Rampage złożył ciekawą propozycję szefowi UFC
25 12 2009Wziął ja prosto z poradnika swojego kolegi Tito Ortiza:
Ostatnia rzecz jaką chce powiedzieć, i kieruje te słowa do Dany White. Zrób mi przysługę i wystaw do walki w Octagonie dwa loga UFC. Wypromuj je tak jakby miały walczyć między sobą i sprawdź ile ludzi włączy telewizor aby obejrzeć ich walkę. Jeśli Dana White ma ze mną problem, jeśli ma problemy z tym co mówię moim przyjaciołom lub z czymkolwiek innym powiedzcie mu że mogę z nim stoczyć walkę na zasadach bokserskich, i że na pewno pojawię się w ringu. Pojawię się w stroju boksera. Jeśli o mnie chodzi to on może nawet walczyć w ochraniaczu na głowę. Nie zgrywam się, przekażcie Danie moje słowa.
Dana jest znany z tego że podczas konferencji prasowych lub wywiadów przez internet, obraża ludzi którzy są nie obecni. Ja się tak nie dam. W przeszłości unikałem tego typy konfrontacji ponieważ nie ufam sobie. Nie jestem pewny swojego temperamentu i tego typu rzeczy. Ale teraz huj mnie to obchodzi. Powiedzcie Danie że jeśli dalej ma problem ze mną to załatwimy to jak mężczyźni i może na tym zarobić tyle kasy ile zechce. Może to wypromować, puścić w TV i wypłacić sobie wielką pensję za tą walkę.
Podobne wpisy
- Quinton Jackson o walce z Evansem i odejściu z UFC
- Rampage uważa że wyrównał rachunki z Wanderleiem
- Rampage ogłosił powrót do UFC












po raz kolejny przerabiany temat… chuj przez CH
:D:D:D
Napewno Dana wyskoczy z nim na rękawice. Czy on jest normalny?
Chuj, Panowie, chuj.
Ramp się chyba przejadł w te święta
Raczej powiedział co myśli – z White’a jest zajebisty menago, ale jako człowiek z jego wypowiedzi w stosunku do innych – p*zda i tyle. Kiedyś ktoś po prostu da mu w ryj i skończy się bal u murzynów. O Jacksonie mozna powiedzieć wiele, ale nie to, że nie ma jaj.
Rzeczywiście Dana zachował się jak p*zda jak stanął murem za Rampage’em jak ten mając święte objawienia rozwalał miasto w swoim monster trucka. Nie ma co, ale z niego p*zda.
Co mu wcale nie przeszkadza wylewać szamba na swoich byłych podopiecznych…. Jak ma problem z niekontrolowanymi atakami pieniactwa to niech zasuwa do psychiatry. Co do tamtego incydentu – tu nie było Dany człowieka, a Dana Biznesmen, który wyliczył co i ile na tym zarobi, a ile straci i ja wcale nie do jego zdolności managerskich nie mam nic – zarabia dużą kasę dla Zuffa, rozwija organizację, ma wiele znanych nazwisk etc Problem z nim jak z Alim – wielki bokser, ale mały człowieczek, który po tym jak wiele złego zrobił swoim oponentom nawet nie miał odwagi przyznać się im prosto w oczy do tego.
$$$ Panowie $$$
To jest PURE marketing ;] Ram z Dana pewnie teraz wala razem sake u Tita i przeliczaja ile na tych ruchach zarobia ;] wiec luz ;]
Rampage będąc już w UFC płakał na Pride a teraz płacze na UFC i prezesa tejże organizacji. Jak widać ciężko mu dogodzić. A to wyzwanie White’a do walki to kolejny żałosny i dziecinny ruch z jego strony, ale nikt się chyba nie spodziewał niczego lepszego po jednej z największych beks w historii MMA.
Takie akcje nastawione są na kaskę
hehee
Kaskę to Rampage mógł zrobić na walce z Rashadem. I to naprawdę solidną. To “wyzwanie do walki” to tylko głupia zagrywka mająca ośmieszyć White’a. Przecież oczywiste że taka walka się nie odbędzie, nie tylko dlatego że Rampage jest dla Dany za duży i jest profesjonalnym sportowcem. Nie tylko dlatego że White ma czterdzieści lat. Głównie dlatego że White jest promotorem a nie zawodnikiem i jego zadaniem jest organizować walki, tak jak zadaniem Quintona jest walczyć a nie płakać jak księżniczka na ziarnku grochu.
To zabawne jak Dana to wrzuca na zawodników to oczywiście odzywa się w nim jego “ludzka” natura, a jak zawodnikom pomaga (Rampage, Corey Hill, Nover) to oczywiście jest to jego natura biznesmena. Nie ma to jak w dwóch zdaniach opisać charakter człowieka
Po za tym co takiego Dana powiedział o Rampage, co można nazwać brakiem manier. Powiedział głośno to, co na forach o Quintonie piszą wszyscy fani, że jest beksą i głupkiem.
Już jedna osoba wyzywała Danutę do walki… Wiemy co się stało z jego organizacją
W ogóle tego newsa o Rampage’u wyzywającego Danę nie było na żadnej ze stron na które zaglądam, gdzieś w końcu go znalazłem i jako źródło podane było…MMABAY. Więc wszedłem na ten internetowy tabloid ale faktycznie jest wywiad audio z Rampagem. Broniącym Quintona proponuję posłuchać, sami się przekonacie jaki to płaczek.
Czy mi się zdaje czy wszyscy powyżej bronią White’a? Przecież to burak a nie koleś z klasą. Organizowanie to jedno a robienie z siebie buraka to drugie. Na szczęście dla Zuffa zna się na pierwszej kwestii, ale na nieszczęście dla tego sportu w drugiej kwestii jest mistrzem..
Dana jest burakiem bo powiedział, że Fedor nie jest najlepszy na świecie. Dorośnijcie
Podajcie mi proszę te niby obraźliwe cytaty z Dany w stosunku do Rampage’a czy wałkowanego w innym wątku Dana Hendersona.
Dobrze, że Sakakibara to był koleś z klasą, z klasą straszył menadżerów zawodników yakuzą
Dana White jest prostakiem, to na pewno. Jednak obserwując to co się dzieje wokół niego, te wszystkie śmieszne historie z zawodnikami taki ktoś jak on jest potrzebny. Ktoś kto wykłada kawę na ławę i nie bawi się z nikim w kotka i myszkę.
Jeśli się rozejrzycie dookoła i przypomnicie sobie wszystkich promotorów jacy byli, wspomniany przez Venoma Sakakibara, Gary Shaw, czy Tom Atencio ( który wrażenie kulturalnego gościa sprawiał a co do czego wrócił z podkulonym ogonem do UFC a zawodnicy zostali na lodzie ) to dojdziecie do wniosku że White nie taki zły jak go malują.
Bycie bezpośrednim jest ok, jeżeli mówi się prawdę. White manipuluje często faktami tak jak mu wygodnie, wrzucając przy okazji każdemu, kto wejdzie mu w drogę.
Prowadzi swój biznes, jego prawo mówić to, co dla tego biznesu dobre. Jednocześnie nie ma się co dziwić, że wskutek swojego sposobu bycia jest odbierany jak burak/prostak/cham.
Domenico
A jaką masz gwarancję że Rampage mówi prawdę ? Ja nie wierzę w jego żale i płacze.
Nie chcę wyjść na obrońcę Dany White’a, bo też uważam go za prymitywa, ale niestety taki to biznes.
zalosne jest bronienie danki w tej sprawie!!!
z banował clinch gear bo hendo chciał 1 mil za podpisanie umowy, ale komu zaszkodził? zawodnikom którzy nie maja sponsora, zbanował kondomy choc oni byli z nimi długo i dawali siano zawodnikom, po za tym fedora próbował oczernić w mediach ( choc druga strona jest nie bez winy)
a RAMPA obraża?! przeciez ramp poszedł do tufa dla dany- [przysługa, robił wszystko co dana chciał, on robił co szef kazał, a potem załamał sie wynikiem tego i najważniejsze ZA FILM DOSTANIE z 5 mil baksów plus nowi sponsorzy i tak dalej, a za walke dostanie 2 mil max i spełnienie marzeń,
(dla niego to cos ważnego, B A barakus to bardzo znana postać i widac podobieństwo miedzy nim a rampem
fajnei jak by kazdy mogł cos takiego zrobic w zyciu- a popularność filmowa jeg danie tez pomoze )
pozdrawiam widze ze swieta ale pierwsza gwiazdka nie rozjaśnia
zadna ze stron nie jest bez winy i tak jest zawsze ale zeby bronic danke… znając te wszystkie fakty, to trzeba byc hipokrytą – pozdrawiam
wie
Venom tylko mi nie mów że Dana to nie jest prostak i łeb,wiadomo że miewa racje w tych swoich wywodach,że na swój sposób jest inteligenty ale chyba nie ma osoby której by nie naubliżał czy nie wyśmiał na forum,prawie każdy który mu sie postawi lub robi coś co nie jest po jego myśli jest zaraz w mediach atakowany i to w niewybredny,wulgarny sposób.Dla jasności ja nie bronię tu Rampage… w zadnym wypadku bo on też od jakiegoś czasu zwariował ale mówienie że Dana jest ok,superowy i w ogóle jest lekka przesadą bo mimo że jest ikoną tego sportu, świetnie go promuje i organizuje to często zachowuje się jak zwykły buc.Ciesz się że nie zna polskiego i pewnie nie zagląda na tą stronkę(chociaż kto wie bo to najlepsza strona…może mu drwal tłumaczy
)bo pewnie nie raz byś zebrał baty za jakieś niezadowalające go stwierdzenia czy newsy.:)
Rampage robi hałas by nikt nie zapomniał o jego filmie ;p
Ale poważnie, potrzebujemy kolejnego Tito? Naaaah :/
R.O.B. – ja do Rampage’a się nie odnosiłem, bo o nim w ogóle szkoda gadać. Przyjdzie i da dobrą walkę, to będzie można o nim mówić. Odniosłem się tylko do wątku o prezydencie UFC.
Domenico
W takim razie nie sposób się nie zgodzić z tym co o nim napisałeś.
“Dobrze, że Sakakibara to był koleś z klasą, z klasą straszył menadżerów zawodników yakuzą”
Co ty za brednie opowiadasz ? Podaj źródło tej bredni, bo pierwszy raz się z nią spotykam.
Jak pierwszy raz słyszysz to skąd wiesz że to brednia ?
Bo jeszcze nie słyszałem żeby jakiś zawodnik narzekał na byłego właściciela Pride…
źródło to Bas Boon via Zach Arnold, historia stara jak świat, która była kamyczkiem, który spowodował lawinę, która doprowadziła do upadku Pride.
http://www.fightopinion.com/2007/12/21/my-personal-outlook-on-the-japanese-mma-scene/
Byłemu menadżerowi Fedora i CroCopa przystawiano nawet broń do skroni, ale to oczywiście Dana jest tym złym promotorem
.
A Venom pisał o zawodnikach czy menadżerach zawodników ? Przeczytaj uważnie.
Z menadżerów np. Bas Boon wspominał o takich groźbach.
Hehe zostałem uprzedzony
nie chce mi się wałkować tematu Dany, ale do kilku rzeczy powinienem się odnieść.
Po pierwsze to co według was czyni go prostakiem prywatnie, spowodowało, że w tym biznesie odniósł sukces, nie da się tego oddzielić. Tom Atencio był spoko gościem, ale jak pojawił się pierwszy duży problem zwinął organizację podkulił ogon i wrócił do UFC, przy okazji zostawiając na lodzie kilkunastu zawodników. Dana da się pokroić za UFC i swoich zawodników, ale jednocześnie będzie chciał zniszczyć każdego kto nie jest z nim. Jak na razie ta taktyka jest skuteczna, a to, że mówi fuck kilka razy w zdaniu
Co do sponsorów, to żaden zawodnik na tym nie straci, miejsce Clinch Gear zajmie inna firma odzieżowa i zapłaci tym zawodnikom. Decyzja o zbanowaniu firmy Hendersona to to samo co wcześniejsze banowanie Affliction, a nie żadne prywatne zachcianki Dany. Podobnie Condom Depot, ten sponsor jest słaby wizerunkowo, to było dobre dwa lata temu, jak ESPN nie pokazywało skrótów z walk. Teraz reklama kondomów na dupach zawodników szkodzi wizerunkowi UFC. Na ich miejsce znajdzie się inna firma, zawodnicy na tym nie stracą.
Rampage poszedł do TUFa bo to było dla niego opłacalne, a w filmie nie zarobi nawet 1/10 tego co by dostał za walkę z Rashadem. Te gadki o 5 mln można między bajki wsadzić, jego prawdopodobna pensja za ten film jest w granicach kilkuset tysięcy, jeśli nie mniej.
a teraz wracam jeść ciasto
jakie ciasto? ;p
Przecież Yakuza to dobre chłopaki , którzy renomę zdobyli parząc herbatkę , a Sakakibara to przykład moralności
Dużo z tych informacji zawartych w arcie odnosi się do tego co było napisane w “Shukan Gendai” czyli japońskiej odmianie “Faktu” tak więc wiarygodność owego wydawnictwa jest dyskusyjna. Inna sprawa że kolesie z Yakuzy później pojawiali się nawet na oficjalnych ważeniach itp. więc koneksje również były.
Co do promotorów zobaczymy co wyjdzie Cokerowi
.
Yakuza ma ogromne wpływy w Japonii w każdej dziedzinie. Negowanie tego to… nazwijmy to niedoinformowaniem
Akurat o spotkaniu z Yakuzą opowiadał sam Bas Boon. Zresztą te artykuły z japońskiego faktu spowodowały, ze Fuji TV zrezygnowała z transmitowania Pride, więc chyba coś było na rzeczy.
Prywatnie Dana powinien nas nie obchodzić, tak samo jego słownictwo czy stosunek do zawodników którzy są w sporze z UFC. Jedyną istotną rzeczą dotyczącą Dany jest sposób prowadzenia przez niego organizacji. Na razie White z zadłużonego UFC zbudował najsilniejszą organizację MMA na rynku, ze świetnym matchmakingiem, gdzie wszystko ma sens, gdzie zawodnicy dostają pięniądze na czas, rozpiski ustalane są wcześniej a nie na ostatnią chwilę, są prowadzone wszelkie starania do ściągnięcia najlepszych zawodników (to że Fedor nie chce przyjść to wina M1a nie UFC), odbywa się mnóstwo gal zarówno dla topowych zawodników (UFC) jak i dla rozwijających się (UFN). Oczywiście jak wszędzie znajdą się jakieś wady w stylu: słabsza oprawa niż w Pride, brak Fedora, brak soccerkicków i stompów, brak turniejów GP i wiele innych. Ale czy nie lepsze jest UFC, gdzie jest słaba oprawa ale najlepsi walczą z najlepszymi (ostatnie przykłady Penn vs Florian i Sanchez , GSP vs Alves , Brown – Faber , Aldo itd.) niż Fedor z Zulu który wiadomo, że padnie w pierwszej rundzie, ale będzie fajne wyjście zawodników. Czasami nie rozumiem tej bezzasadnej krytyki UFC. Też uwielbiam oglądać soccery i stompy Shoguna, pojedynki Fedora z Nogueirą, turnieje GP, wyjścia Wanderlei’a i ogólnie uwielbiam oglądać Pride, ale to nie znaczy, że UFC jest złe bo White ciśnie płaksę Rampage’a który powinien być wdzięczny Danie, że się wstawił za niego gdy ten miał humor na przejażdzkę monster truckiem. Trochę obiektywizmu, a nie kierowaniem się wyłącznie sentymentami.
Gazo Dana nie zrobiłby totalnie nic bez kasy Fertittów
.
A z tych przytoczonych zalet UFC to właściwie z Pride nie do końca zgadzał się tylko ten matchmaking.
Sentymenty sentymentami, a to nie ja pierwszy napomknąłem o Pride
bo tu nie o to chodzi. Jak wyżej wspomniano UFC to dobry interes, który daje nam – fanom mma mordę banan swoimi eventami. Oprawa to rzecz drugorzędna (acz dla wielu jednak istotna i mocno uatrakcyjnia same walki – problem w tym, że Zuffa się nie kalkuluje robienie przyjemności wizualnych widzom, a zarabianie kasy, więc jak gdzieś można oszczędzić to oszczędzają, a a zachowaną kasą wkładają do kieszeni – biznes to biznes), tak samo zachowanie Dany, problem w tym, że to drugie wielu osobom mocno przeszkadza i deprymuje psując bardzo dobre wrażenie jakie po sobie próbuje zawsze pozostawiać UFC. Można z tym zyć, ale to nie znaczy, że cisza w tej kwestii spowoduje, że problemu -jako, że święta to używamy łagodniejszych synonimów – nazbyt wylewnego i wychodzącego do wszelkich dyskusji z pozycji tępej siły Dany White’a nie ma. Nie trzeba robić z siebie buraka (a raczej udowadniać innym, że nim się jest) w oczach opinii publicznej, by nadal sprawnie prowadzić biznes.
A co do kwestii Pride. Byłem troszkę w Japonii i zdecydowanie za często w USA, by wyrobić sobie zdanie w tym temacie. W Japonii wszytko, absolutnie wszytko na czym spółka nie będącą w jakimś stopniu w posiadaniu państwa zarabia dużą kasę ma jakieś związki z yakuzą. FEG, WVR też mają, tylko zachowują o wiele większą ostrożność i nie dają się przyłapać na gorącym uczynku. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że ponad 70% dochodu narodowego Japonii na styczność z mafią na różnych szczeblach. Zresztą najważniejsze głowy klanów jakoś specjalnie nie kryją się przed każącą ręką sprawiedliwości (bo takowa w KKW też jest przesiąknięta osobami związanymi z mafijnymi klanami) jak w Europie i USA, a działania władz mają raczej charakter gry pozorów, które jednak muszą być utrzymane.
Fuji Tv zerwało umowę z powodu przygniatających DSE dowodów, ale ryzyka utraty części czystego wizerunku wobec części widzów. Nawet jeśli artykuły prasy brukowej (a w Japonii jest naprawdę brukowa – problem jak w Polsce – jednak opiniotwórcza dla szerokiej masy Japończyków) byłyby czystą fikcją, to każda szanująca się wielka stacja tv musiałaby się odciąć od źródła niewygodnych pytań i spekulacji. Zresztą w przeciągu miesiąca od pojawienia się publikacji prasowej było dosyć głośno o kilku akcjach policyjnych przeciw mafii, więc z powodu tego zbiegu okoliczności było duże ryzyko afery medialnej, która by została wykorzystana w rozgrywkach politycznych, a ostatnie czego Fuji Tv potrzebowała to nagonki polityków. Gdyby sprawa wyszła w innym czasie, w innych okolicznościach nie wiadomo, czy sprawy by się potoczyły i być może wszytko zostałoby dla DSE wyciszone. Inna sprawa, że nie wolno zapominać o tym, iż UFC wtedy było w mocnym natarciu, a FEG też bombardował Japończyków K1 Hero”s, ząs nowych sponsorów zaczynało brakować. Rynek Japoński został nasycony w bardzo dużym stopniu i trzeba było uciekać do przodu, czyli rozwijać eventy za granicą, co powodowało, że musiał ucierpieć rynek rodzimy.
Popatrzmy ja wygląda sytuacja obecnie z UFC – główną siłą napędową w ostatnich latach było zdobywanie nowej publiki w kraju i to wystarczało do utrzymania pędu, a tu pozostało nie za wiele miejsc po za kilkoma wielkimi miastami na wschodnim wybrzeżu. Do tego przybyła konkurencja, która mimo usilnych starań UFC jak i swoich kiksów jednak też jest na tyle silna, że nie mozna po prostu udawać, że jej nie ma, zwłaszcza jak jakimś cudem pozyskali współpracę z jedną z największych ogólnokrajowych tv, która kilka eventów na rok może dać w prime time i kilka mocnych nazwisk. MMA nie ma na tyle mocnej pozycji, by bez agresywnej promocji utrzymać pozyskaną popularność, bo na to trzeba po prostu lat jak to miało miejsce w przepadku boksu, który jednak zaczynał ekspansję w innym czasach i na innych warunkach przez co miał czas na wejście do świadomości zbiorowej Amerykanów jako coś na tyle oczywistego, że nawet w obecnych czasach, gdy boks jest trawiony brakiem wyrazistości, super wielkich gwiazd, rozdrobnieniem, brakiem dostępu do szerokiej i nowej widowni oraz wieloma wielkimi błędami w promocji dyscypliny, eventów jest nadal bardzo duża gruba osób, która powoduje, że z tego można o wiele łatwiej wyżyć i na tym zarobić niż na MMA.
Z jednej strony potrzeba jeszcze wiele czasu i środków, by mma mogła jako dyscyplina czuć się niezagrożona brakiem popytu, a z drugiej trony z przyczyn oczywistych i zrozumiałych nie można robić gal na takim poziomie jak UFC bez zysków z PPV i obecność na dłuższą metę w mediach bezpłatnych tylko za kasę od sponsorów, reklam, biletów i gadżetów.
Tak jak kilka lat temu Pride, obecnie UFC zaraz będzie musiało zmierzyć się z nasyceniem swoim produktem przez rynek. Pride zabił się sam kilkoma głupimi błędami, UFC w obecnej formule to jeszcze się nie zdarzyło, ale w końcu trafi kosa na kamień i wtedy zobaczymy siłę UFC jako organizacji. I nie chodzi o jakieś lewe interesy, a kilka złych decyzji w kwestii kierunku ekspansji, promocji, rozwoju zawodników, może jakaś wielka afera obyczajowa, czy co gorsza związana z zawodnikami. Może to nawet nie byż bezpośrednio związane z dzieckiem Zuffa, a czymś pośrednio wpływającym na nie.
I nowe rynki zbytu (Europa, w 2010 Australia) tego nie wyrównają, bo jak Pride był uzależniony od swojego macierzystego środowiska, tam UFC jest uzależnione od rynku amerykańskiego.
By zabić Pride wystarczyła jedna większa grubsza sprawa, tutaj zapewne tak nie będzie, ale jak to ujął mój pradziad – morze jest wzburzone i pełne rekinów, a brzegu nie widać.
Krótko, bo dygresję na arkusz A4 zrobiłem
UFC jest zajebiste i jeszcze tylko troszkę popracować nad pewnymi kwestiami to będzie cud, miód i orzeszki przy zimnym browarku
Dwie sprawy:
1. UFC nie załamie się jak domek z kart, tak jak Pride, bo nie jest zależne od TV. FujiTV odcięło rurę z kasą co oznaczało prędzej czy później koniec organizacji, w przypadku UFC nie potrafię sobie wyobrazić, że nagle wszyscy przestaną kupować PPV. Być może nastąpi jakieś wahnięcie i spadek popularności, ale na na pewno nie do zera.
2. Bawi mnie to usprawiedliwianie powiązań Pride z yakuzą, że tak już po prostu jest w Japonii i wszystko ma tam związki z yakuzą Ciekawe czy Bas Boon na wspomnianym spotkaniu jak przykładano broń do skroni Mijatovicowi myślał sobie: “tak to już jest w Japonii, nie ma się czego bać” czy może “wolałbym w tej chwili negocjować kontrakt z łysym, wulgarnym bucem z UFC”.
Venom masz jakiś link do wypowiedzi Boona?
Dede:
.
-co do kasy Fertittów to oczywiście się zgadzam,
-w Pride rozpiski nie były tak szybko i sprawnie podane i zorganizowane jak w UFC,
-ten matchmaking to (przy posiadaniu najlepszych zawodników przez obie organizacje) dla mnie i tak argument przysłaniający resztę
Nie chce wyjść na obrońcę Dany, bo często mnie również drażnią jakieś kwestie z nim związane, jednak denerwuje mnie czasem brak obiektywizmu wobec osiągnięć UFC i Dany w stosunku do Pride (który zaznaczam też lubię).
tak jeszcze a propos tej kasy braci Fertittów. James Cameron też nie zrobiłby Avatara, gdyby ktoś nie wyłożył na jego film kasy. Co to w ogóle za argument. Dana z 40 mln, które wsadzili w interes bracia Fertitta zrobił (oczywiście nie sam) firmę, która jest warta miliardy. Kogo to obchodzi, że nie za swoje pieniądze.
a poza tym to wlascicielami sa fertitta, a dana tylko prezydentem tej organizacji. zreszta tak samo, jak w innych duzych badz malych firmach, choc czasem tez sie zdarza, ze prezydent jest jednoczesnie wlascicielem. dana dostal kase i mial z niej zrobic uzytek, co tez uczynil.
“Bawi mnie to usprawiedliwianie powiązań Pride z yakuzą, że tak już po prostu jest w Japonii i wszystko ma tam związki z yakuzą” – cholera jakoś dziwne, że sprawa tak jak szybko wypłynęła, tak szybko zniknęła. Tak właśnie jest i to wcale jest jest usprawiedliwianie, tylko stwierdzenie oczywistego faktu. Tak samo jak obecność wpływów mafijnych na drugiej półkuli, zwłaszcza w Vegas.
W Japonii działa to tak, w Europie to ładnie się maskuje pod nazwą “grupy kapitałowe” i “fundusze inwestycyjne”, a w USA podwykonawcach (zwłaszcza deweloperka), co powoduje, iż kluczowe interesy społeczności lokalnych, a nawet państwa wiążą się nierozerwalnie z interesem mafijnym i zerwanie tego związku wszystkim szkodzi. Na zachodzie nie ma przyzwolenia opinii publicznej na zamiatanie problemu pod dywan, więc co za mocno obnoszących się ze swoimi działaniami grupy po prostu rozwala, by szary obywatel czuł czuły dotyk opiekuńczej ręki wymiaru sprawiedliwości.
Co niektórzy wyczytują z moich postów więcej niż napisałem. Gdzie ja tak gloryfikuję Pride (i usprawiedliwiam)? Gdzie tak walę w UFC tą wrogością i nienawiścią? Za przeproszeniem – k*rwa panowie – nie używać krocza do myślenia.
Co do AD1:
A czy tylko przez tv moga być kłopoty dla promotorów gal? Kilka afer, które wezmą na cel media brukowe, kilku nawiedzonych polityków, kilka skandali obyczajowych, finansowych etc i zaraz jest syf Piszecie jakbyście nigdy w USA nie byli – tam przecież to jedno z najbardziej pruderyjnych społeczeństw na zachodzie i nawet tony hipokryzji związanych z tym nikomu nie przeszkadza. Nie trzeba patrzeć na jeden aspekt, by inne pominąć. Pomyśl -np w Strikeforce wybucha potężna afera dopingowa, w krótkim ostępie czasu wychodzą brudy finansowe, a kilku zawodników odwala maniany, które bulwersują i tak jak zwykle mocno zszokowaną opinię publiczną – sprawę badają odpowiednie organa państwowe i na końcu zawsze “przejęci do cna” złem jakie toczy mma politycy zaczynają swoje dziwactwa. Oczywiście prawdziwi fani mma nadal będą wspierać swój sport w tych trudnych chwilach, ale zarówno UFC jak i SF nie żyją z tej niszy, a z casual viewers, którzy mogą szybko się odciąć pod naporem ton czarnego PR. Dotego włądze stanowe mogą w niektórych stanach cafną wyfane dekrety legalizujące ten sport, sponsorzy się kończą i nie ma kasy na utrzymanie stadniny najlepszych zawodników, którzy za Bóg zapłać nie pójdą “robić sobie krzywdy” w klatce. I nie ma, że niemożliwe, bo nie takie wały miały miejsce. Nie trzeba za ocean się wybierać, by przekonać jak to wygląda u nas albo u sąsiadów.
Ferditta (bo biznes Cokera upadnie o wiele szybciej) nie będą w takiej sytuacji bez końca dopłacać do interesu, zwłaszcza, że może na tym ucierpieć ich główne źródło zysków (ostatnie czego chce właściciel kasyna, to smród, który ściągnie wzrok organów państwowych, w tym tych wydających konsensie na kasyna) i takie UFC, nie upadnie, bez kasy, bez promocji, bez najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych zawodników cofnie się w rozwoju o kilka, kilkanaście lat..
“Konsensie” ?
Z tego co pamiętam Station Casinos ogłosiło upadłość, więc przemyślałbym tą tezę i “ich głównym źródle zysków” …
Do reszty Twojego posta nie ma co się odnosić bo to zwykłe wróżenie z fusów.
Dyrma biznes Fertittów jest w teraz dużo gorszym stanie niż UFC i od lat bracia nie wykładają pieniędzy na organizacje, tylko wypłacają sobie wysokie dywidendy jako udziałowcy Zuffy.
Skoro skandal ze stand-gate nie zraził CBS/Showtime do MMA to nie przesadzajmy. Tylko jakaś niewyobrażalnie wielka afera mogłaby zatopić MMA w USA, na pewno nie jakiś skandal obyczajowe, bez żartów. W boksie od lat dzieje się mnóstwo syfu, a duże walki nadal świetnie się sprzedają.
Co do yakuzy, skoro to co piszesz to nie jest usprawiedliwieniem, to nie bardzo rozumiem po co ten wywód. Tak jak pisałem myślisz, że jak koło Boona wymachiwano bronią to obchodziło go to, że to w Japonii normalne?
To tak jak z walkami freaków, za każdym razem jak ktoś napisze, że to gówniane walki, zaraz pojawia się ktoś odpowiadający, że japońska publiczność chce je oglądać. Tylko to, że rozumiem dlaczego takie walki są zestawiane, nie ma żadnego związku z tym, że mi się one nie podobają. Tak samo z yakuzą, to że w Japonii to normalne, nie znaczy, że tego co robił Sakakibara nie powinno się oceniać zdecydowanie negatywnie. Przy takich akcjach buractwo Dany powinno raczej śmieszyć, niż powodować oburzenie.
Jezu o czym ta dyskusja jest?! że kasa Fertittów mniej śmierdzi niż Yakuzy, bo jedni mają lepszy pijar od drugich? nie wiem, kto i po co zaczął ten wątek, ale dla mnie to jest absolutne niezrozumienie tematu, tak samo jak walenie w PRIDE bez większego składu i sensu, które znamionuje jedynie kompleksy autora taki wpisów (UFC jest fantastyczne, bo to nie PRIDE – o dziwo mała część redakcji tej witryny ma wiele do powiedzenia w tej sprawie ), tak samo jak epigonów japońskiej organizacji (wszystko co nie jest PRIDE jest do dupy), w czym problem? póki co jest różnorodność i Bogu dzięki mamy w czym wybierać, po cholerę się spierać o takie pierdoły? zmieniasz kanał i do widzenia
Boro chyba nie zrozumiałeś całej tej dyskusji. Nie chodzi w niej o to czy UFC jest/było lepsze od Pride, tylko o to, że jedni promotorzy mówią fuck pięć razy w jednym zdaniu, a inni przykładają menadżerom pistolet do głowy, o czym jak się okazuje wiele osób nie wiedziało.
wydaje mi się, że wbrew temu co piszesz, to całe zamieszanie nie przekracza mojego małego rozumku, ale po prostu nie kupuję zabawnej historii, którą sprzedajesz za tym panem: złe PRIDE szczelało, obcinało kończyny i bóg wie co jeszcze robiło, no samo złooooooooooooo
opowiadasz historie pewnego Holendra, któremu nie do końca wierzyć należy, że gnaty były i śmierć, bo ten sam pan i jego podopieczny nie chce walczyć w SF: dalej boi się broni palnej i przykładania lufy do głowy?
Gdyby Yakuzie zależało na Pride, to wierz mi, dzisiaj ciągle oglądalibyśmy najlepszą organizacje na świecie. Cytujesz ciągle Boona, gdyby takie praktyki były stosowane (o ile w ogóle były) to nie sądzisz że więcej osób zaczęłoby o tym publicznie mówić ? Odpowiedz Vadima na jego oskarżenia bardziej mnie przekonuje. To Boon chciał oszukać Pride a nie na odwrót.
Boon pisał o tym na długo zanim Alistair stał się rozchwytywanym towarem. Ja mu wierzę na pewno bardziej niż Vadimowi, który jest nie mniejszym manipulatorem niż Dana (vide podawana przez M-1 nieprawdziwa oglądalność walki Fedor vs. Rogers w Rosji). Boon grał w swoją grę, ale to, że Pride oszukiwało Fedora na kasę to raczej prawda (brak bonusu za bycie mistrzem), myślę, że sam Vadim by to potwierdził.
Przecież nie chodzi o to, że Pride było na wskroś złe, ale to sam Rampage mówił o tym jak oferowano mu podłożenie się w walce z Sakurabą, sami widzieliśmy pojedynek Colemana z Takadą i kilka innych.
Nie chce udowadniać, że UFC jest super, a Pride było złe, tylko raczej pokazać, że żaden promotor nie jest idealny. Scott Cocker jak Buentello i Baroni zdecydowali się na powrót do UFC wydał dwa delikatnie mówiąc niemiłe wobec tych zawodników oświadczenia prasowe. Nikt nie jest bez skazy.
Scott Cocker życząc wszystkiego najlepszego w UFC Buentello i nazywając go “podróżnikiem” nie obszedł się jakoś bardzo obcesowo ze swoim byłym pracownikiem (fakt, że jego “opowieść” nie był jakoś szczególnie spójna), więc nie bardzo mnie to pasuje do zachowań Danuty (o co chodzi z Baronim nie wiem, bo pewnie jakoś mnie to umknęło)
jeszcze raz podkreślę: wszystko jest sprawą gustu, ja uwielbiałem PRIDE ze wszystkim jego słabościami (te ustawiane pojedynki pod Takadę miały miejsca na szczęście sporo wcześniej niż dowiedziałem się, co to MMA i były w pewnym sensie przedłużeniem pro wrestlingu, a kto da gwarancję, że UFC nie ma takich sytuacji, tylko może robią to subtelniej?), teraz kibicuję SF i DREAM, ale w życiu nie przyszłoby mi deprecjonować z tego powodu UFC tak jak to ma miejsce obecnie w jedną lub drugą stronę
Tez sie wtrace jak mozna
Kiedys czytalem ze poprzednik Sakakuraby zostal zamordowany w hotelu , sprawcami podobno byli ludzie yakuzy.
Nic konkretnego nie udalo mi sie znalesc , jak by ktos cos wiedzial , to prosze sie nie krempowac
Z gory dziekuje .
Boro, a to, że Bob Cook będąc jednocześnie matchmakerem Strikeforce i menadżerem Buentello próbowało wymusić na nim starcie z Fedorem za marne grosze? Zresztą gdy Paul się nie zgodził został wyrzucony z AKA. To jest zachowanie w stylu Dany czy może kwestia gustu.
Pride było najlepszą organizacją na świecie w latach 2000-2005. Kropka. Ta kwestia w ogóle nie powinno być dyskutowana, bo to jest fakt. Co nie znaczy, że za kulisami nie działo się sporo brudnych rzeczy. Teraz najlepsze jest UFC, ma najlepszych zawodników, których zestawia między sobą. Patrząc na to co się dzieje teraz z walką Pacquiao vs. Mayweather myślę, że warto docenić jak często i jak łatwo Dana z Joe Silvą zestawiają pojedynki najlepszych z najlepszymi.
grzejnik tu masz wszystko opisane w skrócie http://www.fightopinion.com/2007/12/21/my-personal-outlook-on-the-japanese-mma-scene/ Sprawa Morishity jest do dzisiaj nie wyjaśniona.
jak widać kuchni sprawy Buentello nie znałem do końca, odniosłem się jedynie do wypowiedzi Cockera, która w stylu Dany w żadnym razie nie była, a chyba od tego zaczęła się cała dyskusja, czyli od faktu, że szef UFC nie przebiera w słowach
że takie rzeczy w biznesie się dzieją mnie akurat przekonywać nie trzeba, bo w firmie, w której pracuję były w tym roku robione “czystki” i choć w większości wypadków odbywało się to elegancko, to jednak nie zawsze
natomiast nadal nie rozumiem argumentowania w przypadku dawania odporu krytykom UFC, że w PRIDE było jeszcze gorzej, bo nawet jeżeli przyjmie się tę ostatnią ocenę, co to zmienia dla sytuacji UFC? skoro – przyjmijmy – nastąpił tu jakiś postęp, to nie można wybrzydzać już na zachowania White’a lub inne “ciemne” strony UFC (nie chodzi mi o samo krytykowanie dla krytykowania)?
Moim zdaniem warto na takie rzeczy patrzeć z perspektywy, bycie promotorem to nie spotkania na herbacie u królowej angielskiej. Według mnie niektóre akcje Dany (jak atakowanie Fedora/Rosjan czy pyskówki z Rampage’em) w zestawieniu z tym co się działo w Pride są bardziej zabawne niż oburzające.
Kurka, jak napiszę osobistą dygresję to zaraz walą o Pride i UFC, a ja podobnie jak Venom uważam, że czasu nie cofniemy i “stare, dobre” Pride nie wróci, a ja nie lubię oglądać powtórek. UFC ma kasę, najlepszych fighterów i takie eventy, że jak bym nie znosił bucowatości White’a (ostatnio pojechał po tych wszystkich, który liczyli na niższą cenę PPV na UFC 108) to jednak nic obecnie lepszego w mma nie ma.
Moja dygresja to tylko zasygnalizowanie pewnej kwestii – mma obecnie w USA, jak wcześniej w Japonii sprawiało pozór niezagrożonego – rzesze odbiorców, sporo sponsorów etc i wszytko poszło się chędożyć, gdy pojawiła się seria artykułów prasowych na temat sposobów prowadzenia interesów przez DSE.. A parda jest taka, że gdyby to był interes na solidnych podtawach z dobrą polityką finansową i marketingową, to w jakiejś formie Pride nadal by działał. I tu nawet nie trzeba mafii, by zobaczyć, że w interes mocno ładowano kasę, która wielokrotnie nie miała prawa się zwrócić.
Myslisz, że w USA to by się nie zdarzyło? Wystarczy, by jakaś mocno hypowana walka o pas okazała się ustawiana (bez udziału Zuffa) to mamy aferę, która na wiele lat może zmyć mma z trendu wzrostowego.
Tak kilka rzeczy mi OSOBIŚCIE nie pasuje w UFC, ale ja nie jestem Lorenzo ani Dana, by mieć coś do gadania.
Venom dzieki za info , wlasnie przegladam prase