciemna strona rodziny Emelianenko powrócił na ring i związał się umowami z konkurencyjnymi dla M-1 – nowo powstałą organizacją Legend Fighting Show i rostowskim ProFC. W debiucie młodych stołecznych promotorów błyskawicznie zdemolował freaka Boba Sappa, a miesiąc temu w klatce ProFC rozbił Brazylijczyka Jose Rodrigo Guelke. Na koniec sierpnia zapowiedziano jego pojedynek z uczestnikiem TUF-a – Amerykaninem Darrillem Schoonoverem, na jesieni ma się bić z Chorwatem Mirko Filipoviciem.

"Miłośnik" MMA. W roli publikującego na Rocksach od 2010 roku. Ogólnie rzecz ujmując Mieszane Sztuki Walki z regionu postsowieckiego. Tłumaczenia cyrylicy, kontrola dostaw gazu do Polski oraz pędzenie 90-cio procentowego bimbru. Na co dzień ponadnormatywny kołchoźnik, amator wódki, pierogów (niekoniecznie ruskich), kartofli, zsiadłego mleka i oddany fan Vyacheslava Datsika.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.